Starosta płocki Sylwester Ziemkiewicz z PSL za każdym razem, kiedy siada za kierownicę, musi dmuchnąć w alkomat. Blokadę alkoholową w służbowej Toyocie zainstalowano specjalnie dla niego - sąd zgodził się niedawno zdjąć mu 4-letni zakaz prowadzenia pojazdów. A żeby polityk nie stracił swego stanowiska mimo wyroku za jazdę po pijanemu, w Płocku zastosowano fortel prawny. Radni PSL, a w drugiej kadencji także KO najpierw wybronili posadę kolegi, a potem zmienili statut powiatu. S. Ziemkiewicz jest dziś starostą-wolontariuszem, jest kierownikiem urzędu, podpisuje umowy o pracę z urzędnikami, ale sam w nim nie pracuje. Bo gdyby pracował, byłby pracownikiem samorządowym, a zgodnie z ustawą taka osoba nie może skazana za przestępstwo. Nie ma pensji więc musi sobie dorabiać: w radach nadzorczych spółek komunalnych Płocka i gminy Brudzeń Duży. Poza tym ma "umowy cywilnoprawne". Z kim? TO TAJEMNICA, KTÓRĄ STAROSTA UKRYWA. I nie piszcie mi, że starosta jest wspaniały, dużo załatwia, zdobył najwięcej głosów w wyborach. Bo to jest kpina z samorządu i z odpowiedzialności za jazdę po pijanemu. Miał 2,5 promila. Z samego rana. https://t.co/agKDrhy1an #Płock #polityka #alkohol




