Na S8 do Białegostoku z Warszawy też mnóstwo tego zrobili. Był jeden, jest pięć. Chciałbym jeszcze drugie tyle, bo bardzo uspokaja to jazdę. I w końcu systemy sprawdzania odległości pojazdów by się przydały. #Białystok #Warszawa #korki
Na S8 do Białegostoku z Warszawy też mnóstwo tego zrobili. Był jeden, jest pięć. Chciałbym jeszcze drugie tyle, bo bardzo uspokaja to jazdę. I w końcu systemy sprawdzania odległości pojazdów by się przydały. #Białystok #Warszawa #korki
Czy Praca u Podstaw ma sens ❓❓❓ Wasza ulubiona stacja TV ⬇️ "UWAGA ! Reżim Tuska gnębi kolejnego dziennikarza !" W ciągu dwóch godzin wsparło - 2 300 widzów. prof. Barbara Engelking : "Żydzi się nieprawdopodobnie rozczarowali co do Polaków w czasie wojny. Żydzi wiedzieli, czego się spodziewać od Niemców. A Polacy mieli potencjał, żeby stać się sojusznikami Żydów i Żydzi mieli nadzieję, że będą się inaczej zachowywać i nie będzie tak powszechnego szmalcownictwa. Polacy po prostu zawiedli" Emanuel Ringelblum : „Jest pełno takich kryjówek po polskiej stronie. W nich ukryta jest nieśmiertelna przyjaźń i wdzięczność tych, którzy zostali uratowani z paszczy niemieckiego potwora. Ludzie, którzy to robią, powinni być odznaczeni Orderem Humanitaryzmu. Ich imiona na zawsze pozostaną dla nas cenne. Są bohaterami, którzy walczyli z największym wrogiem ludzkości...W Warszawie i w całym kraju są tysiące takich idealistów, zarówno wśród ludzi wykształconych, jak i robotników, którzy z największym oddaniem pomagają Żydom, ryzykując własnym życiem. Każdy Żyd wyrwany ze szponów krwiożerczego niemieckiego potwora musiał mieć chrześcijańskiego idealistę, który czuwał nad nim dzień po dniu jak Anioł Stróż...Ta polska galeria Bohaterów mogłaby dostarczyć tematów do wspaniałych powieści o tych najszlachetniejszych idealistach, którzy nie bali się gróźb wroga na jego czerwonych plakatach.” Źródło : "Kropka nad i" - tvn24 -19 IV 2023 r. Emanuel Ringelblum - „Stosunki polsko-żydowskie w czasie II wojny światowej. Pisma z bunkra” Pani od historii, JEDNYM wpisem obroniła HONOR od 700 000 do 1 000 000 Polaków ratujących Żydów. Od dnia wczorajszego, Siłaczkę wsparło : 0 (słownie : ZERO) Uczniów. Przynajmniej w dwóch Ambasadach słychać rechot i strzelają korki od szampana. Czy moja Praca u Podstaw ma sens ❓❓❓ https://t.co/uYX0ELCMFj #Historia #Polska #Holokaust
W interesie ROSJI oczywiście, bo są RUSKIMI ONUCAMI, co udowodnili przekazując DZIESIĘĆ RAZY WIĘCEJ NIŻ WY, mimo tego, że od 3 lat powtarzacie jak to są RUSKIMI ONUCAMI, a wy STRATEGICZNYMI SOJUSZNIKAMI UKRAINY. Aha, W CZYIM INTERESIE przekazujecie Ukrainie tak mało pomocy? GRACIE W ORKIESTRZE PUTINA, HĘ? LUBICIE JAK STRZELAJĄ NA KREMLU KORKI OD SZAMPANÓW, TAK!? Czy naprawdę takie stężenie hipokryzji to nie jest dla Pana za dużo? #Polska #Ukraina #Putin
ROSJA MA ATOM, ARMIĘ I IMPERIUM W GŁOWIE. UKRAINA WALCZY O PRZEŻYCIE. A CZĘŚĆ POLSKI DALEJ MA PAŁĘ Z MATEMATYKI I GEOGRAFII Porównajmy potencjały tak na zimno. Bez serduszek, bez chorągiewek i bez tej intelektualnej kawy z mlekiem sojowym, którą karmią ludzi zawodowi patrioci z internetu. Ukraina to około 37 milionów ludzi. Rosja to około 130 milionów, a według części zestawień nawet więcej. Już sam stosunek ludności daje Moskwie przewagę około trzy i pół do jednego. To nie jest drobna różnica. To jest worek mięsa, rezerw, poborowych, robotników, kierowców, mechaników, matek płaczących nad trumnami i dalej działającego państwowego młyna do mielenia ludzi. W żołnierzach czynnych różnica jest mniejsza, bo Ukraina jest już państwem zmobilizowanym wojną. Szacunki mówią o około 900 tysiącach żołnierzy po stronie Ukrainy i około 1,3 miliona po stronie Rosji. Ale w potencjale ludzkim Rosja dalej ma głębszy dół. Ludzi zdolnych do służby ma kilka razy więcej. Ukraina walczy a w zasadzie już pluje krwią z płuc. Rosja walczy brudnym magazynem, łagrem, poborem, demografią i pogardą dla własnych trupów. W sprzęcie bajki dla dzieci też nie ma. Czołgi: około 1120 Ukraina, około 5630 Rosja. Pojazdy opancerzone, czyli transportery, BWP, wozy wsparcia i całe to żelastwo do wożenia piechoty pod ogień: około 45 tysięcy Ukraina, ponad 126 tysięcy Rosja. Artyleria samobieżna: Ukraina około 680 kontra Rosja ponad 3600. Artyleria holowana: Ukraina około 625 kontra Rosja prawie 6000. Wyrzutnie rakietowe: około Ukriana 288 kontra Rosja prawie 2500. W powietrzu przepaść jest jeszcze bardziej brutalna. Ukraina ma około 350 statków powietrznych. Rosja ponad 4200. Myśliwce: około 88 kontra ponad 860. Śmigłowce: około 140 kontra ponad 1600. Śmigłowce szturmowe: około 39 kontra ponad 550. Dlatego Ukraina nadrabia dronami, rozpoznaniem, pomysłowością, zachodnią pomocą, krwią i tempem uczenia się, które zawstydza rosyjski beton. Bo w klasycznej tabelce Rosja wygląda jak walec. Zardzewiały, pijany, prowadzony przez idiotów, ale nadal walec. Do tego dochodzą pieniądze. W 2026 roku Moskwa dalej pompuje w wojsko potężne środki. Planowane rosyjskie wydatki wojskowe czyli około 190–193 miliardy dolarów przy. To nie jest sąsiad z problemami. To jest państwo ustawione na wojnę. Nie chwilowo. Nie przypadkiem. Nie dlatego, że Putin miał gorszy poranek i źle mu się śniła mapa. Cały system został przestawiony na produkcję przemocy. Fabryki, budżet, propaganda, szkoła, telewizja, służby, armia, więzienia i cmentarze pracują w jednym kierunku. A nad tym wszystkim leży jeszcze atom. Ukraina głowic jądrowych nie ma. Zero. Rosja ma około 4400 głowic w wojskowym zasobie jądrowym, plus część wycofanych czekających na demontaż. I dlatego Rosja może kompromitować się operacyjnie, palić ludzi tysiącami, grzęznąć w błocie, a potem i tak szantażować pół świata czerwonym guzikiem jak pijany bandyta z granatem w windzie. Więc nie, Ukraina nie zatrzymała Rosji dlatego, że była silniejsza na papierze. Zatrzymała ją dlatego, że miała wolę walki, zachodnie wsparcie, adaptację, drony, rozpoznanie, dowódców uczących się szybciej niż rosyjski beton i naród, który nie chciał iść pod moskiewski but. Rosja nie jest groźna dlatego, że jest mądra. Rosja jest groźna dlatego, że jest wielka, brutalna, tania w ludzkim życiu, głęboka magazynowo, ustawiona budżetowo na wojnę i uzbrojona w atom. To jest nieokrzesany sąsiad z łomem, kałachem, magazynem trupów, przemysłem przestawionym na zabijanie i bombą jądrową w piwnicy. Ukraina jest państwem wyniszczonym wojną, zależnym od Zachodu, broniącym własnego terytorium i walczącym o przetrwanie. Ma armię doświadczoną, twardą i groźną, ale nie ma potencjału, żeby zagrozić Polsce w takim sensie, w jakim zagraża Rosja. Ukraina może być trudna, niewdzięczna, politycznie irytująca, historycznie ciężka i czasem dyplomatycznie nieokrzesana. Można się z nią kłócić. Trzeba jej stawiać warunki. Trzeba pilnować polskiego interesu. Trzeba mówić o Wołyniu, ekshumacjach, pamięci, gospodarce, rolnictwie, transporcie, konkurencji i przyszłych kontraktach. Przyjaźń narodów bez prawdy kończy się zwykle mordą w błocie. Ale to nadal nie jest wróg strategiczny Polski. Wróg strategiczny siedzi w Moskwie. Rosja ma interes w tym, żeby Polska była słaba, skłócona, samotna, odklejona od Unii, podejrzliwa wobec Ukrainy, obrażona na Niemcy, nieufna wobec NATO i zajęta własnym szczekaniem do lustra. Rosja nie musi od razu wjeżdżać czołgami pod Białystok. Rosja robi to, co umie najlepiej. Podpala głowy. Karmi kompleksy. Rozgrywa pamięć historyczną. Wpuszcza smród w internet. Szuka pożytecznych idiotów, którzy za darmo robią robotę, za którą kiedyś trzeba było płacić agenturze. Ukraina może nam robić problemy. Rosja chce nam złamać kręgosłup. I tu jest różnica, której wielu nie ogarnia, bo im się mapa pomyliła z emocjonalną sraczką po komentarzach na Facebooku. Z Ukrainą trzeba rozmawiać twardo. Bez klękania. Bez amnezji. Bez głaskania po głowie. Ale to rozmowa z sąsiadem, który bywa nieokrzesany, czasem bezczelny, czasem głupi politycznie, lecz dziś zatrzymuje rosyjskie mięso armatnie daleko od naszych granic. Z Rosją nie rozmawia się jak z sąsiadem. Z Rosją rozmawia się przez siłę, kontrwywiad, wojsko, przemysł, amunicję, sojusze, odporność państwa i zimną świadomość, że dla Kremla Polska nie jest partnerem. Polska jest przeszkodą. Korkiem w gardle imperium. Krajem, który ma siedzieć cicho albo zostać złamany. Na froncie Rosja dalej próbuje przesuwać linię walk, nawet jeśli płaci za to potworną cenę. Małe postępy, infiltracje, mielone oddziały, kolejne szturmy, kolejne trupy, kolejne metry błota. To nie jest państwo, które odpuściło. To jest państwo, które nauczyło się przegrywać po kawałku i dalej iść po trupach. Ukraina z kolei uderza w rosyjską infrastrukturę energetyczną i wojskową, bo nie ma luksusu eleganckiej wojny w białych rękawiczkach. Kijów próbuje przenieść koszt wojny głębiej w rosyjskie zaplecze, bo inaczej Rosja będzie spokojnie mielić ludzi, miasta i czas. Więc odpowiedź jest prosta. Kto Polsce bardziej zagraża? Rosja. Dlaczego? Bo ma potencjał, intencję, historię, doktrynę, aparat państwa, służby, atom i imperialny interes, żeby Polskę osłabić albo podporządkować. Kim jest Ukraina? Nie świętą krową. Nie aniołem. Nie bratem z obrazka. Tylko trudnym sąsiadem w wojnie, z którym trzeba robić interesy twardo, bez klękania i bez amnezji. Ale sąsiad, nawet nieokrzesany, to nie to samo co wróg. A w Polsce jakimś dziwnym trafem zaczyna się przewijać przekaz, że ludzie powinni bać się Ukrainy. No kurwa, ubawiłem się serdecznie. Potomkowie husarii trzęsą portkami przed Ukrainą, jakby ktoś celowo odwracał im uwagę. I pewnie nie wiecie kto. No bo skąd. Rosja właśnie na to gra. Żeby Polak zamiast patrzeć na Kreml, warczał na Ukraińca. Żeby zamiast rozróżniać interes od emocji, dostał do łba łopatą ruską propagandę i jeszcze myślał, że to zdrowy rozsądek. Rosja to wróg. Ukraina to trudny sąsiad. Kto tego nie rozróżnia, ten nie analizuje. Ten tylko klepie propagandą, nawet jeśli robi przy tym minę wielkiego stratega z komentarzy pod postem. #Ukraina #Rosja #Wojna
Ziobro znowu w roli ofiary losu. Nie stać go na badania w USA, bo Tusk zablokował konta. Jeszcze chwila i usłyszymy, że to Tusk odpowiada za korki w Waszyngtonie i ceny latte.Najpiękniejsze jest to, że TV Republika – ta wielka strażniczka honoru i patriotyzmu – nie potrafi sfinansować badań swojemu korespondentowi spod Kapitolu. Człowiek walczy z „reżimem” od rana, a na onkologię musi robić zrzutkę. Sprzedajcie jedno straszenie Tuskiem i będzie na VIP-poczekalnię z szampanem. Bo w tym świecie jeden winny zawsze ten sam. Deszcz pada? Tusk. Karta odrzucona? Tusk. Hemoroidy? Też on, pewnie.Gdzie te patriotyczne miliony? Gdzie sponsorzy, fundacje i „prawdziwi przyjaciele”? Orbán może przeleje? Obajtek dorzuci lojalki? Ziobro jest przynajmniej konsekwentny – odpowiedzialność ma zawsze… cudzą. #Ziobro #Tusk #Polska
Niemcy kiedyś: Mirek Klose, Basti Fantasti, Lahm. Myli się raz na tydzień, przed meczem jedzona zdrowa kura, gluty w nosie wycierane o włosy rywali Niemcy dziś: Havertz, Wirtz, Sane. Obowiązkowo przed meczem - masaż gua sha + sojowe latte. Na nogach różowe korki. #Futbol #PiłkaNożna #Niemcy
W Królewcu zapanowała panika z powodu braku paliwa na stacjach benzynowych, co spowodowało korki w mieście i ograniczenia w sprzedaży, a gubernator apeluje o spokój, wskazując, że problemy są efektem nieuzasadnionej paniki mieszkańców oraz kolejnych ukraińskich ataków na rosyjskie magazyny paliw. #KryzysPaliwowy #Królewiec #WojnaNaUkrainie
Skandal sędziowski. Gdzie tu Vini fauluje? Messi wbija typowi korki w łydkę i nic nie ma, a tutaj jest anulowany gol? https://t.co/3mzpVzqJ5M #Futbol #Sędziowie #Messi
Vīrs man bija atvedis kleitu, lai nav jābrauc mājās novalkātās slimnīcas drēbēs. Es gribēju izskatīties cik vien normāli iespējams, satiekot meitu. Braucot šurp jau nezinājām vai paliksim, cik ilgi, steigā pat nepaņēmu āra jaku, aizpēros džemperī. Tā āra jaka mani tā arī vēl gaida mājās, bet es jau arī nekur ārā neeju, lai gan vīra vecāku mājas ir ļoti klusā, skaistā vietā. Saku vīram, ka šī ir brīnišķigi mierpilna vieta, kur dzīt. Vakar teicu vīram, ka “jāuzliek drosmīga seja” (put on a brave face) un jābrauc pie meitas. Uzņēmām arī bildi, jo mēs dodamies mājās ar cerību, ka stāstam būs labas beigas un kādu dienu varēsim Lūkasam rādīt kā mums gāja, cīnoties par viņu. Apskatot bildi, sapratu, ka mana drosmīgā seja ir diezgan nožēlojama un nogurusi, bet iekšēji es jūtos spēcīgāka. Citu variantu jau nav. Varbūt man tas no Lūkasa, viņa DNS šobrīd saplūst ar manējo, mans stiprais dēls dara mani stiprāku, cita izskaidrojuma man nav tam kā mēs ejam uz priekšu. Jocīgi redzēt cik daudz mazāks ir puncis, bet vecmāte teica, ka tas ir normāli, jo tas nav pilns ar ūdeni. Šodien, skatoties spogulī, šķiet, ka varbūt tas ir drusku lielāks? Nav bijusi asiņošana jau otro dienu, šķiet, ka gļotu korķis ir norimis vai vismaz lēnāks. Ūdens vēl tek, bet man teica, ka varot tecēt līdz pat dzemdībām, galvenais, lai saražojas vairāk kā iztek. Vai tas kaut ko nozīmē mēs, protams, nevaram zināt, bet tik ļoti gribas cerēt. No otras puses ir ļoti bail, ka viss beigsies tieši tāpat kā mēs domājām sākumā, tikai drusciņ vēlāk. Reizēm viss pierimst tieši pirms vētras. Tas mums ir devis laiku sagatavoties praktiski, bet emocionāli ir ļoti grūti. 80% gadījumos dzemdības sākas pirmo divu nedēļu laikā, rīt būs pagājusi nedēļa. Visbiežāk dzemdības sākas 24h laikā, arī pirmās 72h ir kritiskas, bet viss ir cipari un dati, kas neko neparedz un negarantē. Tas cipars, kuru turam acu priekšā ir 6% iespējamība, ka viņš tiks līdz 28. nedēļai. Ārsts atteica nosūtīt mani uz to otru slimnīcu kaut vairākkārt uzstāju, ka gribu otru viedokli. Viņš teica, ka ja tikšu līdz 20 nedēļām, tad apskatīsim Lūkasu un redzēsim vai ir jēga piesaistīt “fetal medicine” speciālistus. Līdz tam man uz slimnīcu jādodas 2x nedēļā - sekot infekcijas gaitai, paklausīties viņa sirsniņu, bet tikai ar dopleri, un tikai tāpēc, ka tas ir mans vienīgais kritērijs tam vai piekritīšu ierosināšanai. Apskatīt viņu līdz 20. nedēļai neļaus, neļāva arī izrakstoties, lai gan teicu, ka man ir svarīgi zināt vai ūdens kabatiņu paliek vairāk, vai ir kādi priekšvēstneši dzemdībām, lai es morāli varu sagatavoties. Cilvēcīgais faktors arī šķiet ir medicīniski maznozīmīgs. Netālu no slimnīcas ir privāta klīnika, kur veic sonogrammas. Sazinājos ar viņiem un cenšos sarunāt vizīti rītdienai, lai viena brauciena ietvaros varam apvienot gan slimnīcu, gan sonogrammu, jo abas ir blakus pilsētā un man ir bail lieki braukāt. Man ir bail arī pieliekties, klepot un iet uz tualeti. Klīnika bija saprotoša un mēģinās kaut ko izdomāt, lai man būtu iespēja visu apvienot vienā braucienā. Tā nu šobrīd mēs ceram sagaidīt rītdienu, pēc tam nākamo otrdienu, 20 nedēļas, 28 nedēļas un varbūt, nu varbūt… Bija labi satikt meitu, arī viņai ir lielas emocijas, bet piecos gados nav vārdu, lai tās saprastu. Šobrīd draudzene viņu ir aizvedusi uz pulciņu, vīrs cenšas atgriezties darba ritmā un es attapos sēžot, ne īsti kaut ko spējīga darīt, ne arī neieciklēties uz to, ko vēl es varētu izdarīt. Gaidu rītdienu, lūdzu, lai tā pienāk arī Lūkasam. Mēs esam tikuši līdz 16 nedēļām un arī tas nav maznozīmīgi. Patiesībā, tas mums nozīmē ļoti, ļoti daudz! #grūtniecība #cerība # ģimene
Pat nezinu kā šo iesākt… Mums ļoti nepieciešamas lūgšanas un labas domas. Šobrīd nemeklējam padomus vai ieteikumus, tikai tos, kuri lūdz - aizlūdziet par mums. Ja ne, lūdzu, vienkārši piedomājiet. Vakar, nepilnās 16 nedēļās, es pamodos no tā, ka man nogāja ūdeņi. Braucot uz slimnīcu mēs lūdzam kaut tikai viņam būtu sirdspuksti, kaut tikai viņam vēl būtu palicis augļūdens, kaut varētu kaut ko darīt. Mēs tikām sadzirdēti. Viņam vēl bija pavisam mazliet augļūdens un sirsniņa pukstēja. Ārsti deva cerību, piesardzīgi, bet tomēr. Man bija jāpaliek slimnīcā, lai saprastu vai man ir infekcija, kas to izraisīja. Gandrīz vai labas ziņas - jā! Vēl pirms atnāca rezultāti uzsākām antibiotiku kursu. Vīrs aizveda meitu pie draudzenes un atgriezās, lai būtu ar mani. Viņam atļāva palikt ar mani, kas ir bijusi vēl viena svētība, jo es nespētu viena atvadīties no mūsu dēla, man vienkārši tam nav iekšā, es to nespēju pat iedomāties. Lai būtu reālistiski, man arī tika izstāstīts kā notiktu dzemdības, ja tās sāktos. Gandrīz kā parasti - kontrakcijas, bērniņš būtu jāspiež. Man iestājās histēriska panika, jo es nezinu kā dzemdēt bērnu, kuru es tik ļoti vēl vēlos ar mums. Bet mēs turpinam cerēt. Infekcija tiek ārstēta un varbūt, ka augļapvalks var “sadzīt” pietiekami, lai ūdens saražotos pietiekami, lai viņam pietiktu. Tā varot notikt, mēs lasījām līdz par 30% gadījumos bērniņš var palikt ar mums un piedzimt pēc 24. nedēļas, kad būtu kaut vismazākā iespēja censties viņu glābt. Vakar man sākās asiņošana, es atkal kritu panikā, jo man teica, ka tas būtu pirmais signāls, ka sākas dzemdības. Asiņošana apstājās, taču es nevarēju atgūt elpu, nomierināties. Es neesmu gatava, viņš tam nav gatavs. Man iedeva kaut ko nomierinošu. Mēs ar vīru apskāvušies gulējām palātas gultā, runājam par mūsu dēlu, ar mūsu dēlu. Mums teica, ka šodien vai rīt varētu būt vēl viena sonogramma, redzēt kā viņam iet. Kaut kad nakts vidū mēs iemigām. Šorīt ap četriem man iespējams pazuda glotu korķis. Atkal nezinam. Ceram, ka nē. Man šķiet, ka es viņu vēl jūtu, bet ir grūti pateikt. Mēs ceram, ka mans ķermenis viņu noturēs, ka viņš izķepurosies. Mēs viņu ļoti mīlam, viņa vārds ir Lūkass, lūdzu turiet mūs savās domās 🤍 #Cerība #Lūgšanas #Mīlestība
Jeśli coś ma dobrego wyjść z tego wszystkiego to mój apel i choć jedna osoba, która weźmie sobie to do serca. Nie zapierdalajcie. Trzymajcie odległość. Nie patrzcie w telefon podczas jazdy. Autostrada A4. 4 auta w wypadku. Sprawca z BMW za mną uderzył we mnie z całą prędkością w tył auta, gdy staliśmy w korku. Odbiłem do lewej, moje auto uderzyło w bok auta naprzód, a tamto w następne. Auto do kasacji. Cudem nie złożyłem się jak harmonijka. Gdybym nie odbił kierownicą w lewo - mogłoby być różnie. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że w takiej sytuacji nie możesz już nic zrobić. Wystarczyło, aby po prostu jechał uważnie i rozsądnie. Tym bardziej, że jest tam odcinkowy pomiar prędkości, a w ten akurat dzień wszędzie były informacje, że na A4 są korki i wypadki. Skończmy z tym eldorado na drodze. Naprawdę. Nikt nie chce mieć kogokolwiek na sumieniu. #BezpieczeństwoNaDrodze #JakBezpiecznieJeździć #WypadkiDrogowe
@Miszalski_ Myślę, że to przez to, że za malo ulic i parkingów zlikwidowales. Moze jakbyś trochę bardziej wspieral homosexualistow i trochę większe korki w miescie zrobił to by lepiej było #Warszawa #transport #społeczeństwo