We are putting the suits away in the closet. We stop making serious faces. We put away the tripods from the cameras. We don't pretend that we know everything. We don't whine that "my truth is the most true." At Eleven, we decided to take the television stick out of our ass and start having more fun. In recent weeks, we have announced the Cup and Super Cup of Spain in the style of “Doll.” We made a film about a guy in a boat in the studio for the match against Venezia. Attempting to return to Serie A, Filip Kapica was selling paintings on a Roman bridge. In a smoky office, Maurizio Sarri discussed tactics for the match. Before the Portuguese classic, our own “Kitchen of Champions” was created (😬). And on YouTube, we kicked off with IRLs straight from Rome and Turin (there will be much more soon, because this is just the beginning). Of course, we still want to comment on football in the best way in Poland, frequently visit stadiums and Formula 1 tracks, and soon tennis. We still want to create a cool, substantive studio, but sports television doesn't have to be dead serious to be good. It doesn't have to be inflated to be substantive. And it doesn’t have to look like it has for the past 20 years, meaning a table, four chairs, and talking heads (very often poorly prepared for their job, you'll admit). Once, TVN said: “The end of polite television.” We are now stealing that slogan and saying: Eleven. The end of boring television. (And what will come of it, we shall see 🫣🙃). (translated)
Hasło wyborcze Koalicji Obywatelskiej: "Mamy to w dupie"! Piękne, adekwatne, nośne, prawdziwe! 👏👏👏 #KoalicjaObywatelska #wybory #hasło
Hasło Koalicji Obywatelskiej na kampanię wyborczą w 2027 roku chyba już mamy gotowe. 😎 https://t.co/8UYjG8HvDw #KoalicjaObywatelska #Wybory2027 #KampaniaWyborcza
Hasło wyborcze Koalicji Obywatelskiej w czasie przyszłorocznej kampanii wyborczej: „MAMY WAS W DUPIE!” 🔥 #KoalicjaObywatelska #Wybory2024 #Polska
Mbappé, Vinícius Júnior, and Ibrahima Konaté sparked controversy in Spain when, during the match between Real Madrid and Elche, they obscured the slogan Todos somos caballas, which is at the center of the debate on the migration crisis in Ceuta. (translated)
Dziś oficjalnie rozpocząłem pracę na Florida International University @FIU w Miami! W trakcie moich wykładów studenci z całego świata dowiedzą się co oznacza i jak ważne jest hasło: “BE LIKE POLAND” oraz jak ważny jest sojusz Polski z USA! 🇵🇱🤝🇺🇸 https://t.co/SaauFDAyIk #FloridaInternationalUniversity #Polska #USA
Mnie to tam zawsze rozbrajało to hasło, że ktoś "musi kupić mieszkanie, aby dzieci miały w przyszłości", no serio XD Raz, że to nie ma ekonomicznego sensu. "Dla dzieci" to się powinno kupować rodzinne obligacje albo odkładać na koncie mieszkaniowym (które jest waloryzowane o inflację i wzrost cen mieszkań, jedyna dobra rzecz, która została po beczce 2%). Nie mamy też żadnych gwarancji, że te dzieci akurat tu będą chciały mieszkać. No i za 20 lat, nie do wiary, to będzie 20 letnie mieszkanie, do totalnego remontu. Najczęściej "dla dzieci" to jest usprawiedliwianie przed samym sobą kompulsywnej potrzeby zakupu kurnika inwestycyjnego, bo te 400k ze spadku po ciotce na koncie parzy i nie wiadomo co z nim zrobić. Zresztą nawet jak te "dzieci" się do tego kurnika wprowadzają to mało kto potem im to mieszkanie przepisuje XD A inna sprawa, że ten plan spotka się zapewne z pytaniem: "no tato, ale dlaczego akurat kawalerka? To nie widzieliście co się dzieje np. z demografią? Dlaczego nie kupiłeś za te 400k jakiegoś ETF na technologię? Byliśmy teraz zamożni, a tak to mamy problem z tą dziuplą gdzie wujek Andrzej trzyma swoje graty, a Julka rower". #mieszkania #inwestycje #rodzina
Jadczak próbuje zrobić skandal z tego, że ABW robiła swoją robotę. Funkcjonariusz próbował zwerbować źródło w otoczeniu Zondy. To nie jest kompromitacja służb. To jest ich robota. Jeśli były naciski, bezprawie, polityczne zlecenie albo próba ochrony kogokolwiek, niech pokaże dowody. Bo na razie hasło o taśmach obciążających Siemoniaka wygląda jak ordynarna próba doklejenia nazwiska ministra do czynności operacyjnej ABW. #ABW #skandal #Polska
Od pewnego czasu obserwuję sposób, w jaki pan Bogucki i otoczenie Karola Nawrockiego opisują urząd Prezydenta RP, i mam z tym coraz większy problem - nie polityczny, lecz ustrojowy. Z kolejnych wypowiedzi zaczyna bowiem wyłaniać się obraz Prezydenta jako organu stojącego ponad Sejmem, ponad rządem, kontrolującego decyzje innych organów i posiadającego szczególne prawo do rozstrzygania, co w państwie jest właściwe, a co nie. Tylko że takiego Prezydenta polska Konstytucja nie zna. Polska nie jest republiką prezydencką. Prezydent nie jest polskim odpowiednikiem prezydenta USA. Nie kieruje rządem, nie prowadzi polityki wewnętrznej państwa, nie jest zwierzchnikiem Sejmu i nie jest organem nadrzędnej kontroli konstytucyjnej nad pozostałymi władzami. Konstytucja bardzo dokładnie określa jego pozycję. Art. 126 ust. 1 stanowi, że "Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej jest najwyższym przedstawicielem Rzeczypospolitej Polskiej i gwarantem ciągłości władzy państwowej". To bardzo ważny urząd. Tyle że "najwyższy przedstawiciel Rzeczypospolitej" nie oznacza "najwyższa władza w Rzeczypospolitej" a właśnie moim zdaniem, to próbuje się wmówić obywatelom. Dalej mamy art. 126 ust. 2, tak często ostatnio przywoływany: Prezydent "czuwa nad przestrzeganiem Konstytucji". I właśnie tutaj zaczyna się problem. Ten fragment jest przedstawiany opinii publicznej niemal jak generalne pełnomocnictwo- Prezydent jest strażnikiem Konstytucji, więc może kontrolować działania innych organów, badać ich decyzje, odmawiać wykonania określonych czynności albo tworzyć własne procedury weryfikacyjne. Tyle że wystarczy przeczytać jeden ustęp dalej. Art. 126 ust. 3 stanowi: "Prezydent Rzeczypospolitej wykonuje swoje zadania w zakresie i na zasadach określonych w Konstytucji i ustawach". A więc nawet wykonywanie funkcji owego "strażnika Konstytucji" odbywa się w granicach konkretnych kompetencji. Do tego dochodzi art. 7: "Organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa". To jest zasada legalizmu. Organ państwa nie może działać według zasady: "Konstytucja mi tego nie zabrania, więc mogę". Musi istnieć podstawa prawna jego działania. I właśnie dlatego coraz częściej zwracam uwagę na pewien sposób argumentowania. Najpierw bierze się kilka słów z Konstytucji, najlepiej takich, które brzmią poważnie: ulubiony zwrot pana Boguckiego - "strażnik Konstytucji", "najwyższy przedstawiciel", "bezpieczeństwo państwa". Następnie otacza się je prawniczym językiem i na tej podstawie próbuje się stworzyć wrażenie, że Prezydent posiada kompetencję znacznie szerszą niż ta, którą rzeczywiście przyznaje mu Konstytucja. Sprawa Macieja Berka jest tylko jednym z bardzo czytelnych przykładów. Sejm wybiera sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Tak stanowi art. 194 ust. 1. A mimo to słyszymy, że Kancelaria Prezydenta prowadzi jakąś własną "analizę", czy osoba wybrana przez Sejm spełnia odpowiednie kryteria. I natychmiast pojawia się argument: Prezydent przecież "czuwa nad przestrzeganiem Konstytucji". Nie, tak nie działa system kompetencji organów państwa. Z zadania ustrojowego nie można dowolnie wyprowadzać nowych uprawnień. Jeżeli Prezydent ma ponownie kontrolować wybór dokonany przez Sejm, proszę wskazać podstawę prawną tej kompetencji. Nie jakieś hasło albo metaforę, nie "zdrowy rozsądek", tylko przepis. Podobnie wygląda relacja Prezydent–rząd. Art. 146 ust. 1 stanowi: "Rada Ministrów prowadzi politykę wewnętrzną i zagraniczną Rzeczypospolitej Polskiej". Art. 146 ust. 2 dodatkowo ustanawia domniemanie kompetencji na rzecz Rady Ministrów w sprawach polityki państwa niezastrzeżonych dla innych organów. Art. 148 stanowi natomiast, że Prezes Rady Ministrów reprezentuje Radę Ministrów, kieruje jej pracami i zapewnia wykonywanie jej polityki. Ja tego nie wymyśliłem,to jest konstrukcja naszego ustroju. #konstytucja #prawo #Polska
@POT_GOV_Pl @gdansk @MiastoGdynia @lewy_official Ekstra sprawa - Wałęsa, Eisenberg, Lewandowski - uśmiechają się i jedzą gofry, co ewidentnie zachęci do odwiedzin Trójmiasta. A hasło "więcej niż się spodziewasz" na starcie stawia Polskę w roli dziury, która jednak "pozytywnie Cię zaskoczy". Ludzie kochani #Trójmiasto #Polska #turystyka
Panie Bogucki, to już zaczyna być naprawdę irytujące. Najpierw zarzuca Pan marszałkowi Czarzastemu zejście na niski poziom dyskusji, a kilka zdań później sam pisze Pan o "drżących rękach", "zaparowanych okularach" i spadającym poparciu. Możemy oczywiście prowadzić politykę na poziomie złośliwości z sejmowego korytarza, tylko wtedy może jednak bez pouczania innych o standardach debaty. Mnie jesnak bardziej interesuje druga część pańskiego wpisu. Pisze Pan o nieznanej Konstytucji i wymyślonej instytucji, takiej jak „ marszałkowskie weto. Tyle że marszałkowskie weto nie jest żadną instytucją konstytucyjną i chyba nikt rozsądny tego nie twierdzi. To publicystyczne określenie określonego sposobu procedowania projektów. Marszałek Sejmu ma natomiast bardzo konkretne kompetencje wynikające z Konstytucji i regulaminu Sejmu. Organizuje prace Izby, nadaje bieg projektom i kieruje je do dalszych prac. A projekt prezydencki nie otrzymuje żadnego szczególnego statusu tylko dlatego, że podpisał go Prezydent. To nadal projekt ustawy. Podlega procedurze parlamentarnej, pracom komisji, poprawkom i głosowaniu. Sejm nie jest kancelarią podawczą Pałacu Prezydenckiego - niestety dla pana. Najbardziej zaciekawiło mnie więc pańskie zdanie, że marszałek powinien procedować ustawy, w tym także ustawy prezydenckie 🤔 Nie, Panie Bogucki, tu tez pan zawodzi. Prezydent nie przesyła do Sejmu ustaw prezydenckich. Konstytucja mówi to dość precyzyjnie: Prezydentowi przysługuje inicjatywa ustawodawcza. Czyli wnosi PROJEKT USTAWY a ustawę uchwala Sejm. Niby drobiazg. Ale kiedy Szef Kancelarii Prezydenta poucza Marszałka Sejmu o ustroju państwa, takie drobiazgi zaczynają mieć znaczenie 🤷♂️ A A skoro już poruszył Pan temat marszałkowskiego weta i blokowania projektów, to ten problem akurat analizowałem szerzej. W audycie 21 prezydenckich inicjatyw ustawodawczych sprawdziłem projekt po projekcie: datę wpływu, konsultacje, nadanie druku, skierowanie do pierwszego czytania, prace komisji, głosowania i rzeczywiste okresy bezczynności. I wyszedł z tego obraz znacznie bardziej skomplikowany niż hasło o sejmowej zamrażarce czy marszałkowskim wecie.. Co ciekawe, tam gdzie zwłoka rzeczywiście była długa i niewyjaśniona, również ją wskazałem. Jeżeli więc chce Pan sprowadzać cały problem do wymyślonej instytucji, chętnie odeślę Pana do analizy, w której pańską tezę o 21 projektach w zamrażarce sprawdziłem po prostu projekt po projekcie. Może się pan bardzo ździwić. #polityka #sejm #konstytucja
Olsztyńskie Dajtki. "Zagarnęliśmy" to miejsce dzikom w 1355 r. Jest tylko jedno hasło aktywistów merytorycznie słuszne i z którym się zgadzam: przyroda sobie poradzi. To jest właśnie dowód👇 "Bezbronne" dziczki obok przedszkola i szkoły, radzące sobie znakomicie. Eko ideolodzy w euforycznych spazmach🥳 Dzikie zwierzęta nie są bezbronne i są niebezpieczne. Z oczywistych względów nie jesteśmy w stanie przewidzieć co zwierzę uzna, za powód ataku i czy robi to z agresji, czy uznało, że musi się bronić. Opowiadanie bajek o jakiejś miejskiej ewolucji dzików i ich symbiozie z człowiekiem, jest działaniem na szkodę bezpieczeństwa publicznego i powinno dyskwalifikować z debaty publicznej. #dzikiezwierzęta #przyroda #bezpieczeństwo
🔴 W Sejmie zabrakło argumentów, więc pojawił się dźwięk. Nie metafora. Nagranie. Posłanka PiS Dominika Chorosińska podczas obrad — szczekanie. Publiczna sala, publiczna kamera, publiczny poziom debaty. Ta sama polityczka, która z mównicy zostawiła Polsce instrukcję: „na kolana i do przodu”. Ta sama, która po głośnej historii małżeńskiej reklamowała hasło „wierność jest sexy”. Najpierw moralny billboard. Potem komenda do narodu. Na końcu odgłosy zamiast racji. Rodzina jako racja stanu. Wartości na sztandarze. Kultura w CV na dwa tygodnie. A gdy trzeba odpowiedzieć na faktach — spektakl. Emocja. Hałas. Można się z rządem nie zgadzać. Można krzyczeć z ławy. Można nawet nie mieć racji. Ale jeśli jedyną odpowiedzią na wystąpienie premiera jest dźwięk, którego nie da się zapisać w stenogramie, to nie jest twarda opozycja. To jest kapitulacja języka. Wierność jest sexy. Szczekanie jest głośne. „Na kolana i do przodu” brzmi dumnie tylko do chwili, w której widać, kto naprawdę zszedł z poziomu. Sejm to nie budka. Mandat to nie gwizdek. A polityka pamięci zaczyna się od tego, czy człowiek pamięta, że mówi do ludzi — nie do własnego echa. - Jacek Fogiel #polityka #Sejm #debatapubliczna
Czytam w @NewsweekPolska tekst Dominiki Długosz o ministrze Domańskim. Autorka cytuje wypowiedź jednego z członków rządu: „Pierwsza odpowiedź Domańskiego jest zawsze taka: <Nie ma pieniędzy i nie będzie>”. Ze względu na to, że to już kolejny minister finansów za rządów PO, który mówi to samo (pamiętamy słynne „piniendzy ni ma i nie będzie” Rostowskiego) - uważam że to powinno być hasło wyborcze KO w przyszłej kampanii wyborczej :-) #finanse #polityka #wybory
Sprawdziłem pink tax w Polsce. I mam problem. Nie znalazłem go tam, gdzie podobno miał być najbardziej widoczny. W codziennych zakupach. Porównałem 15 ścisłych par produktów. Ta sama marka, model, funkcja, pojemność albo cena jednostkowa oraz te same warunki promocji. Ile razy wersja kobieca była droższa? Ani razu. W 10 przypadkach ceny były równe. W 5 więcej płacili mężczyźni. Pink tax? W mojej próbie raczej blue tax. Męska maszynka kosztowała więcej. Męski krem kosztował więcej. Męskie wkładki były droższe. Część kobiecych ubrań sportowych była objęta lepszą promocją, podczas gdy mężczyzna płacił pełną cenę. Ostatecznie cały badany koszyk męski był droższy o 176,25 zł. Dziwnym trafem ta informacja nie zrobiła takiej kariery jak hasło o kremach dla kobiet droższych o 67%. A przecież blue tax to nie tylko sama cena. To również mniejszy wybór produktów przeznaczonych dla mężczyzn. Gorsza dostępność części rozmiarów i wariantów. Produkty wciskane w stereotyp siły, sportu, czerni, zapachu drewna, silnika albo arktycznego lodowca. Często z dopiskiem „Men”, „Professional” lub „Extreme”, który ma uzasadniać wyższą cenę. Ten sam mechanizm marketingowy. Tylko kolor opakowania się nie zgadza z popularną narracją. Osobną sprawą są usługi fryzjerskie. Samo porównanie czasu pracy nie wystarcza. Godzina strzyżenia kobiety i godzina strzyżenia mężczyzny mogą oznaczać inny zakres usługi, technikę, modelowanie oraz inną ilość zużytych kosmetyków. Cenniki powinny opierać się na długości włosów, zakresie usługi i stopniu jej skomplikowania, a nie na płci klienta. Ale żeby mówić o pink tax, trzeba porównać naprawdę tę samą usługę. Nie tylko taką samą liczbę minut w kalendarzu. Czy to oznacza, że kobieta nigdy nie zapłaci więcej za niemal identyczny produkt? Nie. Takie przypadki mogą się zdarzać. Oznacza to jednak coś znacznie ważniejszego. Nie znalazłem dowodu na powszechny pink tax w codziennych zakupach. Znalazłem natomiast przypadki, w których więcej płacą mężczyźni. I o nich prawie nikt nie mówi. Gdyby w 15 porównaniach kobiety ani razu nie zapłaciły mniej, a pięć razy zapłaciły więcej, mielibyśmy artykuły o systemowej dyskryminacji. Kiedy taki wynik dotyczy mężczyzn, zapada cisza. Równość nie polega na nagłaśnianiu różnic tylko wtedy, gdy pasują do jednej narracji. Jeżeli więcej płaci kobieta, mówmy o tym. Jeżeli więcej płaci mężczyzna, również mówmy o tym. Te same zasady. Ta sama miara. Ta sama uczciwość. Fakty nie mają płci. Ale sposób ich wybierania najwyraźniej czasami ma. #walczsercem #mezczyzna #rownosc #rownosc #walczsercem #sprawiedliwosc
Przed sklepem i biurem biletów uruchomiliśmy Starlink WiFi testowo dla kibiców 🫡 Testujemy. Hasło: Wisla2026. @Wislakrakowsa 🔵⚪️🔴 https://t.co/9RDYVg9pzh #WisłaKraków #Starlink #WiFi