BETA nonprofit public democratic european moderated

Search

#doktorant

Kilka dni temu obronił się mój student. Naliczylem, że zasilił grono jakichś 25 innych licencjuszy/magistrantów/doktorantów, których dotąd odhodowałem i wypromowałem. Nie mam pojęcia, jakie standardy wyznacza się na innych wydziałach albo uniwersytetach, natomiast pierwszą rzeczą, którą mówię młodemu człowiekowi, który przychodzi do mnie z prośbą o wzięcie go pod opiekę, to to, że w wyniku jego licencjatu ma powstać dobra, opublikowana praca. Od nauki rozumienia cudzych osiągnięć są u nas wykłady kursowe. Tytuł naukowy zdobywa się za własne osiągnięcia. To samo jest później w przypadku magisterki. Przy doktoracie przyzwoitym minimum są 4 dobrze opublikowane artykuły i nie przypominam sobie żadnych przypadków, w których nie udałoby się tego wspólnie osiągnąć. Mój ostatni magistrant w momencie obrony miał na koncie cztery opublikowane artykuły (w porządnych, recenzowanych czasopismach naukowych) i dwa kolejne w drodze. Wspominam o tym wszystkim tak sobie, bez żadnego trybu. #nauka #edukacja #osiągnięcia

Jednak pozwolę sobie napisać, co się wydarzyło w sprawie najsynniejszej obrony doktoratu w ostatnich dniach. Magistrant został oszukany przez bardzo źle działający system akademicki w Polsce. Magistranci często wyobrażają sobie, że doktorat polega na tym, że napiszą sami pracę doktorską, promotor ją zaakceptuje, a recenzenci ją klepną, a obrona, jak już będzie 200 stron, to przecież formalność. Tekst doktoratu i obrona to powinny być wynikiem wieloletniej prace z promotorem, w trakcie której uczymy się warsztatu badawczego i metod pracy, wyrabiamy sobie smak naukowy, pracujemy wspólnie nad nowymi wynikami oraz przygotowujemy wspólnie publikacje naukowe. Wydaje mi się, że w przypadku tej obrony z ostatnich dni nic takiego nie miało miejsca, bo właśnie ta wspólna praca naukowa z doktorantem to moment, w którym mamy szansę wytłumaczyć mu, że na robienie kopiuj-wklej nie ma miejsca. Ludzie zaczynający przygodę z nauką nie mają pojęcia, jak ona działa, popełniają wiele błędów i to rolą promotora jest, aby ich uchronić przed konsekwencjami tych błędów. Wszystko, co wydarzyło się w ostatnich dniach, wynika z tego, że promotor totalnie zawalił robotę i swoje obowiązki. We wszystkich publikacjach na ten temat pojawia się anonimowe określenie “promotor”, a naprawdę dowiedzenie się, kto był promotorem, wymaga wysiłku, ale można to ustalić - dr hab. Jarosław Filip Czub. Wiele młodych osób, które do mnie przychodzą i mówią, że chcą robić u mnie doktorat, wychodzi ode mnie zniesmaczonych. Część z nich właśnie wyobraża sobie doktorat tak jak powyżej, że to się robi dodatkowo, przy okazji i polega na napisaniu 100-200 stron tekstu, które ja potem podpiszę. Ja im tłumaczę, że doktorat u mnie to 4 lata pracy 8 godzin dziennie, a często, jak trzeba coś zrobić, to siedzimy 16 godzin dziennie. Oraz oczekuje od nich napisania w trakcie doktoratu 3-4 publikacji. Widzę, że część z nich odbiera mnie jak wariata, ale na szczęście dużo osób rozumie, że jeśli chcą zaistnieć w światowej nauce, to po prostu trzeba zasuwać. Jednak myślę, że niektórzy wychodzący ode mnie z kwitkiem, znajdują potem promotora, który rzeczywiście robi tak mało, jak promotor w sprawie, o której tak dużo dyskutujemy. Napiszę to jeszcze raz: zostają oni oszukani przez system - mogą dopisać przed nazwiskiem “dr”, ale ten doktorat naprawdę nic nie znaczy. Po co pisać pracę doktorską na 100-200 stron, wiedząc, że nikt jej nie przeczyta? Po co to robić, skoro wiemy, że będzie tam zerowy wkład w rozwój nauki na świecie? A jaki jest wkład w naukę powinien wytłumaczyć promotor. To pokazuje dużo większy problem polskiej nauki, bo jeśli nie ma wkładu w naukę, to z takiej pracy nie powstanie żadna innowacja technologiczna ani żadna innowacja społeczna. Nie powstaje żadna wiedza, która zmieni to, jak się nam żyje, a postęp społeczny i gospodarczy stoi w miejscu. Mamy w Polsce mało innowacyjnych firm, które bazują na nauce, bo nauka niedomaga, a młodzi ludzie, którzy mają ambicje coś zrobić, nie tylko zarabiają marne pieniądze, ale też nie mają starszych kolegów i ekosystemu, który im zagwarantuje dobry start. Bez większego finansowania nauki ta garstka ambitnych ludzi, którzy jeszcze próbują, bardzo ma trudno. Natomiast, nadal mają szanse trafić na ambitnych promotorów, którzy pomogą im zrobić coś ciekawego. Proszę, a te prośby piszę do osób myślących o karierze naukowej co jakiś czas: naprawdę zwracajcie uwagę na to, jakie kompetencje ma promotor, którego wybieracie, bo nie warto obudzić się z ręką w nocniku na obronie. #nauka #doktorat #polskanauka

Hehe, doktorant może kraść cudze teksty całymi stronami. To jego dobre prawo. Jak go złapią, winien jest promotor. #doktorat #plagiat #edukacja

Kończąc temat doktoranta Wiecha trzeba podkreślić, że pełnił on w medialnym ekosystemie usprawiedliwiania kłamstwa klimatycznego kluczową rolę tzw. medialnej twarzy. Jeśli ktoś interesował się klimatyzmem to od razu widział, że z żadną nauką to, co on prezentował, nie ma nic #klimatyzm #kłamstwo #media #PL

Piegziu 6d

Największą bolączką obecnego systemu w Polsce nie są nawet słabi doktoranci, bo takich znajdzie się w każdym kraju, ale kompletny brak odpowiedzialności promotora za wypuszczenie kolejnej osoby bez dogłębnego wprowadzenia merytorycznego, warsztatowego i kontroli samej rozprawy doktorskiej. Nie mam złudzeń, że promotor powinien posiadać absolutnie całą wiedzę wszechświata i wyłapywać każdy przepisany fragment, ale niektóre rozprawy aż same się proszą, aby nieco bardziej podłubać, wyrywkowo posprawdzać niektóre przypisy, a w ostateczności nawet umówić się z doktorantem na rozmowę w cztery oczy i zapytać wprost: “Czy jest coś, o czym powinienem wiedzieć w tym momencie i co jeszcze da się naprawić?”. Życie było dla mnie o tyle łaskawe, że mój polski promotor, prof. Górnicki, nigdy nie właził mi z butami z doktorat, ale widział, że muszę jechać do Japonii, aby napisać coś prawdziwie naukowego. A nawet nie mając fizycznej możliwości sprawdzenia moich analiz z japońskich tekstów źródłowych, ustaw i opracowań, dokładnie przeczytał mój pierwszy draft i zaproponował szereg wartościowych poprawek. Miałem już wtedy relatywnie spore doświadczenie w pisaniu, ale szczerze powiedziawszy to też brakowało mi naukowego sznytu. Były prawidłowe metody, aparat pojęciowy, warsztat, pytania badawcze, no ale właśnie… nie umiałem dobitnie podkreślić tezy. Gdzieś tam przewijało się to we wstępie i zakończeniu, ale gdybym tego nie poprawił według jego zaleceń, możliwie że też musiałbym się dzisiaj tłumaczyć. A z pewnością nie wydałbym swojej rozprawy w Leiden University Press. Na przysłowiową “drugą nóżkę” miałem japońskiego promotora, tu na miejscu w Tokio, który o ile nie był specjalistą w moim temacie, przydzielił mi dwóch wspaniałych młodszych profesorów. Każdy z nich mocno pokreślił mi fragmenty analityczne, które dodatkowo prezentowałem co dwa tygodnie. No i tak minęły dwa lata… Żeby było śmieszniej, to gdy złożyłem doktorat jako propozycję książkową do Leiden, to wydawca zatrudnił dwóch innych recenzentów zewnętrznych ze Stanów z doświadczeniem zawodowym i naukowym z japońskiego prawa i dopiero na podstawie ich rekomendacji, zdecydował się wydać pracę, oczywiście po ponad dwóch miesiącach prac redakcyjnych i polerowania tekstu. Wniosek jest taki, że gdybym nie miał nad sobą ludzi i procedur krajów cywilizowanych naukowo, mój doktorat byłby co najwyżej przeciętny. Mimo, że od zawsze walczę z odtwórczością, sama świadomość nie jest wystarczająca, aby przejść przez pewne etapy bez kontroli i nadzoru. U nas w Polsce tymczasem tego zwyczajnie nie ma. Nie mówię, że zawsze i wszędzie, bo to byłoby niesprawiedliwe, ale systemowa bylejakość i brak odpowiedzialności promotora dokładnie tworzą takie historie, jakich jesteśmy ostatnio świadkami. #Nauka #Doktorat #Edukacja

Nu beidzot pavisam oficiāli, svinīgi un bezgala glīši! Sveicu sevi un pārējos 59 jaunos @universitatelv zinātnes doktorus! ♥️ https://t.co/25VLA7AyAx #doktorants #augstskola #zinātne

Potwierdzone! Prokuratura została zawiadomiona o możliwości popełnienia przestępstwa stypizowanego w art. 115 ust. 1 kk tj. plagiatu przez doktoranta Jakuba W. Afera się rozkręca, jak turbina Vestas w czasie halnego https://t.co/PgG8f5Htsq #plagiat #prawo #sprawiedliwość

Piegziu 1w

Cała ta drama z doktoratem Jakuba Wiecha niestety jest kolejnym dowodem na to, że polska nauka zżerana jest od środka problemami organizacyjnymi i funkcjonalnymi, których w żaden sposób nie idzie rozwiązać jedynie postulatem „dofinansowania”. Według wiedzy na dzień dzisiejszy możemy już zidentyfikować następujące problemy: - Doktorant był źle prowadzony przez promotora. - Doktorant nie został należycie zapoznany z metodologią pracy naukowej i nie wypracował przez lata krytycznego warsztatu badawczego. - Doktorat przeszedł przez system antyplagiatowy, mimo że ma mocno wątpliwe fragmenty. - Recenzenci byli nad wyraz optymistyczni i nie pokazali widocznych na pierwszy rzut oka wad rozprawy; nie po to, aby ją „uwalić”, ale sprawiedliwie ocenić. - Prawdziwa próba weryfikacji doktoratu, która też wymaga kontroli, została sporządzona w dużej mierze przez model AI, a nie człowieka, który dogłębnie przeczytał rozprawę i ją rozumie jako naukowiec. - Doktorant był maglowany 6h (sic!) na obronie, aby czterech członków komisji, czyli względna większość, wstrzymało się taktycznie od głosu (sic!). - Podczas obrony dochodzi do serii skandalicznych wpisów jakiegoś frustrata na X, który o ile ma nawet prawo prywatnie nienawidzić Jakuba Wiecha, tak jego obecność na tym wydarzeniu jest cyrkiem dla małp a nie rzetelną próbą naukowej debaty. - Ostateczna decyzja o nadaniu stopnia naukowego zostanie podjęta w kuluarach naukowych i niezależnie od prób ujawnienia szczegółów, będzie już na zawsze budziła poważne kontrowersje; nie bez przyczyny. Najgorsze jednak jest to, że większość ludzi ma w dupie poziom nauki i doktoratów, naukowcy w Polsce o tym doskonale wiedzą, dlatego powstał taki system, którego funkcje kontrolne działają z czystego przypadku albo jako element gry personalnej. Jeśli to nie jest bantustan w sercu Europy, to powiedzcie mi co nim jest. #nauka #doktorat #Polska

Panie @RozekTom nie mieliśmy wcześniej okazji zamienić słowa, więc to będzie pierwsza okazja. Jak zobaczyłem wcześniej Pana tweeta, to pomyślałem sobie, dobrze że jest jakiś głos równowagi. Jednak po wczytaniu się w jego muszę zmienić zdanie. Kryteria by otworzyć przewód zostały spełnione, choć to się jeszcze okaże po przekazaniu przez @UniWarszawski informacji publicznej związanej z procesem, o który wnioskowałem w ubiegłym tygodniu. Co do jakości tych recenzji to jednak bym polemizował, może się Pan z nimi zapoznać. Jeden z recenzentów chwalił w niej nieistniejący model - @NowakFar. Reszta jest opisana w mojej publikacji na X, zachęcam do lektury. Wydaje mi się, że członkowie komisji przy obronie, raczej nie przestraszyli się swoich podobizn, karykatur. Jeśli jednak było inaczej z pewnością będzie to odnotowane w protokole, o który dziś również wystąpiłem do UW. Zatem sprawdzimy. Hejt, lincz, jak łatwo przychodzi używanie tych słów aby udawać ofiarę aby przykryć niekompetencje. Moja (nieanonimowa) ocena pracy doktoranta oraz profesorów) została dość szeroko opisana, jeśli ma Pan jakieś zastrzeżenia do niej, proszę wskazać konkretny akapit, który jest nieprawdą. Obrona była bardzo uczciwa, komisja pozwoliła zadać pytania osobom, które miały do tego prawo - czyli każdemu. Chciałbym na koniec zaznaczyć, że może być Pan postrzegany jako osoba nie do końca obiektywna w tej sytuacji, gdyż Pan @jakubwiech zasiadał w Radzie Pana Fundacji, od samego jej początku do końca listopada 2024. Mam wrażenie, że swoimi zasięgami, stara się Pan przykryć potrzebną, merytoryczną dyskusję nad pracą o sektorze energetyki, osoby, która mieni się w niej ekspertem. #Edukacja #Nauka #Debata

Głosuje się za przyjęciem obrony, a nie za jej odrzuceniem, tak więc głosy wstrzymujące to w rzeczywistości głosy na nie. Za przyjęciem obrony głosowali tylko recenzenci, co nie dziwi, ale ogólnie to wynik dla doktoranta miażdżący. Abstrahując od całego zamieszania i otoczki. #obrona #głosowanie #doktorat

Pilne! W ciągu ostatnich 24 godzin zadano 2102 nowych pytań do doktoranta Wiecha. Najwięcej z województw: mazowieckiego (252), śląskiego (188), wielkopolskiego (180), pomorskiego (152) i kujawsko-pomorskiego (150) #doktorant #edukacja #pytania

W kontekście wzburzenia wokół pracy doktorskiej @jakubwiech, wywołanego szczegółową analizą @tomasz_swaczyna, warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt. Doktorant @jakubwiech, jego promotorzy, recenzenci oraz Rada Naukowa Dyscypliny powinni mieć świadomość jednej prostej rzeczy, że ten doktorat na pewno wywoła poruszenie. Dotyczy bowiem osoby powszechnie znanej i mającej szerokie grono krytyków (co samo w sobie jest naturalne i pożądane w debacie publicznej). Tym bardziej wszyscy uczestnicy procesu powinni być szczególnie wyczuleni na treść pracy, jej rzetelność, wewnętrzną spójność, metodologię, a przede wszystkim JAKOŚĆ. Wszyscy powinni zadbać, aby ta praca była wyróżniająca. Niestety z analizy @tomasz_swaczyna wynika coś zgoła odwrotnego... Dlaczego? Ponieważ ta praca w praktyce stanie się punktem odniesienia dla standardów, jakie (obowiązują) będą obowiązywać w przyszłości w pracach doktorskich na @UniWarszawski. #doktorat #nauka #edukacja

Ćwierć miliona odsłon krytycznej analizy doktoratu w 6 godzin. Tymczasem doktorant: https://t.co/qXtADQbjdc #doktorat #analiza #edukacja

Teaduste akadeemia kutsub noorteadlasi kandideerima Lindau kohtumisele, kus leiavad aset interdistsiplinaarsed arutelud ja kohtumised Nobeli laureaatidega, pakkudes võimalust Eestimaa bakalaureuse-, magistri- ja doktorantidele osaleda rahvusvahelises teadusürituses. #LindauKohtumine #NooredTeadlased #NobeliPreemia

Teaduste akadeemia ootab noorteadlasi kandideerima Lindau kohtumisele
Piegziu Aug 30

Na pierwszym roku prawa miałem przedmiot "Łacina dla prawników", który prowadziła legenda wydziału (jak się później dowiedziałem), czyli dr Ireneusz Żeber. To był dosłownie pierwszy tydzień studiów, może czwarte lub piąte zajęcia. Dr Żeber na pierwszy rzut oka wydawał się sympatycznym dziadkiem, takim na luzie, co nie do końca ogarnia, co się dzieje w klasie. Ćwiczenia zaczęliśmy od alfabetu łacińskiego i prawidłowej wymowy fonemów. No i dr Żeber wyjaśnił wszystko, dodając mimochodem komentarz, że w cyrylicy jest więcej liter. "No kiedyś wszyscy znali te litery, nawet obudzeni o trzeciej w nocy, ale dzisiaj już w szkołach nie bardzo stawia się na naukę rosyjskiego." Nie wiem, co mi wtedy odjebało, ale powiedziałem do kumpla obok: "No i na całe szczęście." No i miałem pecha, bo dr Żeber to usłyszał. Popatrzył na mnie spod łba. Zawiesił się w połowie zdania. "A Pan dumny ze swojej ignorancji? Po co Pan studiuje, skoro Pana nic nie interesuje?" Zacząłem przepraszać. Serio, zrobiło mi się głupio, ale on nie dał za wygraną. Jechał po mnie przy wszystkich przez dosłownie 20 minut, że jestem tępy, ograniczony, że nigdzie nie zajdę, że w sumie mogę wyjść z klasy i rzucić studia, bo to dla mnie za duże wyzwanie. xD Spuściłem głowę i siedziałem jak spłoszony kurczak w oczekiwaniu na kąpiel w rosole. Po zajęciach jeszcze raz go przeprosiłem. Wydawało mi się, że trudno. Okazało się, że "trudno" to dopiero miało być. No i tak przez cały semestr potulnie chodziłem na zajęcia z łaciny. Przy każdym wywołaniu do zadanka, a wyjątkowo o mnie pamiętał, dostawałem błyskawicznego plaskacza na twarz, że "teraz Pan ignorant", "ten Pan, co jest dumny ze swojej niewiedzy", "Pan, co nienawidzi rosyjskiego". No i dukałem te formułki łacińskie, a on mnie poprawiał przy wszystkich. Zawsze było źle. Za wolno. Za szybko. Zły akcent. Zła wymowa. Źle przetłumaczyłem. Źle deklinowałem. No, cały byłem źle. Na przedostatnich zajęciach przed kolokwium rzucił jakimś zdaniem po francusku w tłum i zapytał, czy ktoś wie, co ono znaczy. Zgłosiłem się i powiedziałem. Był w szoku, że wiedziałem. Był jeszcze bardziej w szoku, gdy dowiedział się, że znam francuski z domu. Potem po zajęciach jeszcze mnie sprawdzał, ale tutaj nie miał wątpliwości. Poszedłem na kolokwium. Zadał mi dwa proste pytania. Poprosił o indeks. Zasłonił ręką. Wpisał ocenę. Kazał otworzyć dopiero po wyjściu z gabinetu. Trója. Potem, jak dostałem się na doktorat, często się mijaliśmy na korytarzu, bo gabinet doktorantów był piętro wyżej. Zawsze kłanialiśmy się sobie z uśmiechem. Czasami robiliśmy small talki. Nikt nie chował urazy. Ale też nie oszukujmy się. Zapewne żaden z nas nie zapomniał o tej unikalnej przygodzie zapoczątkowanej jednym komentarzem na temat rosyjskiego. ( ͡° ͜ʖ ͡°) #studia #łacina #nauka

Piotr Witczak Aug 14

Ustawę Lex Big Pharma popiera Konferencja Rektorów Akademickich Uczelni Medycznych w Polsce (#KRAUM), która jeszcze niedawno postulowała wprowadzenie obowiązku szczepień przeciw covid dla pracowników medycznych, studentów i doktorantów oraz pracowników ochrony zdrowia (dowód w komentarzu) Dlaczego mnie to nie dziwi, że tę zamordystyczną ustawę popierają medyczni totalitaryści agitujący za drakońskim sanitaryzmem i rozsiewający covidową psychozę? Sanitaryzm w Polsce skończył się tragicznie #LexBigPharma #zdrowie #Polska

Za takie historie kocham ten kraj. Chłopak był naukowcem. Otrzymał diagnozę nowotworu. Stracił krtań. Co zrobił, gdy wygrał z chorobą? Pomyślał o innych. Konrad Zieliński to naukowiec, doktorant Uniwersytetu Warszawskiego oraz współzałożyciel i CEO startupu Uhura Bionics. Po własnej walce z nowotworem i utracie krtani zajął się tworzeniem technologii, która przywraca chorym naturalnie brzmiący głos. Obecnie rozwija rewolucyjny projekt „Okulary dla Głosu” oraz sztuczną krtań nowej generacji, walcząc z wykluczeniem pacjentów po laryngektomii. Poznałem Konrada. Chciałem, by tę historię poznała Polska bo jest tego warta. Może pomoże to Konradowi i innym chorym. Podawajcie ją dalej. Konrad całym sercem jestem z tym, co robicie. #Innowacje #Wsparcie #Technologia

Onet.pl Jul 29

Dokument, który śledzi dramatyczne okoliczności zabójstwa czwórki studentów Uniwersytetu Idaho, koncentruje się na ofiarach oraz postępowaniu śledczym, które przyciągnęło uwagę całych Stanów Zjednoczonych, a jego kluczowym momentem było aresztowanie podejrzanego, 28-letniego brytyjskiego doktoranta kryminologii Bryana Kohbergera, po ujawnieniu DNA na miejscu zbrodni. #IdahoMurders #TrueCrime #OfiaryZbrodni

Sprawa, którą śledziła cała Ameryka. Internauci snuli własne teorie
diena.lt Jul 21

Mindaugas Sinkevičius, Lietuvoje esantis ministras, atmeta kritiką dėl galimo plagiato savo doktorantūros disertacijoje, tvirtindamas, kad darbą rašė savarankiškai ir kad universitetas, suteikęs jam doktorantūros laipsnį, neplanuoja atlikti disertacijos peržiūros, nes nebuvo gauta jokių skundų. #MindaugasSinkevičius #disertacija #plagiatas

Mindaugas Sinkevičius atmeta kritiką dėl galimo plagiato disertacijoje: rašiau pats
lrytas.lt Jul 17

JAV griežtina vizų taisykles užsienio studentams ir žurnalistams, ribodama vizos galiojimo laiką ir suteikdama daugiau galimybių ją pratęsti, o tai sukėlė nerimą dėl potencialių spaudimų informacijos skelbimui bei studentų galimybių tęsti studijas doktorantūroje. #DonaldasTrumpas #vizos #imigracijos reforma

JAV griežtina vizų taisykles užsienio studentams ir žurnalistams