BETA nonprofit public democratic european moderated

Search

#język
Magda 36m

Od początku mam wrażenie, że ten cały “rozłam” jest w dużej mierze kontrolowany. I im dłużej obserwuję to, co dzieje się wokół Morawieckiego, tym bardziej utwierdzam się w tym przekonaniu. Warto przypomnieć historię. Rozłam z Ziobrą był realny. Powstała osobna partia, a dopiero później Jarosław Kaczyński włączył ją do swojego obozu. W tamtym czasie PiS był bliżej centrum i potrzebował bardziej radykalnego skrzydła, które zagospodaruje prawicowy elektorat. Dzisiaj sytuacja wygląda zupełnie inaczej. PiS sam przesunął się mocno na prawo. Najbardziej radykalny elektorat ma już swoich liderów i środowiska. Jest Bąkiewicz, jest Ruch Obrony Granic, są środowiska narodowe i antyimigracyjne. Ten odcinek prawej strony sceny politycznej jest już zagospodarowywany. Za to od dwóch lat systematycznie budowana jest zupełnie inna narracja. Pisałam o tym już w lutym 2024 roku. Morawiecki praktycznie porzucił tematy ideologiczne. Ruszył w objazd Polski, zaczął mówić niemal wyłącznie o gospodarce, inwestycjach, przedsiębiorczości i rozwoju. Równolegle zaczął też prowadzić komunikację, której wcześniej zupełnie z nim nie kojarzono. Na TikToku pojawiły się memy i próby bardziej młodzieżowego języka, które wielu komentatorów wyśmiewało jako sztuczne i niepasujące do jego dotychczasowego, sztywnego wizerunku. Ale jeśli spojrzeć na to z perspektywy budowania nowej marki politycznej, taki zwrot przestaje wyglądać przypadkowo. Wraz z nim jeździł Daniel Obajtek, polityk, który przecież bardzo wiele zawdzięcza Kaczyńskiemu. I naprawdę ktoś wierzy, że Jarosław Kaczyński przez dwa lata tego nie zauważył? Przecież to polityk, który wielokrotnie udowadniał, że jeśli uzna kogoś za zagrożenie dla własnego projektu, potrafi działać szybko i bez sentymentów. Gdyby uznał, że Morawiecki prowadzi samowolkę, miał mnóstwo okazji, by to uciąć. Nie zrobił tego. Moim zdaniem dlatego, że ten proces był potrzebny. Jeśli dziś PiS chce wrócić do walki o centrum, potrzebuje wiarygodnego polityka, który nie będzie kojarzony przede wszystkim z wojną ideologiczną, ale z rozwojem i gospodarką. Morawiecki od dwóch lat konsekwentnie buduje właśnie taki wizerunek. Jeżeli dojdzie do formalnego rozstania z PiS, będzie mógł wystąpić jako “nowa jakość”, człowiek rozwoju, inwestycji i pragmatyzmu. Wokół takiego projektu mogą gromadzić się środowiska skupione wokół CPK, część konserwatywnych samorządowców, osoby pokroju Pauliny Matysiak oraz wyborcy, dla których gospodarka jest ważniejsza niż nieustanne spory światopoglądowe. To może być również oferta dla części rozczarowanych wyborców KO, Trzeciej Drogi czy bardziej liberalnego skrzydła Konfederacji. Dlatego nadal nie kupuję narracji o wielkiej wojnie między Kaczyńskim a Morawieckim. Oczywiście mogę się mylić. Ale na dziś bardziej przekonuje mnie scenariusz podziału ról niż autentycznej wojny. Bo jeśli spojrzeć na wydarzenia z ostatnich dwóch lat, to bardziej przypominają one starannie prowadzoną dywersyfikację politycznego zaplecza niż niekontrolowany rozpad obozu. #Polityka #PiS #Morawiecki

Prawo i Sprawiedliwość stoi dzisiaj przed wyborem. Możemy zamknąć się w coraz mniejszym kręgu, mówić wyłącznie do już przekonanych i utracić zdolność zdobywania większości. Albo możemy ponownie stać się wielką partią, wielkim obozem polskiej prawicy i centroprawicy. Nie musimy wszyscy mówić tym samym językiem.

Mateusz Morawiecki dodał nagranie. "PiS stoi dzisiaj przed wyborem"
www.onet.pl

We Lwowie otwarto przestrzeń pamięci poświęconą Irynie Farion – ukraińskiej językoznawczyni i kontrowersyjnej działaczce nacjonalistycznej, której życie zakończyło się tragicznie w 2024 roku, a która była znana z radykalnych wypowiedzi i oskarżeń wobec Polski o okupację etnicznych ziem ukraińskich. #IrynaFarion #Lwów #nacjonalizm

Oskarżała Polskę o okupację. Lwów upamiętnił Irynę Farion
ADAM 2d

Kolejny ciekawy fragment z książki <Skąd się wziął Karol Nawrocki> wydawnictwo @WydBialyKruk : „Jeżeli chodzi o mój angielski, to studia MBA bardzo mi pomogły - one były super. Wiem, że mam ciężki polski akcent, ale ja się tym zupełnie nie przejmuję. Świadomie nie pracuję nad tym, bo to jest jakiś nasz głupi, destrukcyjny kompleks w Polsce, że my się przejmujemy akcentem. Owszem, Rafał Trzaskowski czy Radosław Sikorski mówią z małym akcentem i się tym cieszą na salonach, no i dobrze, niech się cieszą, mieli takie możliwości w życiu i się nauczyli. Ręczę jednak, że za granicą nikogo ten akcent nie obchodzi, wszyscy światowi przywódcy mówią z własnymi akcentami i jest spoko. Podam przykład: rozmawiam z jednym z prezydentów i przez pierwsze trzy minuty się zastanawiam, czy on do mnie mówi w swoim języku, czy po angielsku. Włosi też mówią tym charakterystycznym Italian English, Skandynawowie mówią swoim ciężkim akcentem. I zupełnie nikogo to nie interesuje, a Amerykanów wręcz śmieszy, jak ktoś na siłę próbuje mówić z ich akcentem. Jeżeli nie jesteś native speakerem i naprawdę wymiatasz po angielsku, a próbujesz się wbić na wyżyny akcentu amerykańskiego, to oni się po prostu z tego śmieją, bo normalnie czuć, że to jest sztuczne. Donald Trump mi nawet tak mówił ostatnio o kimś: patrz, jak się stara mówić, a on przecież nie jest Amerykaninem! W prawdziwej dyplomacji wszyscy mają przekonanie, że trzeba mówić w swoim języku. I tylko u nas panuje ten chory kompleks. A to w ogóle nie o to chodzi: trzeba jechać, sprawy załatwiać i mówić swoje. I tyle”. #akcent #kompleks #dyplomacja

Arcybiskup Marek Jędraszewski w trakcie homilii krytykował rząd Donalda Tuska za cynizm i pogardę, podkreślając, że planowana edukacja zdrowotna może prowadzić do duchowej deprawacji dzieci, podczas gdy jedynym politykiem, który nie posługuje się językiem nienawiści, pozostaje prezydent RP. #Jędraszewski #edukacjazdrowotna #polityka

Jędraszewski uderzył we władze. "Poza prezydentem, oczywiście"

Szpital VIP dla PiS - jawna hipokryzja. Skandal w Lubartowie obnażył wszystko, co najgorsze w mentalności PiS. 82-letni Władysław, człowiek po dwóch udarach, leżący, w stanie ciężkim, z krwawieniem, trafia na SOR. Odprawiają go z kwitkiem, twierdząc, że „to nie nasz pacjent”. Rodzina walczy, ratownik medyczna, prosi dyrektorkę o odmowę na piśmie, żeby chociaż przewieźć go do innego szpitala. Kilka godzin później mężczyzna umiera w Parczewie. Szpital w Lubartowie to ten sam szpital, w którym kilka dni wcześniej przyjęto i zoperowano radnego PiS, choć oddział chirurgiczny był formalnie zawieszony. Ta sama dyrektorka wtedy solennie zapewniała: „Każdy pacjent w stanie nagłym dostanie pomoc”. Okazuje się, że „każdy” w języku PiS oznacza „pis-wiec”. Rodzina pyta wprost, w czym pan Władysław był gorszy od polityka PiS? Klasyczna pisowska hipokryzja. Przez lata PiS krzyczał o „równości”, „godności” i „ochronie zwykłych ludzi”, a w praktyce stworzył system, w którym publiczny szpital finansowany z pieniędzy wszystkich podatników działa jak prywatna klinika dla swoich. Starostwo rządzone przez PiS, szpital publiczny, a zwykły człowiek umiera pod drzwiami, bo akurat „trwała inna operacja” – dla radnego z legitymacją. To jest dokładnie ta mentalność „my – lepszy sort, wy – reszta”, której PiS nigdy nie potrafił się wyzbyć, choć tyle razy publicznie ją potępiał u przeciwników. Jak długo jeszcze mamy udawać, że w Polsce życie zwykłego obywatela jest warte tyle samo co legitymacja partyjna PiS? #InstytutPrawdy #Polska #Zdrowie #Hipokryzja

To jest hańba. I nie ma na to usprawiedliwienia. W Płocku dorosły mężczyzna uderzył ukraińskie dziecko w autobusie tylko dlatego, że rozmawiało po ukraińsku. Kazał „gadać po polsku”, „wypierdalać z kraju” i poszedł w rękoczyny. To nie jest „patriotyzm”. To zwykłe chamstwo, frustracja i prymitywne bydło, które hańbi Polskę.Prawdziwy patriota nie wyżywa się na nastolatkach. Prawdziwy patriota nie bije słabszych. Prawdziwy patriota nie robi z Polski kraju, w którym dziecko boi się otworzyć usta w swoim języku.Takie zachowania szkodzą Polsce bardziej niż jakakolwiek obca propaganda. Pokazujemy światu, że jesteśmy bandą frustratów, a nie narodem z klasą i godnością.Potępiam to jednoznacznie – niezależnie od tego, kto jest ofiarą, a kto sprawcą. Chamstwo nie ma narodowości, ale wstyd – ma. I dziś Polska ma go pełno.Czas, żebyśmy wszyscy – bez względu na poglądy – powiedzieli głośno: nie ma zgody na bicie dzieci na tle narodowościowym. Koniec i kropka. #NieDlaPrzemocy #Patriotyzm #SzacunekDlaInnych

Onet.pl 3d

Prof. Antoni Dudek w artykule ocenia, że polska polityka od lat 90. uległa znacznemu schamieniu, argumentując, że ówczesny styl debaty publicznej charakteryzował się większą klasą i kulturą, w przeciwieństwie do obecnych czasów, w których dominuje brutalniejszy i mniej wyrafinowany język. #PolskaPolityka #Lata90 #KaczyńskiTusk

Kiedyś w polityce było więcej klasy. Prof Dudek: mam na to dowody

Panie Kwaśniewski, Sylwia Gregorczyk-Abram nie zdążyła jeszcze objąć urzędu, a Pan już zapowiada jej odwołanie za rok. Nie z powodu ustalonego naruszenia prawa, trwałej niezdolności do pełnienia obowiązków czy sprzeniewierzenia się ślubowaniu, lecz dlatego, że nie odpowiada Panu jej życiorys, poglądy i osoby, obok których stała na sejmowej sali. To dość osobliwe rozumienie konstytucyjnej niezależności Rzecznika Praw Obywatelskich. RPO jest powoływany na pięcioletnią kadencję. Nie jest pełnomocnikiem aktualnej większości, rzecznikiem Ordo Iuris ani urzędnikiem odwoływanym za polityczne nieposłuszeństwo. Ma stać na straży praw każdego człowieka - także cudzoziemca, kobiety, przeciwnika rządu i osoby, której życie nie mieści się w Pańskim światopoglądzie. Nazywanie obrony praw człowieka "staniem po stronie nielegalnych migrantów", a kobiet korzystających ze swoich praw - aborcyjnymi rzeźnikami, nie jest argumentacją prawną. Jest językiem pogardy, który bardzo dobrze wyjaśnia, dlaczego niezależny RPO jest Pańskiemu środowisku tak niewygodny. Jeszcze urząd nie został objęty, jeszcze nie zapadła żadna decyzja, a wyrok polityczny już wydano: "za rok odwołamy". Dziękuję za tę szczerość. Trudno było w kilku zdaniach czytelniej pokazać, że nie chodzi Państwu o kontrolę legalności działań Rzecznika, lecz o podporządkowanie konstytucyjnego organu własnej ideologii. Na szczęście kadencja RPO nie zależy od poziomu Pańskiego oburzenia. #PrawaCzłowieka #RzecznikPrawObywatelskich #Polityka

10 lipca, około godziny 14.30, w kwiaciarni przy al. Grunwaldzkiej w Gdańsku doszło do zdarzenia, którym zajmuje się policjs. Właścicielką sklepu jest 47-letnia Polka urodzona na Białorusi, mieszkająca w Gdańsku od 2019 roku. Według jej relacji starsza klientka zaczęła krytykować oferowane kwiaty, określając je jako "ukraińskie", "złe" i zgniłe. Następnie miała przejść do wyzwisk oraz żądania, by właścicielka "wynosiła się na Ukrainę". Gdy kobieta próbowała nagrać odchodzącą pare telefonem, towarzyszący klientce mężczyzna miał ją zaatakować: chwycić za rękę, wykręcać dłoń, próbować odebrać telefon, uszkodzić urządzenie i uderzyć ją w twarz. Pokrzywdzona mówi o zwichniętej ręce, bólu i szoku. Policja potwierdziła, że otrzymała zgłoszenie dotyczące zdarzenia w tej kwiaciarni. Funkcjonariusze ustalili, że doszło do konfliktu między właścicielką a nieznaną kobietą i mężczyzną, a mężczyzna miał popychać 47-latkę i wykręcać jej ręce. Para oddaliła się przed przyjazdem patrolu. Zabezpieczono nagranie z telefonu, przyjęto zawiadomienie i prowadzone są czynności w kierunku naruszenia nietykalności cielesnej. Na obecnym etapie nie ma jeszcze informacji o zatrzymaniu sprawców ani o przedstawieniu zarzutów. Dlatego należy mówić precyzyjnie: część okoliczności została potwierdzona przez policję, pozostałe wynikają z relacji pokrzydzonej i wymagają procesowej weryfikacji. Nie ma przy tym znaczenia, czy napastnicy pomylili Białorusinkę z Ukrainką. Właśnie ten szczegół pokazuje istotę zdarzenia. Nie interesował ich człowiek, jego obywatelstwo ani życiorys. Wystarczył akcent i przypisane pochodzenie, aby uznać, że wolno go obrażać, wypędzać i poniżać. Uprzedzę również przewidywalny zarzut. Tak, obywatele Ukrainy także popełniają przestępstwa wobec Polaków. Każdy taki czyn powinien być ścigany i ukarany. Odpowiedzialność karna jest jednak indywidualna. Czyn jednego Ukraińca nie przechodzi na przypadkową kobietę prowadzącą kwiaciarnię, tak samo jak przestępstwo jednego Polaka nie obciąża wszystkich Polaków. To nie jest opowieść o złych Polakach i dobrych cudzoziemcach. To jest sprawa granicy, której nie wolno przekraczac: człowieka nie wolno poniżać ani atakować z powodu akcentu, narodowości rzeczywistej lub tylko przez kogoś przypisanej. I właśnie dlatego nie traktuję tego zdarzenia jako odosobnionego incydentu. Od kilku dni, pod przypadkowymi wpisami i w odpowiedziach kierowanych bezpośrednio do mnie, widzę ten sam mechanizm: żądanie zbiorowej odpowiedzialności, wezwania do wyjazdu, odmawianie ludziom prawa do szacunku ze względu na pochodzenie oraz próby usprawiedliwiania każdej krzywdy zdaniem: oni robią to samo Polakom. Nie, pzrestępstwo popełnione przez Ukraińca na Polaku nie daje nikomu prawa do poniżania przypadkowej Ukrainki, Białorusinki ani Polki mówiącej z obcym akcentem. Tak samo czyn jednego Polaka nie czyni wszystkich Polaków odpowiedzialnymi za jego zachowanie. Problem zaczyna się wtedy, gdy język zbiorowej pogardy przestaje budzić sprzeciw. Gdy "wynoś się do swojego kraju" staje się dopuszczalną odpowiedzią, a przemoc wobec człowieka zaczyna być oceniana nie według czynu, lecz według jego narodowości. Komentarze, które codziennie czytam, pokazują, że granica została już niebezpiecznie przesunięta. Najpierw odbiera się ludziom godność w słowach. Później ktoś uznaje, że wolno również wykręcić rękę, uderzyć albo zaatakować dziecko w autobusie. To nie dzieje się w próżni. Przemoc bardzo często zaczyna się znacznie wcześniej - od społecznego przyzwolenia na pogardę. #przemoc #nietykalność #szacunek

Musimy mówić własnym językiem

Przełom we Francji. Parlament przyjął ustawę o „pomocy w umieraniu”
www.rp.pl

Musimy mówić własnym językiem. Odważnie, jasno i bez kompleksów. Bronić naszych wartości, polskiej tożsamości, kultury i narodowych interesów, ale jednocześnie otwierać się na wszystkich, którzy chcą Polski nowoczesnej, odważnej i ambitnej. Na przedsiębiorców, młodych ludzi, rodziny, samorządowców, ekspertów, różne organizacje pozarządowe i tych, którzy nie chcą wiecznej wojny, lecz oczekują od polityki sprawczości

Pierwsza reakcja Morawieckiego na ultimatum. Jest długi wpis
wiadomosci.wp.pl

wzmocnił obawy Ukraińców mieszkających w Polsce, którzy czują się coraz mniej bezpieczni i ograniczają używanie swojego języka w obawie przed dyskryminacją. #BielskoBiała #UkraincyWPolsce #ksenofobia

Skandal w Bielsku-Białej. Ukraińcy mają żal, bo dzieci miały być w Polsce bezpieczne

@czardam Masz jakiś ukraińskich znajomych? Jak masz to pogadaj z nimi, zapytaj czy się czują bezpiecznie. Czy mogą komfortowo rozmawiać w swoim języku na ulicy np. przez telefon. 10% KKP w sondażach udowadnia, że nie mówimy tu o niczym "marginalnym". #Ukraina #Bezpieczeństwo #Rozmowa

Stowarzyszenie Rozwój Plus stało się miejscem, w którym Polacy chcą rozmawiać o przyszłości, przedstawiać konkretne rozwiązania i docierać do ludzi, którzy dziś oczekują od polityki przede wszystkim rozwoju, bezpieczeństwa i ambitnej wizji państwa. Potrzebujemy zarówno mocnego głosu w obronie naszych wartości, jak i szerokiego otwarcia na tych, którzy chcą nowoczesnej, dynamicznej i silnej Polski. Tylko w ten sposób możemy walczyć o każdy głos i przekonać nowych wyborców. Musimy mówić własnym językiem. Odważnie, jasno i bez kompleksów. Bronić naszych wartości, polskiej tożsamości, kultury i narodowych interesów, ale jednocześnie otwierać się na wszystkich, którzy chcą Polski nowoczesnej, odważnej i ambitnej. Na przedsiębiorców, młodych ludzi, rodziny, samorządowców, ekspertów, różne organizacje pozarządowe i tych, którzy nie chcą wiecznej wojny, lecz oczekują od polityki sprawczości. Nie raz pokazaliśmy, że właśnie taka polityka przynosi rekordowe poparcie. Najwięcej zaufania zdobywaliśmy wtedy, gdy zajmowaliśmy się sprawami zwykłych ludzi, rozwiązywaliśmy ich realne problemy i mówiliśmy do nich własnym, zrozumiałym językiem. Nie kopiowaliśmy przeciwników. Nie ścigaliśmy się na hałas. Przedstawialiśmy konkretny plan i konsekwentnie go realizowaliśmy. Polacy oczekują dziś poważnych odpowiedzi na najważniejsze wyzwania: demografię, zapaść finansów publicznych, bezpieczeństwo, mieszkania, ceny energii, przyszłość polskiej gospodarki i miejsce Polski w świecie. Nie potrzebują kolejnych płytkich hasełek, jałowych sporów i polityki opartej wyłącznie na wzajemnym okładaniu się. Mamy unikalną szansę zbudowania Wielkiej Polski, o jakiej marzyły pokolenia. Nie możemy stracić z oczu tego celu tonąc w bagnie konfliktów. Taki jest i pozostanie cel działań @RozwojPlus #Polska #rozwój #przyszłość

‼️ Scandalous words from Przemysław Czarnek. This is not the language that builds responsible politics. It is language straight from the Kremlin. 🇵🇱 Even Jarosław Kaczyński is calling the candidate for prime minister to the carpet👀. (translated)

„Marionetkowe reżimy w Wilnie i w Talinie” - to jest dosłownie język używany przez KGB-beton w Moskwie. To już nie jest opcja prorosyjska. To jest głos KGB w Twoim domu. @CzarnekP za tym też Pan pójdzie? https://t.co/MVJBsq4ix5 #KGB #Wilno #Tallinn

Piegziu 6d

Tak jest praktycznie wszędzie i z każdym językiem. Japoniści po trzech latach japonistyki w większości nie umieją podyskutować z Japończykiem o niczym konkretnym, nie mówiąc o czytaniu tekstów na poziomie codziennych gazet. Ogólnie moi znajomi japoniści przyznają, że przyjazd do Japonii to był dla nich językowy szok, często porównywalny do pierwszego kontaktu z dowolnym językiem obcym. Przy okazji pojawia się też problem, który w zasadzie dotyczy wszystkich lingwistów. Nagle okazuje się, że japoński, który był dodatkową "wybitną" umiejętnością w Polsce (takie teksty słyszałem wielokrotnie), nie jest żadnym atutem w Japonii. Japończycy cenią sobie znajomość języka japońskiego, ale bez ultrabiegłej znajomości (co jest rzadkością nawet wśród ludzi mieszkających tutaj od lat) ciężko jest dostać stanowisko normalnie przewidziane dla Japończyka. Z tego też powodu odnoszę wrażenie, że lingwiści (a zwłaszcza młodzi) to dość specyficzna grupa zawodowa/branżowa, która na każdym kroku wyżywa się na innych za swoje wybory życiowe. Nierzadko przeszkadza im Twój akcent, błąd gramatyczny popełniony w trzecim słowie piętnastego zdania oraz brak znajomości słynnego autora Kuku Mamuniu i jego antologii poezji pt. "Uważność przestrzeni jednojajowego ekspata". Dla nich jesteś plebsem, który kaleczy "ich język”. Zawsze będą wyrażać passive-agressive niezadowolenie, że śmiesz cokolwiek próbować powiedzieć. Wszelkie największe życiowe podpierdolki i próby uwalenia mojej roboty, których doświadczyłem, były właśnie dziełem lingwistów. Nie mogłem kontynuować warsztatów z japońskiego prawa, bo lingwistom w trakcie nie spodobało się to, że nie skończyłem japonistyki. Ale japonista bez wiedzy prawniczej już dla nich mógł. Nie mogłem ubiegać się o dofinansowanie u dosyć znanej brytyjskiej fundacji na publikację z zakresu japońskiej historii, bo jak mogę pisać o wojnie na Pacyfiku bez wykształcenia japonistycznego lub bycia pracownikiem japonistyki? Dostałem ostatecznie dofinansowanie z brytyjskiego centrum badań nad militariami. Nie mogłem ubiegać się o rolę redaktora w japonistycznym czasopiśmie bez ukończenia japonistyki. Rolę tę ostatecznie dostała osoba bez ani jednej publikacji i bez doświadczenia redakcyjnego. Studiowałem japonistykę przez łącznie ok. 2,5 roku w ramach różnych programów stypendialnych w Japonii. Muszę przyznać, że wiele mi te studia dały, zwłaszcza w kontekście mojej japońskiej rozprawy doktorskiej. Ale sam fakt, że nie miałem po nich papierka w postaci licencjatu, był o tyle kuriozalny, że w Polsce i UK próbowano mi wielokrotnie udowadniać, że ktoś po dwutygodniowym kursie wakacyjnym organizowanym przez UW/UJ/Oxbridge ma większe kompetencje. xD Dla równowagi mam też wokół siebie fajnych lingwistów, np. @jakubtepper z którymi ciśniemy z takich sytuacji i branżowej toksyny, ale nie zmienia to faktu, że bycie lingwistą to ciężki kawałek chleba. Zwłaszcza gdy widzi się kogoś, kto biegle mówi w języku obcym, którego nigdy nie studiował, a jednak jakoś sobie poradził. #języki #japonistyka #lingwistyka