Kancelaria kłamców Kancelaria Prezydenta od kilku dni próbuje wmówić Polakom, że została „zaskoczona” treścią polsko-brytyjskiego Traktatu i że MSZ rzekomo nie informowało Pałacu o przebiegu negocjacji. To jawne kłamstwo, które ma jeden cel: ukryć albo nieudolność, albo cyniczną grę polityczną Andrzeja Dudy i jego najbliższego otoczenia. Ministerstwo Spraw Zagranicznych właśnie obnażyło tę fikcję. Od samego początku procesu negocjacyjnego MSZ regularnie informowało Kancelarię Prezydenta o stanie rozmów i planowanej treści dokumentu. Odpowiadano na każdą prośbę o dodatkowe dane. To nie są puste deklaracje - są konkretne fakty i daty. Jeszcze przed styczniową wizytą prezydenta Dudy w Londynie MSZ przygotowało i przekazało do KPRP specjalną, pogłębioną informację na temat Traktatu oraz całego przebiegu negocjacji. W marcu, na wyraźną prośbę Kancelarii, odbyło się spotkanie robocze na poziomie ekspertów, podczas którego przedstawiciele Pałacu zostali „szczegółowo poinformowani” o treści, celach i przebiegu prac nad Traktatem. We wtorek, w dniu decyzji Rady Ministrów, tekst Traktatu trafił do KPRP niemal równocześnie – po miesiącach wcześniejszych spotkań i wyjaśnień. Po tym wszystkim ktoś w Kancelarii ma czelność udawać, że „nic nie wiedział” i że został postawiony przed faktem dokonanym? Pytanie brzmi więc bardzo prosto: kto kłamie? Bo albo Marcin Przydacz i cała Kancelaria Prezydenta przez wiele miesięcy udawali, że nie czytają dokumentów, nie uczestniczą w spotkaniach i nie słuchają ekspertów MSZ – co świadczyłoby o zdumiewającej nieudolności i oderwaniu od rzeczywistości. Albo – co bardziej prawdopodobne – celowo budują narrację ofiary, żeby uderzyć w rząd i premiera Tuska, nawet kosztem polskiej racji stanu i wizerunku Polski za granicą. To nie pierwszy raz, gdy Kancelaria Prezydenta gra w ten sposób. Za każdym razem, gdy pojawia się ważna sprawa międzynarodowa, w Pałacu nagle włącza się tryb „my nic nie wiedzieliśmy, nas nikt nie pytał”. A potem wychodzą kolejne notatki, maile i protokoły spotkań, które dowodzą czegoś dokładnie przeciwnego. Tym razem też wyszło. Dlatego pytanie „Kto kłamie, i dlaczego Przydacz?” nie jest retoryczne. To pytanie o podstawową wiarygodność instytucji, która powinna stać na straży polskiej racji stanu, a nie na straży partyjnej wojny z rządem. Jeśli Kancelaria Prezydenta przez miesiące dostawała pełne informacje, a teraz udaje zaskoczoną – to nie jest błąd. To świadome wprowadzanie opinii publicznej w błąd. Czas, żeby Polacy poznali prawdę. Nie wersję Pałacu. Tylko fakty. A fakty są miażdżące dla Przydacza i jego przełożonych #InstytutPrawdy #Polska #Kłamstwo #Polityka