BETA nonprofit public democratic european moderated

Search

#codzienność

Kafir Afgan napisał: A ja mogę się pod tym podpisać. Widziałem wojnę domową w Jugosławii. Byłem tam rok. Widziałem takie okrucieństwa, o jakich w najczarniejszych snach mi się nie śniło. Nie wyleczyłem się z tej traumy nigdy. Gdzieś to wciąż we mnie siedzi i jest chyba gorsze od własnych przeżyć pod ogniem przy ciężkiej wymianie ognia między walczącymi, będąc w środku tego gówna. A oto jego słowa, autor - Kafir Afgan: Ironią losu największy wysyp ludzi powtarzających kremlowskie brednie, usprawiedliwiających Rosję i mizdrzących się do rosyjskiego żołnierza pojawił się ostatnio właśnie po prawej stronie. Czy mam z tym problem? A skądże. Wiedziałem, że tak będzie, bo najciemniej jest zawsze pod latarnią. Rosjanie też o tym wiedzą. Dlatego nie szukają wyłącznie komunisty z legitymacją, futrzaną czapką i portretem Putina nad łóżkiem. Biorą każdego, kogo da się wykorzystać. Jednego kupią za pieniądze. Drugiego za stanowisko. Trzeciego złapią na urażone ego. Kolejnemu wmówią, że walczy o Boga, naród, tradycję i wartości. Następny będzie zwyczajnym pożytecznym idiotą, który z własnej głupoty zrobi dla Moskwy więcej niż zawodowy agent. A gdy nic innego nie działa, zawsze zostaje szantaż, kompromat i strach. Wywiad nie przebiera w środkach przynajmniej obcy, liczy się cel, a cel uświęca środki. Rosyjskie służby nie pytają, czy jesteś lewicowy, prawicowy, narodowy, ludowy czy kosmiczny. Pytają tylko, czy jesteś użyteczny. I kiedy wywiad oceni, że „podłoże konfliktu” jest gotowe przychodzi WOJNA. Najgorszą wojną nie jest wojna hybrydowa. Nie jest nią nawet klasyczna wojna z obcym agresorem, kiedy wiadomo, kto stoi po drugiej stronie, ma obcy mundur, obcą flagę i karabin skierowany w twój kraj. Najgorsza jest wojna domowa. Bo wtedy nie zabija się tylko przeciwnika z karabinem. Zabija się jego żonę, dzieci, rodziców i bliskich, żeby jego ból był większy. Żeby zaspokoić pragnienie zemsty. Żeby pokazać, że nienawiść nie ma już żadnych granic. W wojnie domowej nie wystarcza pokonać wroga. Trzeba go upokorzyć, zniszczyć jego rodzinę, spalić dom i wymazać pamięć. Człowiek przestaje wtedy widzieć drugiego człowieka. Widzi zdrajcę, robaka, podczłowieka i cel. I właśnie wtedy budzą się prawdziwe demony. Nie będę rzucał wyssanymi z palca statystykami, ale nie mam złudzeń: ogromna część ludzi nosi w sobie ten krwiożerczy mechanizm. Dzisiaj jest uśpiony, bo trzymają go prawo, wychowanie, strach przed karą, rodzina, praca i codzienność. Ale wystarczy odpowiednio długo sączyć jad. Najpierw człowiek się śmieje z przeciwnika. Potem nim gardzi. Następnie zaczyna uważać go za zdrajcę. Później przyzwala, żeby ktoś go pobił. W końcu dochodzi do wniosku, że jego śmierć byłaby dobra dla ojczyzny. A kiedy krew już popłynie, wszystkie wcześniejsze hamulce znikają. Zemsta nie rodzi się w miesiąc. Ona dojrzewa latami. Karmi się krzywdą, upokorzeniem, propagandą i codziennym przekazem, że sąsiad nie jest już sąsiadem, tylko wrogiem. Że członek rodziny, który głosuje inaczej, nie błądzi, tylko zdradza. Że druga połowa narodu nie zasługuje na rozmowę, lecz na karę. I ten jad Rosja sączy w Polskę od lat. Dzieli nas na dwa, trzy i pięć plemion. Każdemu daje innego wroga. Jednym Ukrainę. Drugim Niemcy. Trzecim Unię Europejską. Czwartym uchodźców. Piątym sąsiada, który głosował inaczej. Narracje są różne, ale cel pozostaje ten sam: Polak ma bardziej nienawidzić drugiego Polaka niż Moskwy. Bo narodu skłóconego nie trzeba pokonywać czołgami. Wystarczy dać mu zapałki i patrzeć, jak podpala własny dom. Żołnierze wyklęci byli na straconej pozycji. Wiedzieli, że nie odzyskają państwa, że Zachód nie przyjdzie, a sowiecka machina ich zmieli. Mimo to walczyli, bo nie godzili się na rosyjski but, narzuconą władzę i państwo zbudowane na bagnetach okupanta. Był w nich gen niezawisłości. Był też gniew, rozpacz i zemsta po wojnie, zdradzie, torturach i mordach. Bo wojna domowa nie kończy się wtedy, gdy milkną działa. Ona siedzi w ludziach, rodzinach i grobach przez następne pokolenia. I teraz wyobraźcie sobie, że kiedyś rosyjska agentura wpływu, pożyteczni idioci oraz polityczne miernoty doprowadzają w Polsce do paraliżu państwa, przejęcia władzy przez ludzi Moskwy albo rosyjskiej okupacji. Myślicie, że wszyscy grzecznie opuszczą głowy? Nie. Znowu powstanie podziemie. Znowu pojawią się ludzie ścigani po lasach, piwnicach i ruinach. Ponownie jedni nazwą ich bandytami, a drudzy bohaterami. Ponownie sąsiad będzie donosił na sąsiada. Znowu ktoś będzie wykonywał wyroki, ktoś inny palił domy, a jeszcze ktoś mordował rodziny „dla przykładu”. Znowu będzie wojna domowa. i znów będą groby. Ponownie przez dziesięciolecia będziemy pytać, kto był bohaterem, kto zdrajcą, kto oprawcą, a kto tylko wykonywał rozkazy. Dlatego każdy polityk, publicysta, ksiądz, celebryta albo internetowy patriota, który dzień po dniu sączy nienawiść do drugiej części narodu, nie uprawia już polityki. On gromadzi benzynę pod przyszły pożar. Może robi to świadomie. Może za pieniądze. Może z głupoty. Może z ambicji. Dla skutków nie ma to większego znaczenia. Rosyjskiej agentury wpływu nie zwalcza się patriotycznym tweetem, konferencją prasową i komisją obsadzoną partyjnymi kolegami. Zwalcza się ją kontrwywiadem, prokuraturą, prawem i państwem, które ma jaja sprawdzać również tych stojących najbliżej latarni. Bo kiedy demony już wstaną, nie będzie czasu pytać, kto je obudził. Będziemy zajęci grzebaniem własnych trupów. Zdjęcie moje, z Jugosławii #wojna #domowa #trauma

@Venek__ W takich momentach dopiero zdajemy sobie sprawę, że nasze problemy życia codziennego, to żadne problemy [*] #Życie #Refleksja #Codzienność

Nasi rodzice to mieli prościej... Po pracy przychodzili do domu, ugotować obiad, pozmywać naczynia, a wieczorem telewizor lub książka. A my: - nieustannie sprawdzanie social mediów, co się dzieje, - szukanie pół godziny przepisu do thermomixa, tak aby zgrać ze składnikami w lodówce - odpisywanie na wiadomości od znajomych - planowanie co będziemy robić w najbliższe weekendy - robienie zakupów przez internet - sprawdzanie, czy czasem z roboty ktoś coś nie napisał - siłownia/trening/tańce - dziecko odwieźć/przywieźć z zajęć dodatkowych itd... Celowo przerysowałem te sytuacje, ale do tego wpisu natchnęła mnie jedna prawdziwa sytuacja - z żoną od 3 dni planujemy usiąść do kalendarza, aby zaplanować weekendy we wakacje. Człowiek jest dzisiaj bombardowany przez tyle informacji, ma do wyboru tyle możliwości, a życie ucieka przez palce... #ŻycieWspółczesne #Technologia #Codzienność

Dzień dobry wszystkim Jestem na pięknej polskiej wsi. Z daleka od miejskich tłumów, korków i codzienności. Myślę, że taki wyjazd mógłby pomóc wielu ludziom. Spojrzeć na świat z innej perspektywy i zobaczyć, że ludzie nie żyją tym co starają się im na siłę wmówić niektórzy politycy i dziennikarze. Niestety żyjemy w czasach skrajnego populizmu a rządy demokratów muszą nauczyć się zasad obowiązujących w tym świecie. Idę pozrywać czereśnie … 🍒 Miłego dnia #Polska #Wieś #Spokój

Ja to wam powiem, że podobne przemyślenia wynikają z tego, jak social media, zwłaszcza te fitnesowe ryją ludziom mózgi Oglądamy ludzi jedzących samo zdrowe jedzenie w domach jak z katalogów meblowych, oglądamy masę influ, którzy poświęcają całe swoje życie pod to przez co robią niesamowitą formę, często porównujemy się z osobami na cyklu nawet o tym nie wiedząc, do tego zalewa nas też masa osób uwielbiających ćwiczyć, co jest super, ale taka osoba nie zrozumie ludzi, którym akrywność fizyczna nie przyjdzie łatwo Niestety życie to nie instagram, zmagamy się ze swoimi problemami, nie tylko fizycznymi co potrafi przekładać się na odżywianie, wszyscy mamy na głowie wiele problemów przez co u ludzi waga skacze i każdy próbuje sobie radzić z tym na swój sposób W najlepszym okresie zrobiłem 136 - 104, gdzie zrobiłem rekordy siłowe. Przyszła codzienność, znów przybrałem ale mam o tyle fajną sytuację, że będąc aktywnym przez cały ten okres będzie mi znacznie łatwiej zgubić sporo kilogramów I ogromnym problemem jest przekombinowanie, a to nie jest niesamowita wiedza, jeżeli jesteś zdrowy to trzymasz deficyt licząc kalorie, po prostu trzeba dołożyć silnej woli, a to jest najtrudniejsze, trzymam kciuki za nas grubasów :D #Fitness #Zdrowie #Motywacja

Heatwaves, fires, droughts, or floods are our daily reality. 🔰That’s why climate security is the foundation of state security. Our 9 actions for climate security: 1️⃣Funding💰 9 billion PLN from EU funds for Poland's #resilience #Greens #Climate @Greens (translated)

@Janusz_Ch_ @mejmpl @AjKedzierski @p0liniak Nie ma sensu memować jej, bo jako jedyna przyszła do pracy:) #praca #humor #codzienność

Na początku chciałbym Was przeprosić… W ostatnim czasie dwa razy doprowadziliśmy starszą panią do łez. Na szczęście były to łzy szczęścia. Przez długi czas Pani Alicja nie miała sprawnej pralki. Prała ręcznie, choć nawet najprostsze codzienne czynności są dla niej ogromnym wyzwaniem. Dziś siedzi w swojej wyremontowanej łazience. Jeszcze chwilę temu było to miejsce, które kojarzyło się z codziennymi trudnościami. Dziś może z niego korzystać spokojnie, bez stresu i z większą samodzielnością. To pokazuje, że czasem wystarczy jeden konkretny gest, by odmienić czyjąś codzienność. Dziękuję każdej osobie, która dołożyła do tego swoją cegiełkę. Dzięki Wam Pani Alicja odzyskała nie tylko wygodę, ale przede wszystkim poczucie godności i większą samodzielność. A jeśli ktoś kiedyś zapyta mnie, po co to wszystko... pokażę mu właśnie to zdjęcie. Jesteście Wielcy!❤️ #pomoc #szczęście #wspólnota

Im dalej w las, tym takie temperatury będą codziennością. Absolutnie mnie nie zdziwi, jak do argumentów januszexów za ściąganiem pajeetów do roboty będzie final boss. - “Polskie nieroby nie chcą pracować w 40 stopniach, a mój hindus z uśmiechem na ustach robi już 12 godzinę” #klimat #praca #imigracja

W Polsce występują ekstremalne upały, które stają się nową codziennością, co potwierdza klimatolog prof. Bogdan Chojnicki, podkreślając, że coraz częstsze napływy gorącego powietrza z Afryki są znakiem zmiany klimatu, a nadchodzące dni mogą przynieść rekordowe temperatury. #ekstremalneupały #zmianyklimatu #klimat

Ekstremalne upały w Polsce. Klimatolog: To nowa codzienność

Prof. Bogdan Chojnicki z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu zwraca uwagę, że afrykańskie upały stały się nową codziennością w Europie, co potwierdzają rekordowe temperatury odnotowywane w różnych krajach, podczas gdy Polska także przygotowuje się na nadchodzące fale upałów, które nie tylko stają się coraz bardziej powszechne, ale świadczą również o długoterminowym wzroście temperatur. #Klimat #Upały #ZmianyKlimatu

Bogdan Chojnicki: Afrykańskie upały to nasza nowa codzienność
Onet.pl 3w

Z okazji dziesiątej rocznicy brexitu artykuł przedstawia sytuację Polaków w Wielkiej Brytanii, którzy po decyzji o wyjściu z Unii Europejskiej musieli zmierzyć się z niepewnością, wzrostem kosztów życia oraz nowymi barierami, które wpłynęły na ich codzienność i plany na przyszłość. #Brexit #PolacyNaWyspach #Emigracja

10 lat brexitu. Polacy na Wyspach: nagle pojawiła się niepewność

Jak ordynator szpitala, Kaczyńskiemu kule ortopedyczne do domu przywiózł. W poniedziałek 30 kwietnia 2018 roku przed domem Jarosława Kaczyńskiego na warszawskim Żoliborzu zatrzymał się samochód. Wysiadł z niego generał Grzegorz Gielerak, ówczesny dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego, razem z pielęgniarką. Wnieśli do środka kule ortopedyczne. Nie przez recepcję, nie przez oddział, nie przez kolejkę pacjentów czekających na przydział sprzętu. Bezpośrednio do prywatnego domu najpotężniejszego człowieka w Polsce. Ordynator, a właściwie szef całego wojskowego szpitala, generał, profesor, osobiście dostarczył sprzęt rehabilitacyjny liderowi partii rządzącej. Nie czekał na zlecenie z NFZ, nie wypełniał papierologii, nie stał w kolejce jak zwykły obywatel, który po złamaniu czy operacji kolana musi sam zorganizować sobie kule, wózek czy rehabilitację. Dla Kaczyńskiego system zadziałał błyskawicznie i po królewsku. W tym samym czasie w Sejmie trwał protest osób niepełnosprawnych i ich opiekunów. Ludzie na wózkach, z ciężkimi schorzeniami, domagali się godnego wsparcia, wyższych świadczeń, realnej pomocy państwa. PiS, partia „dobra zmiany” i „solidarności”, która obiecywała Polskę dla zwykłych ludzi, miała wtedy pełnię władzy. Premier, ministrowie, marszałkowie Sejmu, wszyscy pod kontrolą Kaczyńskiego. A zamiast realnej pomocy dla najsłabszych, mieliśmy spektakl: generał w mundurze wnosi kule do willi na Żoliborzu. To była codzienność rządów PiS. Kiedy zwykły Polak czekał miesiącami na rezonans, endoprotezę czy wizytę u specjalisty, dla „swoich” działał przyspieszony tor. Szpitale wojskowe, kliniki pod specjalnym nadzorem, osobiste kontakty z dyrektorami i generałami. Kaczyński od miesięcy jeździł do tego samego instytutu na zabiegi, generał Gielerak osobiście nadzorował kurację. A kiedy kolano odmówiło posłuszeństwa, sprzęt przyjechał pod drzwi prezesa. Nie był potrzebny VIP - room. PiS przez lata budował system, w którym lojalność wobec partii i jej szefa była przepustką do lepszej opieki. Publiczna służba zdrowia dla mas, prywatny albo „wojskowy” tor dla elity władzy. Kaczyński i jego otoczenie nigdy nie przeprosili za ten obrazek. Nie wytłumaczyli, dlaczego szef szpitala zamiast zarządzać placówką i walczyć o jakość leczenia dla żołnierzy i cywilnych pacjentów, jeździ z kulami do prywatnego domu polityka. Bo w ich świecie to było normalne. Normalne, że prezes partii jest traktowany jak monarcha. Normalne, że ordynator staje się posłańcem. Normalne, że państwo istnieje po to, żeby służyć tym, którzy je kontrolują Kule przywiezione osobiście przez ordynatora szpitala do domu Jarosława Kaczyńskiego to nie anegdota. To esencja rządów, w których jeden człowiek był ważniejszy niż tysiące pacjentów czekających w kolejkach. I dowód, że „dobra zmiana” dla jednych oznaczała bardzo dobrą, VIP-owską zmianę. Dla reszty – zwykłą, polską kolejkę i czekanie. #InstytutPrawdy #Polska #zdrowie #PiS

Mało się o tym mówi ale wiecie co jest jednym z największych sukcesów tego rządu? Niskie ceny paliwa i niska inflacja podczas największego od lat kryzysu na światowych rynkach paliw. Wywołanego przez Donalda Trumpa - czyli człowieka, któremu cała nasza prawica wydaje się codziennie składać hołd. Kiedy obserwuję te wszystkie tematy zastępcze i bezsensowne kłótnie w socjal mediach, dochodzę do wniosku, że wolę pisać o sporcie. Na samym końcu narrację starają się narzucać opłacani „obdzwonieni” albo farmy botów. Ludzie kłócą się o głupoty a najistotniejsze kwestie przechodzą zbyt cicho do poziomu codzienności i oczywistości. Bo dopiero kiedy inflacja podbija pod 20% i z dnia na dzień drożeje wszystko w sklepach, debata schodzi na wątki warte tego całego zaangażowania i energii. PiS nie stracił władzy dlatego, że Demokraci zrobili super kampanię i są super lubiani w kraju. PiS stracił władzę przez drożyznę, rozpasanie, niezliczone afery i zbytnią pewność siebie, która zaczęła wkurzać lekko ponad połowę Polaków. Wybory prezydenckie pokazały, że Demokraci nie zrozumieli powodów własnego „sukcesu”. W najbliższych wyborach mogą nie zrozumieć powodów własnej porażki. Krótki poradnik: - kiedy rozmówca stara się przekierować uwagę widzów na temat zastępczy: wracaj do swoich sukcesów i mocnych stron. One mają zostać zapamiętane i należycie ocenione. Nie wystarczy bowiem powiedzieć jednego zdania i uznać, że to stworzy stały system skojarzeniowy u odbiorców. Przekaz musi być spójny, konsekwentnie budowany z różnym natężeniem i za pomocą ograniczonej ilości słów (powtarzanych). A teraz wracam do sportu. Dzisiaj fajne mecze przed nami 😉 #Polska #Inflacja #Sport

XIV Zjazd Dużych Rodzin Trzy Plus w Skępem w województwie kujawsko-pomorskim z udziałem Pierwszej Damy Marty Nawrockiej. To wyjątkowa przestrzeń spotkania, integracji i wzajemnego wsparcia rodziców wychowujących troje i więcej dzieci. 💬 Sama jestem mamą trójki wspaniałych dzieci i wiem, że rodzicielska codzienność to często wyższa matematyka. To mnożenie radości, dzielenie trudów, czasem dodawanie obowiązków. To momenty, w których tylko mama albo tylko tata mogą pomóc znaleźć najlepsze rozwiązanie, a wynik zawsze musi wyjść na plus. Ale przede wszystkim - to szczęście do potęgi entej - mówiła Pierwsza Dama Marta Nawrocka. #Rodzina #Wsparcie #ZjazdRodzin

Maski opadły. Wiceszefowa @nowePSL @Paslawska napisała, że „nie istnieje coś takiego jak alienacja rodzicielska”. To nie jest tylko absurdalna wypowiedź. To jest wypowiedź szkodliwa dla dzieci, rodziców i całych rodzin. Bo istnieje zjawisko bezpodstawnego utrudniania dziecku kontaktu z drugim, bezpiecznym rodzicem. Istnieją ojcowie, którzy miesiącami i latami nie widzą swoich dzieci. Istnieją matki, którym odebrano codzienność z własnym dzieckiem. Istnieją dziadkowie, którzy umierają bez kontaktu z wnukami. Istnieją dzieci, które słyszą, że drugi rodzic ich nie kocha, porzucił, jest zły, nie zasługuje na rozmowę, telefon, spotkanie, przytulenie. I po czasie dziecko rzeczywiście „nie chce kontaktu”. Tylko pytanie brzmi: czy nie chce, bo naprawdę jest zagrożone, czy dlatego, że zostało wciągnięte w wojnę dorosłych? To właśnie trzeba badać. Uczciwie. Mądrze. Bez ideologii. Bez automatycznego stawania po jednej stronie konfliktu. Nikt rozsądny nie mówi, że każde odrzucenie rodzica to alienacja. Są sytuacje przemocy, uzależnień, zaniedbań i realnego zagrożenia. Dziecko trzeba chronić. Ale twierdzenie, że alienacja rodzicielska „nie istnieje”, jest tak samo nieodpowiedzialne, jak twierdzenie, że żaden rodzic nigdy nie manipuluje dzieckiem w trakcie rozstania. To jest dezinformacja. To jest zamykanie oczu na cierpienie tysięcy rodzin. To jest policzek dla dzieci, które tracą rodzica nie dlatego, że ten rodzic je skrzywdził, ale dlatego, że dorośli zrobili z nich narzędzie walki. Dziecko nie jest trofeum po rozstaniu. Dziecko nie jest kartą przetargową. Dziecko nie jest własnością matki ani ojca. Dziecko ma prawo do bezpiecznej relacji z obojgiem rodziców. Dlatego dziś, przed Sejmem, rodzice będą manifestować. Nie przeciwko matkom. Nie przeciwko ojcom. Przeciwko systemowi, który pozwala latami odcinać dziecko od najbliższych. A politycy, którzy negują ten problem, powinni wyjść do tych ludzi i powiedzieć im to prosto w oczy. Powiedzieć ojcu, który nie widział dziecka od dwóch lat, że problem nie istnieje. Powiedzieć matce, której dziecko zostało od niej odcięte, że to tylko „wygodne hasło”. Powiedzieć dziadkom, którzy nie mogą zobaczyć wnuka, że to tylko spór dorosłych. Nie. To nie jest tylko spór dorosłych. To jest dramat dzieci. I czas wreszcie przestać udawać, że go nie ma. #walczsercem #StopAlienacji #PrawoRodzinne #StopAlienacji #PrawoRodzinne #DramatDzieci

Fifarafa Jun 6

@mordownik4u Takie sytuacje staną się wkrótce codziennością. Przecież to są mężczyźni w sile wieku, potrzebują gdzieś rozładować swoje potrzeby seksualne. Pamiętajmy, że oni współżyją nawet ze zwierzętami, więc każda kobieta niezależnie od urody i wieku będzie dla nich łakomym kąskiem. #zdrowie #społeczeństwo #relacje

W moim kręgu są dwie osoby, którzy, emerytura mundurowa, mogły liczyć w dość młodym wieku na uposażenie przekraczające średnią krajową. Jedna i druga w około pół roku miała już zdiagnozowaną depresję. Dorosły chłop w kwiecie wieku - 42-45 lat, powinien jednak ciągle pracować i zarabiać. Z mojego dalszego kręgu - daleki znajomy przedsiębiorca, sprzedał firmę w 2006 r. za naście milionów - wtedy ogrom, dziś zresztą też, pieniędzy. Nie wytrzymał zbyt długo nic nie robiąc, po pół roku poszedł z całością w deweloperkę, tak go przetrzepały lata 2009-2010, że skończył w psychiatryku z długami. Dużo ludzi dąży do mitycznego FIRE (finansowa niezależność umożliwiające wczesną emeryturę) i dobrze - tylko jeśli już te środki faktycznie zgromadzicie - może warto rozważyć mniej pracy, może zmienić na przyjemniejszą, ale ile można zwiedzać świata, czytać książki lub siedzieć na Xie 😉 Każdy jest inny i każdy ma swoje cele w życiu - natomiast naprawdę przed odejściem z pracy - warto jednak sobie zadać te pytanie - jak psychika zniesie to, że nic nie trzeba. Bo jednak chłop coś robić musi, bo inaczej się udusi. Wkleję wypowiedź naszego byłego bramkarza Artura Boruca o tym, co go dopadło po zakończeniu kariery: „Spodziewałem się, że okres przejściowy będzie łatwiejszy. Myślałem, że po piłce będzie sielanka. Tymczasem byłem lekko przyduszony przez życie i sam jestem sobie winien. Mam na myśli to, czym się zajmowałem, czyli brak zajęć. Było to obciążające dla mojej głowy. Mogę powiedzieć, że pojawiła się mała depresja. (…) Zdawałem sobie sprawę, że po karierze może być trudno - może nawet nudniej, przez codzienność i mniejszą liczbę zajęć. Nie tylko o nudę chodziło. (…) Jeśli nie masz na siebie pomysłu, a ja takiego nie miałem, to jest problem. Myślałem, że najpierw sobie odpocznę, pół roku posiedzę w domu, brzydko mówiąc: będę sobie "pierdział w stołek" i będzie fajnie. Troszkę jednak przestrzeliłem z pomysłem na pierwszy etap emerytury. (…) Nagle masz dużo czasu, nie musisz wstawać na trening, odpada ci dyscyplina, codzienna rutyna. Czujesz, jakbyś z dnia na dzień stawał się po prostu mniej potrzebny. (…) Zmienia się tempo życia, nie ma wyzwań co trzy dni, meczów. Jest za to pustka. To duży przeskok. Myślę, że bardzo mało się o tym mówi, a powinno." No więc - uważajcie co tam sobie życzycie na tym mitycznym FIRE, bo jeszcze się spełni - jednak ku dużej rozwadze. Oczywiście wiem, że można sobie zorganizować czas i go wypełnić czymś, ale to jest kwestia kilku miesięcy, potem jednak zaczyna czegoś brakować, tej codziennej rutyny, która wyznacza rytm dnia i życia. #FIRE #depresja #emerytura

Ekspert dr Aleksander Olech ostrzega, że incydenty związane z rosyjskimi dronami, takie jak ten, który miał miejsce w Rumunii, mogą stać się codziennością na wschodniej flance NATO, co wymaga wzmocnienia zdolności obronnych i zintensyfikowania ćwiczeń wojskowych w regionie. #Rumunia #dron #wojnahybrydowa

Niepokojące słowa eksperta po ataku na Rumunię. "Będą codziennością"

⚠️The most important man of Russian propaganda, a puppet directly assigned by Putin, with increasingly intense emotions. Threats, flexing muscles, visions of destruction for all have become the daily reality of Russian messaging. Russia fuels hatred towards the West, but also tries to (translated)