BETA nonprofit public democratic european moderated

Search

#przewodnik

Polscy turyści ze smutkiem żegnają Digo, popularnego przewodnika z Zanzibaru, którego nazywali „Skolimem z Zanzibaru”. Informację o jego śmierci przekazano na facebookowej grupie „Zanzibar po polsku”. Jak poinformowali internauci, Diogo zginął kilka dni temu w wyniku nieszczęśliwego wypadku. Przewodnik był bardzo lubiany przez Polaków. Posługiwał się językiem polskim, działał m. in na TikToku, gdzie promował organizowane przez siebie wycieczki. Podróżnicy wspominają go jako serdecznego, pełnego energii człowieka i wspaniałego przewodnika. #Zanzibar #turyści #przewodnik

🕯️W wypadku samochodowym zginął „Skolim z Zanzibaru" - Digo, popularny lokalny przewodnik z Zanzibaru, znany polskim turystom. Mówił płynnie po polsku, prowadził własny fanpage i współorganizował wycieczki po wyspie, a informacja o jego śmierci poruszyła liczącą 46 tys. osób grupę „Zanzibar po polsku". Źródło: o2 #Zanzibar #przewodnik #wypadek

@ekonomat_pl Przewodnik górski (IVBV/UIAGM) ma obowiązek dbać o bezpieczeństwo nie tylko swoich klientów, ale i innych osób na szlaku. Wprowadzanie presji, agresja słowna czy fizyczna w terenie o dużej ekspozycji to złamanie elementarnych zasad bezpieczeństwa i etyki górskiej. #górski #bezpieczeństwo #etyka

Dorota 3w

@ekonomat_pl Dobrze, że nie zepchną ich w przepaść. Rzadko spotyka się takie chamstwo na szlaku i to zawodowy przewodnik. Powinna pójść skarga do firmy, która reprezentuje. #turystyka #przewodnicy #skarga

Sprzeczka na wysokości 3 tys.m – Austriak o mało nie zaatakował Polaka Podczas zejścia szlakiem Mürztaler Steig w Alpach na wąskiej grani austriacki przewodnik ze swoimi klientami bez słowa próbował wyprzedzić polskie małżeństwo. Kiedy Polak zaczął protestować, Austriak najpierw kazał mu się zamknąć, a nastepnie podszedł i zaczął grozić👀 Źródło: Onet, 📹szuki_85 #Alpy #konflikt #turystyka

Onet.pl 3w

Nepalese guide Ngodu Sherpa emphasizes that the disaster caused by the recent flood in Nepal, in which 826 people went missing, including many foreign tourists, is an unprecedented event that has shaken the local community and the international tourism environment. (translated)

Przewodnik z Nepalu o skutkach żywiołu. "To nie jest zwykła katastrofa"

Ależ mam problem z tym naszym polskim morzem. Mamy przecież przepiękne, wspaniałe plaże. Piasek aksamitny, bielutki, sypki, mało gdzie w Europie jest tak super. Mamy piękną naturę dookoła. Wydmy czy gęsto porośnięte wzgórza i parki narodowe (np. w okolicach Międzyzdrojów) wyglądają bajecznie jak z filmów studia Ghibli. Mamy pieniądze unijne na renowacje. Widać, że promenady, skwerki, chodniki, infrastruktura rowerowa i inne podobne są dofinansowane, a tabliczek unijnych jest niemal tyle, co smażalni ryb. Mamy doskonały porządek. Zdziwiło mnie, ze w Świnoujściu przy morzu jest wręcz… sterylnie czysto. Codziennie służby miejskie sprzątają, zero walających się śmieci czy butelek, zero nieczystości, wygląda to pięknie. A co poza tym? Mamy kompletną cepeliadę. Nikt nie panuje nad tym jak wyglądają oznakowania lokali, jakie są reklamy, jaki jest hałas i chaos, jakie tony chińskiego badziewia się przewala codziennie. Mamy knajpiany valuemaxxing. Tyle, że po stronie właścicieli lokali. Oczywiście, można znaleźć tanie miejsca, ale słowo klucz to „znaleźć”. A tak, to poza cenami drastycznie niewystarczająca liczba niezadowolonych (to nie dziwi) pracowników, stoły klejące, toalety brudne, a towar smażony w najtańszym oleju na najtańszym sprzęcie. Mamy rządy deweloperów. Autentycznie zdębiałem, jak zobaczyłem bloki budowane w Międzyzdrojach DOSŁOWNIE na wydmach. Zaraz przyklejone do parku narodowego. W Świnoujściu absolutny horror architektoniczny, zero ładu i składu, „modernistyczne” straszaki co chwile ranią oczy, a wielkie hotele wyłaniające się zza horyzontu przypominają Ohmu zmierzające ku morzu. Mamy brak tradycji i brandingu. Przez te prawie 40 lat mogliśmy wyrobić tyle tradycji: przede wszystkim kulinarnych i pamiątkowych (bursztyn). Tymczasem nad morzem sprzedaje się przede wszystkim generyczne gówno do jedzenia: czipsy z ziemniaka, dziwne importowane lody, jakieś desery z tiktoka w „lounge cafe” i wspomniany wyżej chiński plastik. — Te wszystkie wady uwypukla dosłownie 12-minutowa podróż autem ze Świnoujścia do Ahlbecku, niemieckiej, przygranicznej miejscowości. Oglądająca zarówno polską, jak i niemiecką stronę po raz pierwszy żona spytała czy wjechaliśmy do Disneylandu (w którym byliśmy miesiąc temu). Idealnie zadbana zieleń. Stare, urocze budownictwo zaopiekowane, jakby powstało wczoraj. Praktycznie brak nowoczesnych horrorków architektonicznych. Nie wciska się świecących lampek i barakowozów w każdą możliwą przestrzeń. W większości jakieś stare knajpy z cenami w żaden sposób nie droższymi niż u nas (różnica w mocy nabywczej…!)… — To nie jest tak, że tam jest idealnie, a u nas wszystko do dupy. Co to to nie. Ale przeokropnie boli, że jest TAK BLISKO. Że tak niewiele brakuje, abyśmy byli dosłownie europejską top-lokalizacją wakacyjną. Nawet „bez pogody”, jak jest 20 stopni, to i tak jest co robić i na zmianę z upalnymi dniami to wypada super. A starczyłoby pokierować się trochę bardziej długofalowym planem, nie na wszystko zezwalać, poszukać partnerów „na poziomie” i ze zrozumieniem prawdziwej siły, dofinansować, wybierać perły. Ot, w Świnoujściu znaleźliśmy piekarnię Zakwas Kontrolowany - z pieczywem lepszym niż sieciowym (nie używam słowa „rzemieślnicza”, bo nie znaczy ono nic), nawet w rozsądnych cenach. Jedno miejsce, schowane na osiedlu. I co? I CODZIENNIE kolejka jeszcze przed otwarciem, czekałem prawie godzinę na chleb, chore. Jakościowe, nieoscamowane rzeczy się bronią, warto byłoby je pompować. Promować. Ściągać. Szukać miejsc starych, jakoś je pooznaczać, zrzeszyć, zachować ten „heritage”. Wydobyć dumę z tych właścicieli niewielkich lokali, którzy od lat działają. Uhonorowani też by się pewnie przyłożyli bardziej. A nie, że idziemy do jednej z knajp zawartych w przewodniku Michelin, to nie dość, że umiejscowiona w nowym, wielkim hotelu, to jeszcze… w sobotnie popołudnie, mimo braku jakichkolwiek oznaczeń, zamknięta, bo ktoś z hajsem urządził sobie w niej kinderbal. W restauracji z przewodnika, w sobotę popołudniu. Tym bardziej, że osoby może w wieku do 40 lat nie zrozumieją, ale to jest potężny, POTĘŻNY plus, że można wsiąść we własne auto lub pociąg i po kilku godzinach jazdy autostradą lub drogą szybkiego ruchu dojechać POD SAMO MORZE (tak, teraz można już pod samo morze z całej Polski). Nie martwimy się, gdzie mamy płyny w walizce. Nie zastanawiamy, czy nie jest 5cm za długa albo 3kg za ciężka. Nie przechodzimy przez bramki bezpieczeństwa ani nie czekamy na wolny slot na lotnisku. Nie zostawiamy depozytu z kredytówki w wypożyczalni aut. Nie szukamy dodatkowego ubezpieczenia. Jest masa drobnych i w gruncie rzeczy upierdliwych czynności, do których przywykliśmy (my, ekhm, młodzi), których tu po prostu nie ma. Wsiadamy, jedziemy, wysiadamy nad morzem i mamy relaks. PIĘKNA sprawa. A potem już spacer po plaży lub nostalgicznie pachnących wydmach z rodzinką lub Edytą Bartosiewicz albo Varius Manx na słuchawach, gdzie naprawdę uderza to inaczej, dużo mocniej. 90sPolskaMaxxing w pełni. I tym wpisem zupełnie nic nie zmienię, bo pewnie buntując się przeciw blokom na plaży „jestem antypostępowy”, ale trudno. Kto się nie boi takiej betonozy, niech obejrzy na Netflixie Pom Poko (Szopy w natarciu) Isao Takahaty i Księżniczkę Mononoke Hayao Miyazakiego. Igranie z naturą to ryzykowna sprawa! No ale cóż, i tak wrócimy. Polskie morze można tylko kochać. #PolskieMorze #Plaże #Turystyka

In Sweden, a ban on the use of smartphones in schools has been introduced, aimed at improving students' concentration and learning efficiency, and the government has allocated 95 million crowns for devices to store phones, leading to a return to traditional watches and non-digital forms of entertainment in schools, while a guide for teachers on enforcing these regulations is not expected to be ready until 2027. (translated)

Nie dla smartfonów w szkołach. Rewolucyjny zakaz w Szwecji

Manufaktura oliwy w Turcji, przewodnik nas zabrał przy okazji wycieczki. Wchodzimy, a po wejściu od razu do zera zanika zasięg sieci komórkowej. To istotne. W środku dwie maszyny na krzyż, pusta sala i stoły do degustacji wyrobów. Litr tureckiej oliwy za 70 euro. Smaczna nawet, żona chce wziąć, kategorycznie zabraniam, bo gotuję u nas w domu, używam dobrych składników i wiem ile kosztuje dobra włoska lub grecka oliwa, prawie się kłócimy. Chodzi o zasady. Znalazła za to ładnie pachnący olejek do wlosów, 25 euro, machnąłem ręką. Na tym się nie znam, a bez internetu i tak nie mogę sprawdzić ceny. Sprawdzam później. Porównywalna oliwa 70-100 zł, olejek 47 zł. Jebani naciągacze, a pracownicy Coral travel pomagają im i powtarzają w trakcie wycieczki, że to dobra cena. Nic nie kupować w miejscach turystycznych, nic. #Turystyka #Oliwa #Podróże

rmf24.pl Aug 10

The article presents a practical guide to preparing the home and family for crisis situations, emphasizing the importance of analyzing local threats, creating emergency plans, and gathering essential supplies such as water, medications, and documents that should be readily available in case of sudden evacuations or emergencies. (translated)

Jak przygotować dom i rodzinę na sytuację kryzysową? Praktyczny poradnik

A Kolumbijczycy z ferm drobiu, których rejestrują jako przewodników duchowych? A Hindusi przyjeżdżający “na uniwersytety”, którzy kończą w dowozie pizzy? Jak można kształtować politykę migracyjną pod sondaże szurow od Brauna? #imigracja #polityka #dyskurs

Kasjopea Aug 2

83 rocznica rocznica buntu w Niemieckim Obozie Śmierci "SS-Sonderkommnado Treblinka". Kiedy umęczeni więźniowie uciekali z tego Piekła na Ziemi, które zgotowali im Niemcy z Ukraińcami to w najśmielszych marzeniach nie spodziewali się, że na swojej drodze spotkają Anioły...Polskie Anioły ⬇️ Samuel Rajzman - uciekinier z "SS-Sonderkommando Treblinka : "Stara kobieta wyniosła nam przed chatę chleb i wodę ale powiedziała : "zwróćcie mi kubek bo innego nie mam". Pieniędzy wziąć nie chciała. Podobnie zachowywali się inni chłopi. U zamożniejszych posiłki były obfitsze" Abraham Krzepicki - uciekinier z "SS-Sonderkommando Treblinka" : „Około 1 w nocy zauważyłem, że nadchodzi starsza chrześcijanka. Podszedłem bliżej i ujrzałem przed sobą sympatyczną twarz o dobrych oczach. Opowiedziałem jej krótko, kim jesteśmy, czego chcemy i sam byłem zaskoczony, kiedy kobieta wkrótce powiedziała, żebyśmy poszli z nią. Nie prosiła o żadną zapłatę, przeciwnie, zaproponowałem jej 50 złotych, ona mi odpowiedziała, że za taką rzecz nie bierze żadnych pieniędzy". "Gospodyni wkrótce przyniosła nam jedzenie, chleb z fasolą i garnek ciepłego gotowanego mleka. Kiedy zjadłem, wyjąłem 25 złotych i chciałem zapłacić za jedzenie. Chłopka powiedziała, że to za dużo, że ona nie chce zarabiać na nas, nieszczęśliwych ludziach. Ale ja nie chciałem nic wziąć z powrotem. Po jedzeniu pojawił się też gospodarz i poradził nam nie spieszyć się z podróżą do Warszawy, być ostrożnym i czekać, aż on da nam przewodnika. Tymczasem zrobiło się już ciemno na zewnątrz, wyprowadził nas z piwnicy do stodoły, przyniósł nam ciepły koc do przykrycia się i położyliśmy się spać. Spaliśmy dłuższy czas zdrowym, głębokim snem. Nawet we śnie czuliśmy, że znajdujemy się w stodole dobrych ludzi". „Również chrześcijanie z ulicy Złotej byli bardzo porządnymi ludźmi, prawie nic nie wzięli za przechowywanie nas przez te kilka dni, a żegnając, dali obietnicę, że jak przyjdzie nam uciekać z getta i szukać kryjówki, mamy do nich wstęp wolny". "Ci szlachetni Polacy ze wsi Wielgie i ich krewni z Warszawy byli naszymi ratownikami i pomocnikami w największej potrzebie i niebezpieczeństwie. Niech im zostanie odpłacone to dobro, które nam uczynili". Ponad 90 Polaków z terenów wokół Treblinki (z terenu byłego powiatu węgrowsko-sokołowskiego) zostało uhonorowanych przez Instytut Yad Vashem. Niemcy zamordowali za to MIŁOSIERDZIE ok. 45 Polaków w tym 5 za podanie chleba. Beneficjentka państwowych grantów ma trochę inne zdanie na temat mieszkańców Polskich Wsi ⬇️ prof. Barbara Engelking : "Polski chłop jako menel i morderca Żydów" https://t.co/pCuULlPJ1h Zastanówcie się kogo warto wpierać ❓ Panią Basię czy Panią Siłaczkę ❓❓❓ https://t.co/uYX0ELCMFj #Treblinka #Historia #Polski

To jest taki dzień, który - żeby zrozumieć - trzeba przeżyć w Warszawie. Dlatego, wszystkich którzy będą dziś w Stolicy zapraszamy na naszą trasę, a kto nie może tu dotrzeć to zapraszamy na @OficjalneZero i do Zero TV. Od 10:00 rano wraz z Powstańcami, przewodnikami i varsavianistami będziemy jeździć naszym ZERObusem po miejscach związanych z Powstaniem Warszawskim i opowiadać Wam tę historię sprzed 82 lat. O dumie, godności, braterstwie, strachu, nadziei... i o tym, że choć Powstańcy przegrali to nie dali się pokonać. Ten film to fragment relacji sprzed 2 lat. A jak będzie dziś? Bądźcie z nami w tym wyjątkowym dniu! Cześć i chwała Bohaterom!🇵🇱🫡 #Warszawa #PowstanieWarszawskie #Historia

Wczoraj rano byłem w Stambule, a wieczorem już w Stęszewie. Moja wycieczka zaczęła się w warszawskim Klubie Przyjaźń. W strugach deszczu kończyliśmy miesiąc mundialu, okupiony zarywanymi nocami. Jak w nazwie – było przyjacielsko. Rozmowy o miłości Marco Fabiana do tequili z Michałem. O tureckim Leicester City, czyli Bursasporze, z Bartkiem. O jakości cygar z Rafałem. Szybki hotel. Jeszcze śpiący Kanał Sportowy. I ruszamy. Auto wypakowane sprzętem i talentem – Michał (talent), Bartek (sprzęt) i ja (i). Potem lotnisko Pyrzowice. Spotkanie z Górnikami i ich przyszłością – Kacprem. Biła od Niego pewność siebie i luz. Wsiadamy. Ja przy oknie. Po około dwóch godzinach zza chmur wyłania się miasto kotów, pieczonych kasztanów i kultu piłki. Hotel – niczym dla sułtana ze Wspaniałego Stulecia. Wiem, bo tatko oglądał. Pierwsze piętro, pokój 102. Rudy w 102. Schodzę na śniadanie. Opowiadam, skąd jestem i po co przyleciałem. Kerem z obsługi nic nie mówi. Zamiast tego pokazuje mi tatuaż – liść dębu z herbu Fenerbahce. Pomyślałem tylko: „Dobrze trafiłem”. Spaliśmy w Kadıköy. Dzielnicy, w której wielu swój dom nazywa stadionem Fener. Pierwszy dzień należał do Murata. Opowiadał o grze w ping-ponga z Roberto Carlosem, o mewach polujących na karmę dla kotów i o swoim sentymencie do Polski. Przedstawiał się jako jej przyjaciel. Został też naszym. Drugiego dnia pałeczkę przejął Łukasz i podbił serca widzów. Wiecznie uśmiechnięty, gotowy do działania i bezinteresownie pomocny. Od pierwszych minut czułem się przy nim jak u starego znajomego. Fener kocha równie mocno jak ja. I chyba właśnie dlatego tak dobrze się rozumieliśmy. A do tego gość wielu talentów i jeszcze większej liczby kontaktów. Rzucasz nazwisko dowolnego sportowca, celebryty czy artysty, a On tylko macha ręką:„Phi, gadaliśmy wczoraj. Dobre ziomki”. I wtedy zrozumiałem, że nie trafiłem na przewodnika, lecz na swojego człowieka. Przeszliśmy razem kawałek miasta. Rozmawialiśmy o klubie, Erdoganie, Kadıköy, pracy, zwyczajach, atrakcjach i jedzeniu. Pokazaliśmy tę część Stambułu nie tylko od piłkarskiej strony. Wtedy też przegrałem z mulami. Ale za to wygrałem z rakı. Zobaczyłem z bliska „Dom”. Stadion Şükrü Saracoğlu. Miejsce, gdzie beton pachnie historią. Towarzyszyły mi bębny, ostatni Mohikanin i najlepszy Michał z POLski. Bartek... Bohater bez peleryny, za to z kamerą. Biegał, żebyśmy my mogli spokojnie chodzić. Dzięki niemu nie zaginąłem na lotnisku. To Fenerbahce ma w swojej nazwie latarnię, ale podczas tego wyjazdu to właśnie On był moją. Kanał Sportowy... Trudno nie czuć wdzięczności. Jeszcze kilka lat temu jedynie ich oglądałem. Dziś mogłem współtworzyć materiał w mieście, gdzie bije serce mojego klubu. Za zaufanie i możliwość – ukłony. A Górnik? Niektórzy próbowali wmówić innym, że jadę tam z nienawiścią. Że będę kogoś wyzywał. Że wzięli na pokład wroga. Rzeczywistość wyglądała zupełnie inaczej. Od pierwszego do ostatniego dnia był wzajemny szacunek. Uśmiechy, uściśnięte dłonie i normalne rozmowy. A kiedy wracaliśmy samolotem, jeden z obrońców zespołu z Zabrza zapytał po prostu: „I jak było?” Uśmiechnąłem się. Bo to jedno pytanie powiedziało więcej niż setki wpisów w internecie. Niestety nie zapomniałem o Fenerbahce i nie obudziłem się nagle jako kibic Górnika. Można kochać swoje barwy, szanując cudze. Górnik nie był moim wrogiem. Był sportowym rywalem. I to wystarczy. Dziękuję Kanałowi Sportowemu. Michałowi. Bartkowi. Muratowi. Łukaszowi. Marcie i Tomkowi. I kotom. Bo Michał miał co fotografować. #Stambuł #Futbol #Podróże

Onet.pl Jul 11

Andrzej Bargiel, pierwszy człowiek, który zjechał na nartach z Nanga Parbat, zdaje się mieć dość komercjalizacji górskich wypraw, zwłaszcza na Mount Everest, i podkreśla, że decyzje o zdobywaniu szczytów powinny być podejmowane przez doświadczonych przewodników, a nie być narzucane przez nowe przepisy wprowadzające dodatkowe wymogi dotyczące wcześniejszych wspinaczek. #AndrzejBargiel #NangaParbat #wspinaczka

TYLKO W ONECIE Rewolucja na Mount Everest. Polak wprost: to wszystko traci sens

Nowe zasady zwiedzania katedry Notre-Dame w Paryżu, które obowiązują od 1 lipca, wprowadzają surowe ograniczenia dla przewodników turystycznych, wymagając wcześniejszej rezerwacji grup i zmniejszając liczbę wizyt z 500 do 30 dziennie, co spotkało się z oburzeniem branży turystycznej. #NotreDame #Turystyka #Paryż

Notre-Dame ogranicza zwiedzanie. „Cios dla turystów, rodzin i przewodników"
Onet.pl Jun 30

Niewidoma Magda Rataj, chcąc znaleźć przewodnika na koncert Halsey podczas Open'er Festival, zaskoczyła Polskę swoją prośbą o pomoc na Facebooku, co zaowocowało ogromnym odzewem internautów, którzy zorganizowali grupę wsparcia, pokazując piękno solidarności w sieci. #niewidomi #OpenErFestival #wsparcie

Niewidoma Magda poprosiła o pomoc na Openerze. "Piękno internetu"
Onet.pl Jun 28

Szymon Stoch, przewodnik tatrzański, zwraca uwagę na rosnące zagrożenia na popularnych trasach Tatr, wynikające z braku odpowiedniego przygotowania turystów oraz wpływu mediów społecznościowych, które promują nieodpowiednie podejście do górskiej wędrówki. #Tatry #turystyka #bezpieczeństwo

Przewodnik górski: klapki to rzadkość. Największe ryzyko jest inne

Materiałów po ukraińsku o ludobójstwie na Polakach, ale i o dobrych Ukraińcach ratujących Polaków @ipngovpl za czasów prezesów Szarka i @NawrockiKn wydał sporo! Jest też przewodnik po dziejach Polski z częścią o ludobójstwie ukraińskim na Polakach w j. ukr. : https://t.co/5mW1DLSyUC Sam byłem świadkiem tego, jak Prezydent Nawrocki wręczał dwa tomy dokumentów zbrodni wołyńskiej w j. ukraińskim prezydentowi Ukrainy: https://t.co/03Lb9EEtyd https://t.co/QyWOU9P6B5 #Polska #Ukraina #Ludobójstwo

Kasjopea Jun 6

OSTRZEŻENIE pani od historii ❗️❗️❗️ Prze dekadę siedziałam mentalnie w katowniach Gestapo i UB (trochę mniej w NKWD - bo ta dzicz nie zostawiła po sobie za dużo papierów). Od kilku dni badam szczegółowo zbrodnie czwartego z oprawców...i z całą odpowiedzialnością, muszę stwierdzić, że jestem PRZERAŻONA. Ale nie tylko skalą OKRUCIEŃSTWA ale również tym jak zachowują się ich pogrobowcy...ŻADNYCH wyrzutów sumienia, ŻADENEJ pokory, ŻADNEGO rachunku sumienia ! O czym to świadczy ??? Moi Uczniowie są na tyle inteligentni że sami wyciągną wnioski z tek j lekcji...tym razem nie lekcji historii...ale lekcji życia. Zgodnie z obietnicą....wracamy na Polskie Kresy, skąpane w Morzu Niewinnej Polskiej Krwi ⬇️ Od lutego 1944 r. ukraińskie Ludobójstwo ze szczególnym OKRUCIEŃSTWEM, dokonane na Polakach, rozlało się po wszystkich województwach małopolskich, rozpoczęła się pełna depolonizacja Małopolski Wschodniej. Tysiące wsi, osad i kolonii, w których mieszkali Polacy, zostało spalonych, a ich mieszkańcy wymordowani lub wypędzeni. I teraz zacytuję najbardziej PRZERAŻJĄCY dokument z jakim spotkałam się w życiu...a wy z łaski swojej @ZelenskyyUa & @VasylBodnar & @AndriySadovyi & @andrii_sybiha napiszecie : kiedy UKLĘKNIECIE publicznie i będziecie na kolanach BŁAGALI o WYBACZENIE Naród Polski ❗️❗️❗️ List Śp. Jana Kacińskiego ze Stanisławowa, skierowany do Rady Głównej Opiekuńczej w Krakowie i przesłany do Polskiego Komitetu Pomocy w Warszawie w celu wykorzystania w rozmowach z władzami niemieckimi z 18 marca 1944 r. „Do Polskiego Komitetu Pomocy w Warszawie. Znikąd nie widzimy żadnej pomocy. My Polacy tu na kresach, z okręgu stanisławow­skiego i tarnopolskiego, giniemy z rąk Ukraińców. Tysiące jest już pomordowanych. Pomordowanych, ale jak... kto nie widział naocznie ten nie zechce uwierzyć. Hordy ukraińskich nacjonalistów napadają na polskie osiedla, uzbrojeni w karabiny maszyno­we (automaty), granaty i inną broń; i tu rozpoczyna się okropne dzieło - mordują cał­kiem bezbronnych. Broni palnej używają jedynie wtedy jeśli ktoś uciekaniem chce się ratować. Nie ma dnia żeby nie było zamordowanych na terenie województwa stanisła­wowskiego jakichś 100-200 osób. Mordują okropnie, kobiety i małe dzieci nie mówiąc już o mężczyznach. Ostatnio równocześnie z mordowaniem palą dane miejscowości np. 28 lutego br. wymordowano w miasteczku Korościatyn [Buczacz] wszystkich Polaków, a domy wszystkie podpalono. To jest ostatnie wydarzenie (wczoraj). Mordują bezbronnych siekierami, nożami, i innymi narzędziami, a jak mordują, to można sobie wyobra­zić, twarzy pomordowanych nie można poznać, tak okrutnie są zniekształcone (byłem naocznym świadkiem i widziałem pomordowanych Polaków w Słobódce koło Bołszowic). Podam kilka przykładów bestialskiego znęcania się i męczenia bezbronnych osób dzieci i kobiet, jakie miało miejsce na terenie Stanisławowszczyzny w różnych miejscowościach. We wsi Meducha k. Halicza [pow. Stanisławów] jest za wsią staw, znaleziono tam czworo dzieci związanych razem kolczastym drutem i utopionych, były to dzieci (od 8-10 lat) z sąsiedniej wsi, gdzie 3 dni wstecz wymordowano i spalono całą wieś. Inny przykład z innej miejscowości, przez kilka godzin mordują siekierami i nożami, innych spędzają do piwnic (przeważnie kobiety i dzieci) polewają wszystkich benzyną i podpalają. Wieś pali się [...] chwytają małe dzieci i niemowlęta i wrzucają do płomieni. Albo wrzucają do worka (4 małe dziewczynki 1 jednoletnią, 2 dwuletnie i jedną trzyletnią i tak związane w worku wrzucają do ognia). Lub też czworo dzie­ci we worku kłują nożami. W Słobódce np. przybijają do ścian gwoździami maleńkie dzieci. W innych miejscach rozcinali kobietom brzuchy i wlewali do wnętrza kipiącej wody. Rozpalanie żelaza do białości i wsadzanie do ust, wypalanie oczu, ucinanie uszu, rąk, itp. Wszystko to jest prawdą, a nie bajką. Sam jestem uciekinierem ze wsi, jestem obecnie zwykłym robotnikiem kolejowym, dużo słyszę i widzę. I w waszych stronach są tacy, którzy stąd uciekli, lecz to tylko znikoma ilość, wszyscy nie mogą, warunki nie pozwalają. Czyż mamy wszyscy tu paść od noży hajdamackich ? Rodacy ! Polacy ratujcie nas. Wpłyńcie tam na niemieckie władze niech nam pomogą, niech dadzą moż­ność ratować się, niech staną w naszej obronie. W krótkim czasie zaczną mordować i w większych miastach, a my jesteśmy bezbronni. Kto morduje, mówiłem już, Ukra­ińcy i to swoi miejscowi ci, którzy z nami przez tyle lat żyli. Przewodnikami ich są ich własna inteligencja: księża-popi, nauczyciele i inni, oni pchnęli masę, oni pracowali nad tym, to jest ich dzieło. RATUJCIE bo WYMORDUJĄ nas wszystkich 😢😢😢 !!!. Jan Kaciński” Źródło : Zbiory Zakładu Narodowego im. Ossolińskich. Sygnatura archiwalna : 16721/2 Strona : 45-48. @grok proszę o potwierdzenie AUTENTYCZNOŚCI Listu, żeby pogrobowcy banderowskich siekierników nie próbowali zanegować chlubnej pracy Siłaczki ! Na zdjęciu sprofanowany Pomnik Profesorów Lwowskich we Lwowie z napisem : "Śmierć Lachom". Do OBOWIĄZKÓW szkolnych dodaję PROŚBĘ ⬇️ Uczniów którzy korzystają z naszej szkolnej kawiarki, bardzo PROSZĘ o wpisywanie imienia i nazwiska (obojętnie jakiego). Czyli zamiast "XYZ" piszemy : Jan Nowak a zamiast "Wdzięczna Uczennica", piszemy : Anna Kowalska. Opresyjne państwo łupi biedotę aż miło. Buycoffee ściąga jeden haracz a skarbówka drugi...i nikt nie zapyta : czy biednej wiejskiej nauczycielce, starczy na chleb ??? Bardzo dziękuję. Z Panem Bogiem ! https://t.co/uYX0ELCMFj #historia #Ludobójstwo #Polska