BETA nonprofit public democratic european moderated

Search

#zabawa
Greg 11h

Czaicie, że ktoś kiedyś pierwszy raz użył danej przenośni. Jakie zamieszanie musiało to wzbudzić. Jakiś chłop mówi do drugiego, że coś z palcem w dupie zrobił #przenośnie #zabawa #humor

Witam i zapraszam wszystkich kibiców wszystkich drużyn z Krakowa. Każdy znajdzie coś dla siebie, jutro ruszamy! #Kraków #Sport #Zabawa

Onet.pl 2d

Artykuł ostrzega przed zagrożeniami zdrowotnymi związanymi z zabawą w publicznych fontannach i wodotryskach, podkreślając, że dzieci, które połykają zanieczyszczoną wodę, narażają się na infekcje wywołane przez różne patogeny, w tym cryptosporidium i giardię, dlatego ważne jest, aby rodzice nauczyli swoje pociechy odpowiednich zachowań w takich miejscach. #fontanny #bezpieczeństwo #dzieci

Pasożyty w fontannach i wodotryskach. Ekspertka mówi, czego nie robić

Nowa zabawa Ukraińców: Sprowokuj Polaka, nagraj, wrzuć do internetu, nazwij ksenofobem. Ciekawe, czy rezun miał pozwolenie na publikacje wizerunku? https://t.co/FhsHcmElr1 #Ukraina #Polska #Ksenofobia

Pako 7d

@dobraszd Wsiadam na rower i jadę tam, jedyne petardy jakie będą strzelać pod hotelem to te w dupach Duńczyków #rower #wakacje #zabawa

‼️JAPIERDOLE‼️ Streamerowi Makaljer siły wyższe zaatakowały kwantowo lodówke aby zepsuć mu jedzenie 🤯 Witamy w 2026 🤕 https://t.co/efoXRZGzlk #Streamer #KwantoweZjawiska #Zabawa

Cyrk🎪 @JoankaSW: Jesteście tchórzami! Tchórzami @KonradPiasecki do spokojnie mówiącego @bartlomiejpejo: Panie pośle, proszę opanować emocje https://t.co/8PshXzQLLV #Cyrk #Emocje #Zabawa

Norwegia nie zdobędzie pucharu, ale zdobyła serca ludzi na całym świecie. Dobra gra, świetny, kulturalny doping, doskonała zabawa i uśmiech. I zadziałało perfekcyjnie.🇳🇴💪✌️ #Norwegia #Futbol #Zabawa

Witam wszystkich Polaków 🇵🇱 ! W 83 rocznicę GENOCIDUM ATROX, rozpoczynamy lekcje. Proszę o godne zachowanie, i bardzo intensywną pomoc w dzisiejszych zajęciach. Zróbcie takie RT, żeby przeczytała cała Polska i wszyscy na Ukrainie ❗️ Niektóre opisy Ludobójstwa ze szczególnym OKRUCIEŃSTWEM, którego dopuścili się Ukraińcy na Polakach...pominę bo są zbyt DRASTYCZNE. PRZYPOMINAM również, że pani od historii nie zajmuje się internetową zabawą, tylko wykonuje CIĘŻKĄ Pracę dla wszystkich Polaków i naszych przodków. Dlatego proszę o tym pamiętać, przechodząc koło szkolnej kawiarki https://t.co/uYX0ELCMFj Урок № 1 : Пане Зеленський @ZelenskyyUa, пане Буданов @Kyrylo_Budanov ❗️❗️❗️ Pani Irena Gajowczyk, ocalała z Rzezi w Hurbach : "Sześć i pół roku miałam. Mieszkałam we wsi Hurby, gmina Buderaż. To było w kwietniu, na pewno w kwietniu, bo było bardzo ciepło. No ale w maju to już coraz więcej, dziećmi będąc, słyszałyśmy, że kogoś tam zamordowali. I mój wujek, mój wujciu kochany, Aleksander Warnawski, ostrzegał Tatusia: „Janek, ty wywieź dzieci i Marysię gdzieś do Równego, gdzieś do miasta”. Tam większe przecież było bezpieczeństwo. Tam przecież już Niemcy byli. Ale tatuś w tym krytycznym dniu gdzieś pojechał, do jakiegoś miasta. I kiedy Mamusia nas pomyła, pokąpała, siedziałyśmy na tym tapczaniku, ona obcinała nam grzyweczki, a brat na podwórku pewnie jeszcze gdzieś biegał. I wtedy odezwała się właśnie do siostry: „Lodziu, wyjdź na podwórko i zobacz, bo jakieś takie jakby huki słychać, strzały czy coś”. Siostra pytała: „Ale gdzie Mamusiu? To na pewno pani Sierkowska rozkłada sienniki dla dzieci” – bo ona miała tych dzieci sporo. Ale w pewnym momencie siostra wyszła, a jak wyszła, to już się paliła cała wieś. A tu już ogień w następnym obejściu się palił, ale to były takie samodzielne, ogromne gospodarstwa. I myśmy były w koszulkach na szeleczkach. Ja, Lodzia i Stasia, a mamusia chwyciła tego malutkiego braciszka, Tadzia, na ręce i tatuś rzucił na mamusię takie palto. Wiem, że miało taki kołnierz z lisa. I my z tym uciekliśmy z mieszkania, razem z tą panią, która tam z tymi dziećmi była. Biegłyśmy przez nasz ogród, gdzie było ścięte ściernisko po koniczynie, i tak drapało nas w stopy. Skierowałyśmy się do lasu. Może przeszłyśmy 150 metrów od domu. I Mamusia zobaczyła u jednego z nich, że miał siekierę za paskiem przywiązaną. I krzyknęła : „Dzieci, uciekajcie, bo to banderowcy !”. No i rozsypaliśmy się wszyscy, gdzie kto mógł. Bałam się daleko odchodzić, trzymałam się Mamusi za sukienkę, a Marcel niósł Stasię na barana, bo nóżki ukłuła. Lodzia była gdzieś z drugiej strony, gdzieś wszystko zniknęło. Oni dopadli do mamusi. Nie wiem, co zaczęli robić, Mamusia strasznie krzyczała. Szaro było, ale zobaczyłam, chociaż leżała, że takim dużym nożem odcinał jej pierś. Na mnie mówili w domu „Rysia” i dlatego krzyczała tak : „Rysiu, uciekaj, Rysiu, uciekaj!”. Ale nie uciekałam nigdzie, bo się bałam. I tak się położyłam twarzą do ziemi, podkuliłam nogi, leżałam i chyba nie oddychałam. Mamusia strasznie jęczała, krzyczała. Podcięli jej później gardło, ale żyła. Nie wiem, co się później stało, mamusia strasznie prosiła, żebym wody jej podała. Ale ja chyba zasnęłam, nie wiem, co się działo. Nic nie pamiętam, później ten krzyk, ten jęk cały czas, ale nie jednej osoby, dużo ludzi jęczało. Byłam tak sparaliżowana strachem, że się nie ruszałam i chyba mnie to uratowało. Usłyszałam jednak takie trzaski, jakby drzewa, poczułam jakiś swąd i gorąc od płomieni – podniosłam głowę, a tu wszystko, wszystko się paliło, dosłownie wszystko. Mamusia strasznie wyglądała, była cała zalana krwią i wszystko z niej zostało zdarte. I ten mały leżał obok niej. Też żył jeszcze i jęczał. Jak banderowcy już wyjechali, ja jeszcze troszkę odsiedziałam, po czym wyszłam – żeby po tej wiosce szukać ludzi, kontaktu. I spotkałam taką panią, która się nazywała jak i ja z młodości, Helena Ostaszewska, bo ja się z domu nazywam Ostaszewska. I opowiadam, co się stało. Ona byłą wdową i miała jednego synka. I ona mówi : „Nie płacz, Rysiu, ja cię zabiorę, na pewno tatusia znajdziemy”. Ja mówię: „Nie, Tatuś spalił się, tam, gdy dom spłonął, nie zostało nic”. Jeszcze opowiadała sąsiadka, nie pamiętam, jak się nazywała, że podobno ten najstarszy z braci, Marcel, na kolanach błagał, po imieniu się zwracając, żeby go nie mordowali. Całował po nogach, „diadia” tam do kogoś mówił, „wujku” też podobno, no i jeden taki był dobroduszny, że strzelił mu z tyłu w głowę. Zginął na miejscu, a jeśli chodzi o siostrę Stasię, to wyrwali jej część głowy, ale ona żyła. Miała z drugiej strony dziurę i w brzuchu miała dwie dziury, tak że jej jelita wychodziły, ale była przytomna. Jechaliśmy w kilka furmanek do tego Mizocza i raptem z lasu wyskoczyły ich miliony, tak mi się wydawało. I zaczęli strzelać do nas strzelać, ale mało broni mieli, wszyscy trzymali siekiery, widły, jakieś potężne noże. Ukrainiec dopadł do naszego wozu a ja z tą lalką stałam. Tak się wściekł, jak zobaczył, że ja trzymam lalkę, i jak mnie tu uderzył, to ja nie wiem, czy ja otwarłam te rączki, ale tak mi tu nożem przeszył na wylot dłoń, prawą dłoń – z tą lalką. Potem jeszcze na jednym i drugim barku czułam takie dźganie. Rękę miałam też przebitą. Młody człowiek robił to nożem sześcioletniej dziewczynce. Ból był duży płakałam. Na plecach też mam znaki, jak pani chce zobaczyć, to ja pani pokażę. Później, gdy tak strasznie się darłam, to jego tak strasznie to pewnie denerwowało, że mnie zapał tak jak kota – za skórę, no i położył na taki ogromny kopiec mrówek. I tę część ciała, którą trzymał w dłoni, wykroił. Proszę zobaczyć, straszny kawał blizny. Byłam cała we krwi i nie miałam prawie warg, wszystko wygryzione przez mrówki. I nagle usłyszałam skrzypienie kół, słyszę to samo skrzypienie kół na tym leśnym piachu. Ale już myślę wtedy, że będę prosić, żeby mnie nie zabijali. I podchodzi do mnie żołnierz. Zaczęłam strasznie krzyczeć, na ile miałam sił, ale w rzeczywistości podobno bardzo cichutko krzyczałam. A to był Niemiec, niemiecki żołnierz. Podniósł mnie i mówi: „Mein Gott, mein Gott !”. Wziął mnie na ręce i dał mi czarną kawę z menażki. Tak słodką, że ja do dzisiaj jej smak pamiętam. Niemieccy żołnierze trochę mnie zabezpieczyli na tym wozie, to znaczy tak, jak mogli. I tak pojechałam w świat, do Mizocza – do szpitala niemieckiego trafiłam, bo mnie Niemiec znalazł. Długo leżałam". Koniec. #UkraińskieZbrodnie #WołyńPamiętamy #Wołyń1943 #GenocidumAtrox Źródło : "Kainowa zbrodnia" - fragmenty reportażu Anny Lisieckiej. Polskie Radio, program 2. Reportaż został uhonorowany w 2010 r. Nagrodą Wolności Słowa Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, był także nominowany do prestiżowej nagrody radiowców Prix Europe. Na zdjęciu Śp. Rodzina Jaremowiczów - Zeżawa, powiat Zaleszczyki, województwo Stanisławów. Wszyscy zostali zamordowani 11 XI 1943 r. #WołyńPamiętamy #GenocidumAtrox #UkraińskieZbrodnie

Mati opisuje jak wplótł w komentarz jedno słowo: „dyktator” ⤵️ @BorekMati 🗣️ Piłka, komentarz — to jest zabawa, rozrywka, show-biznes, pasja i miłość do tej dyscypliny. To nie może być smutne, patetyczne ani od niechcenia. Nie róbmy z tego mszy świętej czy walki o niepodległość narodu. Czat chciał dyktatora — dostał dyktatora! #Piłka #Showbiznes #Komentarz

A tak swoją drogą to byłoby bardzo zabawne, gdyby staraniami wicepremiera Kosiniaka, wiceministra Gołoty oraz ministra Kamysza jakimś cudem Kanada, Wielka Brytania i Australia kupiły te Borsuki, czyniąc je standardowym wozem Wspólnoty Brytyjskiej. #BorsUK #Borsuki #WspólnotaBrytyjska #Zabawa

Kiedy bardzo chcesz wejść do Makro, ale ochroniarz przypomina, że nie masz 140cm https://t.co/G7tdmsDXq2 #Makro #przygoda #zabawa

Właśnie wróciłem z Lidla. Przy kasie samoobsługowej obok mnie tata z córką urządzili sobie zabawę: „Jak myślisz, ile zapłacimy za zakupy? Kto będzie bliżej, wygrywa 50 zł”. Tata rzucił 120 zł, córka odpowiedziała, że 110 zł. Prychnąłem pod nosem na ten kompletny brak zmysłu szacunkowego. Chłop zmierzył mnie wzrokiem i pyta, czy coś się stało. Szybko w głowie przeanalizowałem produkty w koszyku, niczym pokerzysta karty podczas gry i bez wahania wyrecytowałem: „Bez żadnych kuponów 213,04 zł, po zoptymalizowaniu aplikacji i wszystkich rabatach 199,38 zł”. Facet uniósł brwi, ale nic nie powiedział. Zaczął wkładać kolejne rzeczy Kiedy nabił ostatni produkt, odłożył na strefę pakowania, spojrzał na wyświetlacz i zamarł. ​Ja już wiedziałem. Rozkoszowałem się tym widokiem jak pozycją na długo terminowym ETFie, który właśnie zaliczył rakietę o 300 procent. - Rzeczywiście... 213,01 zł. - wykrztusił w końcu ojciec, patrząc na ekran jak na wyrok komorniczy. Co? Od razu się wybudziłem z tego stanu samozachwytu. Jak to 213,01? - mówię, wchodząc mu praktycznie na plecy. - Powinno być 213,04. On machnął ręką, że te trzy grosze to bez znaczenia. Bez znaczenia?! Doskoczyłem szybko do jego kasy i zacząłem wertować listę zakupów na ekranie dotykowym. - ​Pewnie źle zaważyło ziemniaki - rzuciłem pod nosem. - System ma rozkalibrowany czujnik nacisku. - ​Człowieku, odejdź od tej kasy, my tu płacimy! - zaczął się rzucać facet, ale ja byłem już w trybie walki o prawdę historyczną i poprawność arkusza kalkulacyjnego. Wezwałem kasjerkę, zgłosiłem wadliwe tarowanie i zażądałem powtórzenia procedury logistycznej. Kobieta, zmęczona sobotnim ruchem, anulowała pozycję, po czym sam uroczyście położyłem worek na wadze. Ponowne nabicie i na ekranie wskakuje idealne, podręcznikowe 213,04 zł. - ​Mówiłem! - odwróciłem się do faceta z triumfalnym uśmiechem. - A teraz proszę należne mi 50 złotych. ​Chłop patrzy na mnie jak na wariata. - ​Jakie 50 złotych? Przecież to była zabawa z córką! - ​Nie sprecyzował pan w regulaminie konkursu, do kogo pan mówi, ani nie ograniczył pan kręgu uczestników wyłącznie do członków najbliższej rodziny - odpowiedziałem z pełną powagą radcy prawnego funduszu inwestycyjnego. - Oferta była publiczna, wyrażona w przestrzeni komercyjnej. Wobec czego należy założyć, że brałem udział w tym konkursie. Moja prognoza była najbliżej ideału, a wręcz idealna. Ja wygrałem. Proszę o 50 złotych. Facet był już tak zdezorientowany, zestresowany kolejką za nami i moim bezwzględnym wzrokiem, że zaczął trzęsącymi się rękami szukać portfela. Wyciągnął stówę, rzucił mi ją w ręce, porwał zakupy bez pakowania w torby i niemalże uciekł z córką w stronę parkingu. Żeby wygrać, trzeba grać i bezlitośnie egzekwować warunki kontraktu. 100 zł czystego zysku operacyjnego natychmiast zasiliło konto maklerskie. #FIRE #zakupy #gra #pieniądze

ja pidi q!multi najpierw musiał ratować nacho potem q!quackitiego a teraz q!katie on nie ma chwili spokoju z tą rodziną #Rodzina #Zabawa #Przygoda

Pedri przed meczem z reprezentacją Austrii: "Nie możemy się doczekać tego meczu. Teraz zaczyna się prawdziwa zabawa." [@JijantesFC] #Pedri #Reprezentacja #Mecz

Konfitura Jun 26

Kierowcy na Noakowskiego nie rozumieją, że jak ktoś utrudnia przejazd, to od tego są służby, a nie zabawa w szeryfa i bicie ludzi? https://t.co/vxdAdRbmyq https://t.co/YicQwlp3vC #Bezpieczeństwo #Kierowcy #Służby

Nowe badania polskich i brytyjskich naukowców wykazały, że swobodna zabawa niemowląt jest kluczowa dla ich rozwoju, a znaczenie ma nie tylko to, co dziecko robi, ale również w jakiej pozycji to wykonuje, co wpływa na jego eksplorację otoczenia. #niemowlęta #swobodnazabawa #rozwój

Swobodna zabawa niemowląt ważniejsza, niż sądzono. Badacze wyjaśniają jej znaczenie

„K*RWA !!!!!!!!!! K*rwaaaaaa !!!!!!!!!!!!!!!! Co tam się dzieje !!!!!!!! Jak tak można !!!!!!! Fajnie się bawią w tej stolicy🙃 https://t.co/M2n6KjNyhH #Warszawa #Emocje #Zabawa

73% skuteczności w ataku (8/11) 73% efektywności w ataku 60% pozytywnego przyjęcia 5 zanotowanych obron Statystyki Takahashiego po dwóch setach meczu z reprezentacją Słowenii. Trwa w najlepsze zabawa przyjmującego drużyny Laurenta Tillie początku sezonu reprezentacyjnego. Foto: Volleyball World #VNL2026 #volleyball #sport #statystyki

Badania przeprowadzone przez naukowców z University of Exeter wykazały, że zabawa na świeżym powietrzu w wieku przedszkolnym znacząco poprawia zdrowie psychiczne dzieci w późniejszych latach, co sugeruje, że większa dostępność placów zabaw i przestrzeni do aktywności na świeżym powietrzu może być korzystnym działaniem w zakresie zdrowia publicznego. #ZabawaNaSwieżymPowietrzu #ZdrowiePsychiczneDzieci #Nauka

Zabawa na podwórku może wspomóc psychikę dzieci. Nowe ustalenia badaczy