Od początku mam wrażenie, że ten cały “rozłam” jest w dużej mierze kontrolowany. I im dłużej obserwuję to, co dzieje się wokół Morawieckiego, tym bardziej utwierdzam się w tym przekonaniu. Warto przypomnieć historię. Rozłam z Ziobrą był realny. Powstała osobna partia, a dopiero później Jarosław Kaczyński włączył ją do swojego obozu. W tamtym czasie PiS był bliżej centrum i potrzebował bardziej radykalnego skrzydła, które zagospodaruje prawicowy elektorat. Dzisiaj sytuacja wygląda zupełnie inaczej. PiS sam przesunął się mocno na prawo. Najbardziej radykalny elektorat ma już swoich liderów i środowiska. Jest Bąkiewicz, jest Ruch Obrony Granic, są środowiska narodowe i antyimigracyjne. Ten odcinek prawej strony sceny politycznej jest już zagospodarowywany. Za to od dwóch lat systematycznie budowana jest zupełnie inna narracja. Pisałam o tym już w lutym 2024 roku. Morawiecki praktycznie porzucił tematy ideologiczne. Ruszył w objazd Polski, zaczął mówić niemal wyłącznie o gospodarce, inwestycjach, przedsiębiorczości i rozwoju. Równolegle zaczął też prowadzić komunikację, której wcześniej zupełnie z nim nie kojarzono. Na TikToku pojawiły się memy i próby bardziej młodzieżowego języka, które wielu komentatorów wyśmiewało jako sztuczne i niepasujące do jego dotychczasowego, sztywnego wizerunku. Ale jeśli spojrzeć na to z perspektywy budowania nowej marki politycznej, taki zwrot przestaje wyglądać przypadkowo. Wraz z nim jeździł Daniel Obajtek, polityk, który przecież bardzo wiele zawdzięcza Kaczyńskiemu. I naprawdę ktoś wierzy, że Jarosław Kaczyński przez dwa lata tego nie zauważył? Przecież to polityk, który wielokrotnie udowadniał, że jeśli uzna kogoś za zagrożenie dla własnego projektu, potrafi działać szybko i bez sentymentów. Gdyby uznał, że Morawiecki prowadzi samowolkę, miał mnóstwo okazji, by to uciąć. Nie zrobił tego. Moim zdaniem dlatego, że ten proces był potrzebny. Jeśli dziś PiS chce wrócić do walki o centrum, potrzebuje wiarygodnego polityka, który nie będzie kojarzony przede wszystkim z wojną ideologiczną, ale z rozwojem i gospodarką. Morawiecki od dwóch lat konsekwentnie buduje właśnie taki wizerunek. Jeżeli dojdzie do formalnego rozstania z PiS, będzie mógł wystąpić jako “nowa jakość”, człowiek rozwoju, inwestycji i pragmatyzmu. Wokół takiego projektu mogą gromadzić się środowiska skupione wokół CPK, część konserwatywnych samorządowców, osoby pokroju Pauliny Matysiak oraz wyborcy, dla których gospodarka jest ważniejsza niż nieustanne spory światopoglądowe. To może być również oferta dla części rozczarowanych wyborców KO, Trzeciej Drogi czy bardziej liberalnego skrzydła Konfederacji. Dlatego nadal nie kupuję narracji o wielkiej wojnie między Kaczyńskim a Morawieckim. Oczywiście mogę się mylić. Ale na dziś bardziej przekonuje mnie scenariusz podziału ról niż autentycznej wojny. Bo jeśli spojrzeć na wydarzenia z ostatnich dwóch lat, to bardziej przypominają one starannie prowadzoną dywersyfikację politycznego zaplecza niż niekontrolowany rozpad obozu. #Polityka #PiS #Morawiecki





