BETA nonprofit public democratic european moderated

Search

#publikacja

Z dumą stwierdzam, że byłem jednym z pierwszych na tym portalu, którzy dostrzegli wyjątkowy strategiczny intelekt Pawła Sokali. #inteligencja #strategia #publikacja

Mój osobisty apel do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej o zawetowanie ustawy „Lex Szarlatan” Proszę o szerokie RT Szanowny Panie Prezydencie, @NawrockiKn @prezydentpl zwracam się do Pana jako obywatel Rzeczypospolitej Polskiej, dietetyk z wieloletnim doświadczeniem zawodowym, który na co dzień pomaga wielu osobom, ale przede wszystkim rodzicom dzieci z ADHD i autyzmem w zakresie żywienia i suplementacji. Oficjalne wytyczne agencji rządowych i towarzystw naukowych, w tym m. in. Amerykańskiej Akademii Pediatrii*, w drodze konsensusu nie rekomendują specjalistycznych diet ani suplementacji u dzieci ze spektrum autyzmu, uznając dowody za niewystarczające – to właśnie jest „aktualna wiedza medyczna” w rozumieniu procedowanej ustawy. Mimo, że liczne metaanalizy badań randomizowanych** wskazują na skuteczność i bezpieczeństwo takich interwencji. Co istotne, moja praktyka kliniczna potwierdza wyniki i wnioski autorów wspomnianych doniesień naukowych – od lat obserwuję poprawę funkcjonowania dzieci dzięki wprowadzanym interwencjom dietetycznym i suplementacji, m. in. wycofanie agresji i nadwrażliwości słuchowej, redukcję autostymulacji, poprawę koncentracji, regulację jelit, lepszy sen, wycofanie zmian skórnych i rozwój mowy oraz wiele innych imponujących postępów. Rodzice przysyłają mi wzruszające świadectwa, które od lat dokumentuję. Te dzieci realnie zyskują szansę na lepsze życie, a nawet wycofanie diagnozy. Niestety, „aktualna wiedza medyczna” wręcz uznaje autyzm za „nieuleczalny” rekomendują jedynie interwencje behawioralne i edukacyjne. Jeśli ustawa potocznie nazywana „Lex Szarlatan” (uchwalona przez Sejm 3 lipca 2026 r. – nowelizacja ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta) wejdzie w życie, Rzecznik Praw Pacjenta będzie mógł na podstawie subiektywnej oceny „aktualnej wiedzy medycznej” cenzurować moje treści, zawieszać działalność gospodarczą i nakładać kary do 1 miliona złotych. Dzieci, które dziś otrzymują realną pomoc, mogą zostać jej pozbawione. Mój przypadek z 2023 r. – dowód na to, jak niebezpieczna jest ta ustawa W lutym 2023 r. Rzecznik Praw Pacjenta Bartłomiej Chmielowiec, działając na podstawie informacji przekazanych przez osoby trzecie – niebędące moimi pacjentami, lecz osobami o odmiennych poglądach aktywnie uczestniczącymi w debacie publicznej w mediach społecznościowych – skierował do Prokuratury Rejonowej w Piasecznie zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa z art. 58 ust. 2 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty (w związku z art. 12 k.k.) oraz o podejrzeniu narażenia pacjentów na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu (art. 160 § 1 k.k.) - pismo nr https://t.co/jGU2bSS2G5 Prokuratura przesłuchała mnie i moich pacjentów, przejęła laptop służbowy i przeprowadziła szczegółowe postępowanie. Po rzetelnej analizie postępowanie zostało umorzone. Największe zarzuty RPP – rozpoznawanie chorób, leczenie bez uprawnień, stosowanie szkodliwych metod – nie zostały potwierdzone. Gdyby w 2023 r. obowiązywała „Lex Szarlatan”, RPP mógłby arbitralnie, bez udziału prokuratury i sądów powszechnych wydać decyzję tymczasową, nakazać natychmiastowe zaprzestanie działalności, usunąć treści z Internetu, opublikować ostrzeżenie publiczne i nałożyć karę do 1 mln zł – nawet gdyby działalność już przerwano. Nie byłoby mowy o przesłuchaniu pacjentów, analizie dowodów ani umorzeniu. To ominięcie wymiaru sprawiedliwości. Dlaczego „Lex Szarlatan” jest sprzeczna z Konstytucją RP Ustawa wprowadza m. in.: -szeroką definicję „praktyki pseudomedycznej”, obejmującą m. in. publiczne rozpowszechnianie lub promocję szkodliwości/nieskuteczności metod diagnostycznych lub leczniczych „odpowiadających aktualnej wiedzy medycznej” – podejmowane w celu korzyści majątkowej lub osobistej (ta ostatnia kategoria jest tak pojemna, że obejmuje budowanie wizerunku, pozyskiwanie followersów czy nawet krytykę mainstreamu); -uprawnienia RPP: publiczne ostrzeżenia, decyzje tymczasowe zobowiązujące do natychmiastowego zaprzestania działań (jeszcze przed zakończeniem postępowania), postępowania w sprawach praktyk naruszających zbiorowe prawa pacjentów, kary pieniężne do 1 000 000 zł (nawet po zaprzestaniu praktyki), możliwość blokowania treści i prowadzenia publicznego rejestru „szarlatanów”. Narusza to m. in.: art. 2 Konstytucji – zasadę demokratycznego państwa prawnego i pewności prawa (brak precyzyjnej definicji „aktualnej wiedzy medycznej” i „dezinformacji”); art. 22 – wolność działalności gospodarczej; art. 54 – wolność słowa i prasy (możliwość karania za krytykę metod uznanych przez establishment); art. 31 ust. 3 – zasadę proporcjonalności ograniczeń wolności i praw; art. 45 – prawo do sądu (wysokie kary administracyjne z publikacją decyzji przed prawomocnością, odwrócenie ciężaru dowodu – oskarżony ma udowodnić niewinność); -zasadę domniemania niewinności i prawo do obrony. Obecne prawo jest w zupełności wystarczające, bo oszustwa i praktyki zagrażające zdrowiu można skutecznie ścigać na podstawie: -Kodeksu karnego (m. in. art. 160 – narażenie na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu); -ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym; -odpowiedzialności dyscyplinarnej (w przypadku osób wykonujących zawód medyczny). Sądy powszechne już skazywały osoby stosujące niebezpieczne metody medycyny niekonwencjonalnej. Nie potrzeba nowych, arbitralnych narzędzi administracyjnych. Skala oszustw w medycynie konwencjonalnej jest nieporównywalnie większa Oszustwa w sektorze prywatnym medycyny niekonwencjonalnej dotyczą pojedynczych przypadków i prywatnych pieniędzy pacjentów. Tymczasem w medycynie konwencjonalnej, zwłaszcza publicznej, mamy do czynienia z systemowymi, wielomilionowymi nadużyciami finansowanymi z pieniędzy podatników. Ostatnie afery dobitnie to pokazują: -w Szpitalu Południowym w Warszawie młody lekarz (również radny) zarobił w 2025 r. ponad 1,6 mln zł, pracując setki godzin miesięcznie (nawet ponad 300), przy podejrzeniach fałszowania ewidencji czasu pracy i tworzenia „saloniku VIP” dla polityków oraz uprzywilejowanej ścieżki dla wybranych pacjentów na SOR-ze; -w kilku województwach neurochirurdzy i spółki medyczne wystawiały fikcyjne rachunki – krótkie zabiegi rozliczane jako znacznie droższe procedury, z płatnościami nawet 26 tys. zł za godzinę i ponad 300 tys. zł za dzień; -systemowe zawyżanie wycen procedur, presja na wynik finansowy placówek i patologiczne różnice w dochodach wynikające z wadliwej wyceny świadczeń. To są realne pieniądze podatników i realne szkody dla systemu. „Lex Szarlatan” uderza głównie w osoby spoza mainstreamu medycznego, podczas gdy błędy medyczne medycyny konwencjonalnej mogą stanowić jedną z głównych przyczyn zgonów:  https://t.co/qInGwFZV75 Kto będzie decydował o „prawdzie medycznej”? Rzecznik Praw Pacjenta otacza się ekspertami o jawnych konfliktach interesów (m. in. osoby wykładające na sesjach sponsorowanych przez koncerny farmaceutyczne, powtarzające tezy, które szybko się zdezaktualizowały – jak twierdzenia o szybkim rozpadzie mRNA czy braku krążenia białka kolca po szczepionkach). Decyzje o tym, co jest „dezinformacją”, a co innowacją, będą zapadać w zamkniętym kręgu, bez realnych mechanizmów ochrony debaty naukowej i wolności słowa. Panie Prezydencie, proszę zawetować tę ustawę. Chroni ona nie pacjentów, lecz monopol pewnego modelu medycyny i interesy jego beneficjentów. Pozbawia pacjentów prawa do wyboru terapii, lekarzy i terapeutów – prawa do wolności słowa i innowacji. Wprowadza mechanizmy cenzury administracyjnej, które w przyszłości mogą uderzyć w każdego, kto odważy się kwestionować „aktualny konsensus”. Medycyna rozwija się dzięki odważnym, często kontrowersyjnym głosom. Historia zna wiele przykładów, gdy „szarlataneria” wczorajszego dnia stawała się standardem leczenia jutra. Nie pozwólmy, by państwo arbitralnie decydowało, co wolno badać, publikować i stosować. Z wyrazami szacunku dr n. med. Piotr Witczak (dietetyk, biolog medyczny ze specjalnością immunologia) Apel został wysłany na adres: [email protected] * „Brak wystarczających dowodów na poparcie stosowania suplementów odżywczych lub terapii dietetycznych w leczeniu rdzennych objawów ASD” https://t.co/jJamFeJDYc ** 1) Metaanaliza 7 RCT: „Wyniki metaanalizy sugerują, że terapie dietetyczne mogą znacząco łagodzić podstawowe objawy ASD, a diety bezglutenowe sprzyjają poprawie zachowań społecznych” https://t.co/soeutNu76t 2) Metaanaliza 6 RCT: „Suplementacja cynkiem może mieć korzystny wpływ na poprawę objawów ADHD” https://t.co/1oeO33j32n 3) Metaanaliza 22 RCT: „Suplementacja witaminami B okazała się szczególnie skuteczna w łagodzeniu objawów ASD, natomiast suplementacja witaminą D wykazała większą skuteczność w łagodzeniu objawów ADHD” https://t.co/5tIlYqnvaK 4) Metaanaliza 6 RCT, 194: „Nasza wstępna metaanaliza sugeruje, że suplementacja kwasami tłuszczowymi omega-3 może poprawić nadpobudliwość, letarg i stereotypie u pacjentów z ASD” https://t.co/okG1n9nrCH 5) Metaanaliza 7 RCT: „Nasze badanie potwierdziło skuteczność stosowania probiotykóww łagodzeniu objawów drażliwości/chwiejności emocjonalnej u osób z zaburzeniami neurorozwojowymi, głównie u tych, którzy otrzymywali suplementy probiotyków wieloszczepowych” https://t.co/QdVvRWEoXo …i wiele innych #LexSzarlatan #Polska #WolnośćSłowa

Patryk Słowik już szykuje nową publikację, która wyjdzie w poniedziałek. To nie będą dobre dni dla Rafała Trzaskowskiego. https://t.co/lULJ2RDuN8 #Polska #publikacja #Trzaskowski

SZPITAL POŁUDNIOWY. JAK W JEDNEJ PLACÓWCE MOGŁO DOJŚĆ DO TYLU NIEPRAWIDŁOWOŚCI? To już nie jest jedna afera ani pojedynczy błąd. To cała lista spraw, które wymagają wyjaśnienia, kontroli i wskazania osób odpowiedzialnych. Media, audyty i organy ścigania informowały między innymi o: SOR i leczenie pacjentów: • podejrzeniu przyjmowania polityków oraz członków ich rodzin poza kolejnością, • podejrzeniu stosowania nieformalnej „ścieżki VIP”, • możliwości klasyfikowania pacjentów według kryteriów innych niż medyczne, • wykonywaniu wybranym osobom rozbudowanych badań w bardzo krótkim czasie, • oczekiwaniu uprzywilejowanych pacjentów w oddzielnym pomieszczeniu, • licznych skargach pacjentów na czas oczekiwania, organizację, diagnostykę i komunikację na SOR-ze, • śmierci pacjenta w toalecie SOR, której okoliczności bada prokuratura, • postępowaniach dotyczących zgonów pacjentów i możliwego narażenia ich życia lub zdrowia, • zarzutach byłego ordynatora dotyczących błędów medycznych i niewłaściwego prowadzenia najcięższych przypadków, • podejrzeniu powierzania szczególnie odpowiedzialnych zadań osobie bez ukończonej specjalizacji, • zarzutach, że niedoświadczony lekarz miał „uczyć się” na najtrudniejszych przypadkach. Grafiki, dyżury i pieniądze: • wykazaniu przez jednego lekarza niemal czterech tysięcy godzin pracy w ciągu roku, • średnio ponad 330 godzinach pracy miesięcznie, • wykazywaniu dyżurów w czasie, gdy lekarz miał uczestniczyć w działalności politycznej, posiedzeniach lub występach medialnych, • podejrzeniu wystawiania nierzetelnych faktur, • możliwej szkodzie przekraczającej pół miliona złotych, • korygowaniu kilkudziesięciu faktur już po ujawnieniu sprawy, • zwrocie do szpitala około pół miliona złotych, • niewystarczającej kontroli grafików, faktur i czasu pracy, • zatwierdzaniu dokumentów bez skutecznego sprawdzenia, czy praca rzeczywiście została wykonana. Prosektorium i traktowanie zmarłych: • podejrzeniu pobierania nieewidencjonowanych opłat za wydanie i przygotowanie ciała, • żądaniu od rodzin gotówki za czynności związane ze zwłokami, • oferowaniu balsamacji i innych usług poza oficjalnym systemem szpitala, • promowaniu konkretnego zakładu pogrzebowego powiązanego z osobą pracującą w prosektorium, • podejrzeniu utrudniania odbioru zwłok konkurencyjnym zakładom pogrzebowym, • przejmowaniu kontroli nad kontaktem z rodzinami zmarłych, • opóźnianiu wydawania zwłok, • podejrzeniu prowadzenia prywatnego „biznesu pogrzebowego” w publicznym szpitalu, • podejrzeniu podrobienia kart zgonu około 20 osób, • używaniu zaginionej pieczątki i podpisywaniu dokumentów za inną osobę, • publikowaniu w mediach społecznościowych zdjęć wykonanych podczas sekcji zwłok, • możliwym naruszeniu godności zmarłych i tajemnicy zawodowej, • znalezieniu urządzenia mogącego służyć do rejestrowania lub podsłuchiwania rozmów, • wykorzystywaniu pomieszczeń prosektorium jako planu filmowego. Procedury medyczne i in vitro: • transferze pacjentce zarodka należącego do innej pary, • naruszeniu jednej z najbardziej podstawowych zasad bezpieczeństwa procedur in vitro, • konieczności odsunięcia osoby odpowiedzialnej i rozpoczęcia kontroli Ministerstwa Zdrowia. KPO, zamówienia i finanse: • zapłaceniu około 725 tysięcy złotych za przygotowanie jednego wniosku o środki z KPO, • wielokrotnie wyższej cenie niż kwoty płacone za podobne usługi przez inne placówki, • wpłynięciu tylko jednej oferty, • podejrzeniach, że warunki zamówienia mogły być dostosowane do jednego wykonawcy, • braku pełnej jawności wyników kontroli tego zamówienia, • ryzyku konieczności zwrotu około 49 milionów złotych pozyskanych na rozwój onkologii, • niespełnianiu wymaganych kryteriów funkcjonowania w Krajowej Sieci Onkologicznej. Dane pacjentów i dokumentacja: • podejrzeniu nieprawidłowego przetwarzania danych o stanie zdrowia, • możliwości ujawnienia informacji objętych tajemnicą medyczną, • nieprawidłowościach w obiegu dokumentów i danych pacjentów, • kontroli prowadzonej w związku z bezpieczeństwem i integralnością danych. Sygnaliści i reakcja władz: • twierdzeniach, że władze miasta wcześniej otrzymywały sygnały o nieprawidłowościach, • zwolnieniu lekarza przedstawiającego się jako sygnalista, • podejrzeniu represji wobec osoby informującej o problemach, • sporze, czy przekazane informacje zostały formalnie potraktowane jako zgłoszenie sygnalisty, • wielomiesięcznym braku skutecznej reakcji pomimo narastających sygnałów, • konflikcie, groźbach i oskarżeniach między lekarzami, • zarzutach finansowych także wobec samego sygnalisty, które również wymagają wyjaśnienia. Nadzór nad szpitalem: • braku skutecznej kontroli ze strony zarządu, • braku skutecznego nadzoru rady nadzorczej, • braku odpowiednio szybkiej reakcji właściciela placówki, czyli władz Warszawy, • odwołaniu całego zarządu szpitala, • odwołaniu rady nadzorczej, • dymisjach osób politycznie odpowiedzialnych za nadzór, • reakcji podejmowanej dopiero po publikacjach dziennikarskich i presji opinii publicznej. Starsze problemy organizacyjne: • wielomilionowych stratach generowanych przez niewykorzystywaną placówkę, • politycznym konflikcie o zarządzanie szpitalem podczas pandemii, • nieważnej decyzji o przejęciu zarządzania przez rządowego pełnomocnika, • awarii instalacji lub dostaw tlenu, • konieczności czasowego wstrzymania przyjęć pacjentów. Część tych spraw została potwierdzona przez audyty, kontrole albo działania prokuratury. Część pozostaje zarzutami, podejrzeniami i ustaleniami dziennikarskimi. Każda osoba ma prawo do obrony, a odpowiedzialność karną może stwierdzić wyłącznie sąd. Ale liczby nie da się już zignorować. Jak w jednej placówce mogło wydarzyć się aż tyle? Gdzie były procedury? Gdzie był nadzór? Kto zatwierdzał faktury, grafiki i umowy? Kto wiedział o zgłoszeniach? Kto nie reagował? Dlaczego potrzebne były media, aby uruchomić kontrole? To nie wygląda już na serię przypadkowych błędów. To wygląda na system, nad którym ktoś całkowicie utracił kontrolę. Szpital nie może być państwem w państwie. #Szpital #Zdrowie #Bezpieczeństwo

Jako Klub zawsze pozostajemy otwarci na współpracę z dziennikarzami i przedstawicielami mediów, doceniając ich ważną rolę w zapewnianiu Kibicom informacji na temat Cracovii. Jednocześnie nie możemy akceptować zachowań, które godzą w dobro Klubu i jego interes. Tego rodzaju działania nie będą przez nas tolerowane. Publikacja serwisu internetowego https://t.co/JQejC4qHwG pt. „Epokowa zmiana na koszulce Cracovii. Ofensywa bukmachera w Polsce”, treści zamieszczane przez dziennikarzy współpracujących z tym serwisem oraz przekazywanie do wiadomości publicznej nieoficjalnych informacji są działaniami na szkodę Cracovii. Wykorzystywanie poufnych materiałów Klubu przez przedstawicieli mediów i publikowanie ich w mediach społecznościowych nie może być przez nas akceptowane. Mając na uwadze dobro Cracovii i jej Kibiców, Zarząd Klubu zdecydował o nieprzyznawaniu nowych akredytacji dziennikarzom i współpracownikom serwisu https://t.co/JQejC4qHwG oraz o cofnięciu wszystkich dotychczas wydanych akredytacji. Jednocześnie Zarząd Klubu podejmie wszelkie niezbędne działania prawne w celu ochrony interesów KS Cracovia S.A. #Cracovia #Dziennikarze #Media

W piątek, 26 czerwca, oficjalnie zakończyłem swój pierwszy, niezwykle udany semestr jako klasowy CFO. Kiedy na grupce klasowej przedstawiłem rodzicom raport finansowy przez 10 minut nie było ani jednej wiadomości. Zapadła absolutna cisza. Byli w ciężkim szoku. Oczywiście, jako profesjonalny podmiot zarządzający płynnością, przed publikacją ostatecznego bilansu potrąciłem z wypracowanego zysku skromną opłatę stałą (Management Fee) oraz w pełni zasłużoną premię za dowieziony wynik (Performance Fee). W końcu darmowy kapitał nie istnieje, a chłodna analityka i branie na klatę ryzyka sektora półprzewodników wymaga odpowiedniej gratyfikacji. Nawet po uwzględnieniu moich prowizji, końcowa stopa zwrotu i tak dosłownie zmiażdżyła ich dotychczasowe pojęcie o oszczędzaniu. Kiedy się otrząsnęli, ekscytacja sięgnęła zenitu. W komentarzach już zaczęły się euforyczne spekulacje, co zrobimy z tak geometrycznym wzrostem za kilka lat. Ktoś rzucił pomysł, że przy tej dynamice na koniec ósmej klasy cały rocznik pojedzie za wypracowane zyski na luksusową wycieczkę do Disneylandu. Na razie z chłodnym uśmiechem trzymam ich w tym błogim stanie i absolutnie nie wyprowadzam z błędu. Niech żyją w tej rynkowej euforii i od września bez mrugnięcia okiem wpłacają jak najwyższe zaliczki na komitety, ubezpieczenia i zielone szkoły. Moje konto maklerskie już czeka na wszystkie bliki od rodziców. Rok szkolny dobiegł końca, co dla mojego domowego holdingu oznacza jedno - synowie w końcu zrzucili z siebie zbędne obciążenie edukacyjne i od dzisiaj mogą w 100% skupić swój czas operacyjny na realnej pracy i skalowaniu naszych zysków. Wakacje to tylko inna nazwa na zwiększenie mocy przerobowych. #FIRE #finanse #edukacja #oszczędzanie

‼️BUM‼️ 🇷🇺 Człowiek, który pracował dla ludzi z bezpośredniego otoczenia Władimira Putina, został reprezentantem szwajcarskiej spółki Instytutu Pileckiego. 🇷🇺 Władze Instytutu o rosyjskich powiązaniach dowiedziały się od dziennikarza WP. Nieudolnie próbowały rozwiązać sytuację, zastępując człowieka pracującego dla Putina jego podwładnym. 🇷🇺 Dopiero po naszych pytaniach o sprawie powiadomiono @ABW_GOV_PL 🇷🇺 Za całe zamieszanie odpowiada były dyrektora TVP z czasów PiS, który karierę zaczął robić za Jacka Kurskiego. Władze @PileckiInstitut powierzyły mu spółkę w Szwajcarii. 🇷🇺 Gdy sprawa wyszła na jaw, władze instytutu zwodziły dziennikarza WP, a w tym czasie próbowały rozbroić temat publikacją w innej redakcji. 🇷🇺 Czekamy na reakcję @kultura_gov_pl i @MartaCienkowska którym podlega Instytut. https://t.co/ArespFIhWC #Putin #Polska #Media

Wracając do sportu. Oczywiście, że otrzymałem takie samo stypendium jak Maja Chwalińska. W tym problem, którego jak widać zupełnie nie rozumie Ministerstwo Sportu. Bez obaw, wytłumaczę jak dziecku👇 (Ale ciekawe czy i tym razem powrót do archiwum i wertowanie mojej "teczki" oraz synchronizacja ministerstwa z Przeglądem Sportowym/Onetem też zajmie całe 5 dni...🤭) 1. Mój wpis na temat PR-owych zagrywek ministerstwa, w oparciu o system finansowania nieadekwatny do potrzeb, spowodował odzew środowiska sportowego. Szanowne Ministerstwo i Redakcjo PS/Onetu- albo Was ktoś oszukuje, albo jesteście w kontrze do środowiska sportowego. Może być, że jedno i drugie, ale obie opcje są złe dla sportu. 2. Jeśli ktoś zrozumiał, że ja krytykuję Maję Chwalińską, to chyba upadł na głowę. Jestem zdecydowanym krytykiem systemu, który w trakcie treningu zawodników młodszych kategorii wiekowych, rzuca jakieś ochłapy i opiera szkolenie na wkładzie finansowym rodziców, trenerów, sponsorów, a kiedy zawodnik osiąga życiowy sukces i pieniądze- wjeżdża minister na zdjęcie i daje stypendium za wyniki. Może? Oczywiście, że może. Ktoś taki propagandowy przepis wymyślił właśnie na tę okoliczność. Każdy, bez wyjątku, minister do tej pory skrzętnie z tego korzystał. Ja też mam takie zdjęcia jako zawodnik. I miałem takie stypendium. 3. Żaden sportowiec, który zarabia w sporcie pieniądze gwarantujące mu utrzymanie, nie wymaga stypendium, ale chciałby żeby lata wstecz odciążona byla jego rodzina, mały klub i wszyscy, którzy w niego wierzą. Czy w ogóle wiecie ile po drodze odpada utalentowanej młodzieży z braku środków finansowych?! 4. W skutecznym systemie małe kluby sportowe nie oddają wytrenowanych i nauczonych dobrych nawyków talentów do bogatych klubów, które bogacą się w zamkniętym obiegu Klub Pro. 5. Równe zasady finansowania nie mogą funkcjonować na poziomie seniora, bo rzeczywistość np. taekwondo, kolarstwa, kajakarstwa nie jest taka sama jak piłki nożnej, siatkówki, a ta różni się też od piłki ręcznej, lekkiej, czy boksu. To nie jest skomplikowane. I tak dalej, i tak dalej... Naprawdę trzeba ministrowi sportu tłumaczyć, dlaczego ten system jest niewydolny i to bezskuteczne przepalanie publicznych pieniędzy? Naprawdę zamiast merytorycznie dyskutować o zmianach w niewydolnym systemie, wolicie jak za PRL-u szukać "w teczkach" ile dostałem stypendium i tym samym przyznawać mi rację? (Nawet tego nie zauważyliście😆) Naprawdę w obronie swojego pchania się tam, gdzie sukces nie jest zasługą ministerstwa, po kilku dniach stworzyliście takiego słabego tłita? PS 1 Pod artykułem sprzężonym z tlitem ministerstwa zamiast autora podpisali się: "Dziennikarze Przeglądu Sportowego Onet". Żaden z nazwiska. Faktycznie wiekopomna to publikacja i na pewno wymagała pracy całego zespołu🤭 Trochę chyba jednak wstyd... PS 2 Jeśli planujecie w odpowiedzi na ten wpis, napisać teraz ile przeznaczacie na sport dzieci i młodzieży, kluby i trenerów, to sobie darujcie. Ten rząd zmniejszył budżet na sport o ponad 800 mln. Nie piszcie tez, że budżet na FRKF pozostał podobny, bo ten system nie przystaje do wymagań rzeczywistości. Więc znowu tylko przyznacie mi rację. Nie zależy mi. PS 3 Na zdjęciu z lewej Pana ministra to jakiś lekarz klubowy? A nie, przepraszam, ten Pan nie ma specjalizacji. To po prostu znajomy z partii. #sport #ministerstwo #systemfinansowania

Droga Pani, kibicuję w Pani staraniach, by coś się zmieniło w systemie ochrony zdrowia. Mam ten komfort, że po moich publikacjach już się zmieniło, więc oprócz starań były też efekty - kilkukrotnie znowelizowano Prawo farmaceutyczne, dzięki czemu jest lepszy dostęp do leków i ograniczono nielegalny wywóz leków z Polski. #Zdrowie #PrawoFarmaceutyczne #Leki

KŁAMSTWO OPUBLIKOWANE SZYBKO NIE STAJE SIĘ PRAWDĄ. Art. 12 Prawa prasowego mówi wprost o szczególnej staranności i rzetelności. Tymczasem coraz częściej dla dużych mediów ważniejsze są szybkość, klikalność i pasująca narracja. Kilka dni temu @tvn24 opublikował materiał Mikołaja Stępnia o posiedzeniu komisji sejmowych. Tekst oparto na relacji jednej z posłanek Lewicy i dziennikarki, której nie było na posiedzeniu. Nikt do mnie nie zadzwonił, choć moje nazwisko było jednym z głównych elementów publikacji. Efekt? Przypisano poparcie wniosków klubowi, który nie ma nawet członków w tych komisjach. Nieprawdziwie opisano wyniki głosowań, treść wniosków i sposób, w jaki głosowałem. To nie były informacje trudne do sprawdzenia. Wystarczyło obejrzeć transmisję lub sprawdzić dokumentację komisji. Po mojej interwencji TVN24 zmienił materiał. Bez przeprosin. Bez informacji dla czytelników, że wcześniejsza wersja zawierała nieprawdę. @wirtualnapolska powieliła te same błędy, również bez kontaktu ze mną i bez własnej weryfikacji. Jedynym medium, które zadzwoniło po komentarz, była @gazeta_wyborcza . Dopiero wtedy mogłem wskazać błędy, zanim trafiły do publikacji. Tak powinno wyglądać dziennikarstwo: najpierw sprawdzenie faktów, potem publikacja. Nie odwrotnie. Jestem oburzony. Media nie mogą budować politycznej narracji kosztem prawdy. Większość osób nie zauważy kłamstwa, nie zażąda sprostowania i nie będzie miała szansy się obronić. Nie żądam przychylności. Nie żądam łagodnego traktowania. Ale oskarżam media o świadome polaryzowanie społeczeństwa poprzez niezgodne z prawem niezachowanie rzetelności i obiektywizmu. Żądam rzetelności. Żądam prawdy. #walczsercem #prawda #media #prawda #media #dziennikarstwo

Just under two years ago, @p_figurski and I, as journalists, entered the world of science. Or rather - irregularities in science. In these almost two years since our publications, the Minister of Science has been dismissed, the Deputy Minister of Science (somewhat in connection with the dismissal of the minister), the rector of a public... (translated)

Szanowna Pani Rzeczniczko, 1) Wzrost z 63 proc. do 71 proc. to nie jest wzrost o 8 proc. Proszę nie umniejszać swojemu szefowi. 2) Faktycznie wg CBOS zaufanie do policji wynosi obecnie (marzec 2026) 71 proc. Ale w 2022 r. wynosiło 68 proc., a nie 63 proc. Bazuję na publikacjach CBOS „Zaufanie do instytucji publicznych”. Jeśli ma Pani inne źródło - standardowo - będę wdzięczny za jego podanie. PS. Przeczytałem już ostatnio poleconą przez Panią książkę. Gdyby miała Pani inne polecenia, będę wdzięczny. #Polska #Zaufanie #Policja

czuchnowski Jun 10

Sprawa aresztowania Leszka Kraskowskiego @LKraskowski nie daje mi spokoju. Poniżej mój list otwarty do ministra sprawiedliwości i deklaracja poręczenia za LK. Jeśli ktoś z dziennikarzy chce mnie poprzeć, zachęcam do kontaktu na DM, maila ([email protected]) lub telefonicznie. Cały list poniżej: List otwarty w sprawie Leszka Kraskowskiego Sz. P. Waldemar Żurek, minister sprawiedliwości i Prokurator Generalny 9 czerwca Sąd Rejonowy w Piasecznie aresztował na 3 miesiące dziennikarza Leszka Kraskowskiego. Aresztowanie dziennikarza, który w swoich publikacjach jest krytyczny wobec władzy, na tak długi okres (maksymalnie przewidziany w KPK) musi budzić niepokój i liczne wątpliwości. Z Leszkiem Kraskowskim nie zgadzam się fundamentalnie, często krytycznie oceniałem jego publikacje oraz wnioski jakie wyciągał z uzyskanych na ich potrzeby materiałów. Nie ma to jednak znaczenia, bo obawiam się, że zarzuty dopuszczenia się przez niego gróźb karalnych wobec Komendanta Policji w Piasecznie, mogą być oparte na nieporozumieniu. Sformułowana w mailu niemądra i niedopuszczalna groźba zastrzelenia Komendanta, była najprawdopodobniej nieodpowiedzianą prowokacją Kraskowskiego, który był niezadowolony z reakcji Policji na zgłoszone przez niego zagrożenie. Nie oceniając na ile zgłoszone przez Kraskowskiego okoliczności były prawdziwe, jestem przekonany, że nie miał on zamiaru zrealizować swoich pogróżek wobec Komendanta. Areszt w Polsce jest od lat nadużywany, często traktuje się go jak zastępczą karę. Polska polityka aresztowa jest regularnie przedmiotem krytyki ze strony organów sądowych Unii Europejskiej. Wielokrotnie zwracały one uwagę na przewlekłość i nadmierność stosowania tej sankcji. Sytuacji nie ułatwia to, że – wbrew postulatom obrońców praw człowieka – sprawy aresztowe toczą się w Polsce za zamkniętymi drzwiami. Areszt to skrajnie surowy i dolegliwy dla sprawcy środek zapobiegawczy. Z aresztu ludzie wychodzą złamani, ze zrujnowanym życiem osobistym i zawodowym. Czy Leszek Kraskowski zasługuje na taką karę? Zwracam uwagę, że jest on człowiekiem po ciężkich osobistych przejściach. Areszt może stanowić dla niego realne zagrożenie. Opinia publiczna powinna niezwłocznie poznać uzasadnienie zarówno decyzji Sądu jak i materiał dowodowy zebrany przez Prokuraturę, która wnioskowała o sankcję w postaci aresztu. Na dzisiaj nie wiemy nawet, czy Leszek Kraskowski miał adwokata i czy zapewniono mu wszystkie przysługujące mu prawa. Uważam, że Minister Sprawiedliwości powinien osobiście przyjrzeć się tej sprawie. Ze swoje strony jestem gotowy poręczyć za Leszka Kraskowskiego, tak by zmieniono mu sankcję izolacji na mniej dolegliwą. Myślę, że wśród dziennikarzy znajdzie się wiele osób, które takie poręcznie też złożą. Z poważaniem: Wojciech Czuchnowski #WolnośćSłowa #PrawaCzłowieka #Sprawiedliwość

Tym razem mówię dość, nie będzie sobie mną razemicki śmieć mordy wycierał. W krótce publikacja o współpracy @SzJadczak z Chodzińskim i Tadajewskim na podstawie informacji przelkaznych przez byłego współpracownika JADczaka. Niech się ludzie dowiedzą co to za glista. #polityka #informacje #skandal

Panie ministrze Kierwiński dziś na konferencji prasowej powiedział pan, że w naszych wpisach naciągamy rzeczywistość, podając jako przykład informację o warunkach mieszkalnych funkcjonariuszy oddelegowanych i służących na granicy. Powiedział pan, że sytuacja miała miejsce kilka lat temu. Panie ministrze, a ile rządzi obecna władza? Pół roku? Przypomnieć panu ministrowi temat warunków pomieszczenia socjalnego z grzybem na suficie gdzie funkcjonariusze straży granicznej spożywają posiłki? Publikacja w 2025 roku i dopiero po naszym wpisie, SG postanowiła coś z tym zrobić. Moglibyśmy podać więcej przykładów. Nie publikujemy często wielu rzeczy o których się dowiadujemy, czasem jednak musimy to robić jeżeli przełożeni nie reagują lub rzecznicy zaczynają malować trawę na zielono. Zamiast zarzucać nam naciąganie rzeczywistości zapraszamy MSWiA do współpracy, naprawdę można by wtedy uniknąć wielu kompromitacji i wstydu, ale czasem publikacja to jedyny sposób by wymusić jakieś działania. Pragnę przypomnieć, że to nasz portal nagłośnił jako pierwszy historię sierżanta Czabrowskiego, bo został sam w tej "bitwie", a nam pan zarzuca naciąganie rzeczywistości? Dziś będziemy publikować historię kolejnego dobrego policjanta, którego komendant chce wyrzucić "dla dobra służby", bo był za długo na zwolnieniach lekarskich, ale nikt nie bierze pod uwagę tego, że te zwolnienia lekarskie były spowodowane wypadkami na służbie. Mam nadzieje, że pochyli się pan na tym policjantem, a nie zarzuci nam kolejny raz manipulacji. #Polska #Bezpieczeństwo #SłużbyPubliczne

#stopdezinformacjomrządu ‼️ Najpierw o poranku artykuł w Onecie o rzekomym ujawnieniu przez Biuro Bezpieczeństwa Narodowego wizerunków żołnierzy wojsk specjalnych. Potem ataki pretorian Donalda Tuska, podkręcane opiniami „ekspertów”. Cytowania w mediach. Budowanie atmosfery groźnego incydentu bezpieczeństwa, gromy rzucane na BBN. Modelowy przykład architektury dezinformacji. Tymczasem fakty są takie jak możemy przeczytać w komunikacie rzecznika prasowego Dowództwa Komponentu Wojsk Specjalnych ppłk. Mariusza Łapety opublikowanym na Facebooku. https://t.co/dP1v55BY5c Screeny komunikatu poniżej. Zwrócę uwagę na dwa fragmenty oświadczenia: „Z tego względu teza, że publikacja zdjęcia mogła prowadzić do ujawnienia informacji o znaczeniu wywiadowczym, nie znajduje potwierdzenia w faktach”. „Szanując rolę mediów w informowaniu opinii publicznej o sprawach bezpieczeństwa i obronności państwa, wskazujemy jednocześnie, że autor publikacji przed jej opublikowaniem otrzymał wyjaśnienia dotyczące charakteru fotografii, statusu osób na niej widocznych oraz obowiązujących zasad ochrony informacji. Formułowane oceny powinny uwzględniać zarówno te wyjaśnienia, jak i rzeczywisty charakter publikowanych materiałów. Rzetelna debata publiczna wymaga opierania wniosków na faktach, zweryfikowanych przesłankach oraz pełnym kontekście przedstawianych informacji”. Bądźcie Państwo czujni i nie dajcie się oszukiwać. #dezinformacja #media #bezpieczeństwo

Dla wyjaśnienia. W ramach transparentności, którą wyznaję. Spotkałem się dziś z Wojtkiem Kwietniem na stadionie, w biurach @WislaKrakowSA 🔵⚪️🔴 Każdy komunikat, który nie płynie bezpośrednio ode mnie albo od Wojtka, proszę traktować jak peruwiańską telenowelę. „Paloma”, „Zbuntowany Anioł”, „Trudne Sprawy” – wybierzcie, co wam bardziej odpowiada. 😉 Na resztę informacji przyjdzie jeszcze czas. Obaj kochamy piłkę nożną w sposób wręcz masochistyczny, więc jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, będziemy kiedyś rywalizować ze sobą w ESA. 🙂 I bardzo nas to cieszy. Tak właśnie powinno być - na boisku, a po meczu możliwość podania sobie ręki i wspólnej rozmowy. Od gry Wieczystej do gry na #R22 droga jest jeszcze długa. Nie ma sensu jej sztucznie przyspieszać ani przedwcześnie oceniać. Z drugiej strony jestem znany ze skracania dystansu, więc może wcale nie jest ona aż tak daleka. Dajmy sobie kilka dni i wiele kwestii stanie się jasnych. Oczywiście wyłącznie na warunkach @WislaKrakowSA 🔵⚪️🔴 z poszanowaniem osiągnieć Wojtka. Przy okazji proszę, żeby nie robić z Wieczystej i Wojtka żadnych czarnych charakterów. Bardzo często mówimy przecież o tych samych kibicach. W nowym sezonie wszyscy będziemy funkcjonować w tej samej piłkarskiej rzeczywistości, a sportowa rywalizacja powinna pozostać przede wszystkim sportową rywalizacją. Na miejscu turecko-amerykańskich kolegów z Cracovii - którzy są aktywni w social media - bardziej zastanawiałbym się nad tym, jak skutecznie walczyć o uwagę kibiców w Krakowie. Rynek robi się coraz bardziej konkurencyjny. Wieczysta jest dziś bardzo poważnym kandydatem do miana drugiej siły piłkarskiej w mieście i znajduje się bliżej Wisły, niż wielu jeszcze niedawno przypuszczało. Jednocześnie jedno jest dla mnie niezmienne - śp. prof. Janusz Filipiak, niezależnie od klubowych podziałów, był postacią, która zasługuje na szacunek za swoje osiągnięcia i wkład w rozwój polskiego biznesu oraz sportu. W tej kwestii moje stanowisko pozostaje niezmienne. Dlatego będę tępił tych dyletantów (“to nasza dzialka”), którzy dziś są w zarządzie i obrażają rodzinę Filipiakow. Ale to wiecie, że jest oczywiste. Nie wiem, czy ludzie z takimi publikacjami mieli by szansę jako junior w Wiśle Kraków - nic nie umieją oprócz teorii - ale zwrócę się w tej sprawie do AGH. PS. Jedyna kwestia, w której naprawdę i bez kompromisów się naparzamy, to moda. Wojtek lubi eksperymentować, a ja konsekwentnie uznaję wyłącznie biało-czarny dress code - ewentualnie odcienie szarości. 😎 Serdeczności #piłkaNożna #WisłaKraków #sport

rmf24.pl May 28

Dyrektor CKE Robert Zakrzewski złożył kolejne zawiadomienia do prokuratury w związku z publikacją zdjęć arkuszy maturalnych w internecie, obejmujących różne przedmioty, co stwarza podejrzenie o bezprawne ujawnienie treści egzaminacyjnych oraz naruszenie przepisów ochrony informacji. #matura #nieprawidłowości #CKE

Nieprawidłowości na maturze. CKE zawiadamia prokuraturę
Piegziu May 28

Problemem nauk społecznych i humanistycznych (nie tylko w PL) jest to, że naukowców coraz rzadziej charakteryzuje naturalna, niewymuszona ciekawość świata, co moim zdaniem jest esencją nauki. Widzę zamiast tego coś odwrotnego - traktowanie nauki jako typowej kariery dla tytularnego prestiżu, sposobu na ucieczkę przed odpowiedzialnością i flexowania się nad innymi. Przy okazji zauważam też pierwsze objawy systemowego odklejenia: “badam, więc mi się należy”, “zrobiłem doktorat, więc jestem lepszy”, “jestem za demokracją, ale gardzę ludźmi gdy nie rozumieją moich badań” albo “popularyzacja jest dla plebsu”. A to moja luźna obserwacja na przykładzie kilku krajów. Nie piszę oczywiście o zasadzie, ale trendach: Młodzi ludzie robią doktorat, aby pracować na uczelni albo żeby mieć stopień naukowy. Nie dlatego, że autentycznie ich coś interesuje i chcą to zbadać. Wielu doktorantów nawet nie potrafi wskazać czemu akurat się zajmuje tym tematem i dlaczego jest on społecznie ważny, ale wie, że chciałoby zostać na uczelni i aplikować o granty badawcze. Naukowcy piszą artykuły głównie po to, aby odbębnić punkty lub zrobić awans zawodowy. Wielu naukowców pisze zwyczajnie z przymusu, bo taka jest systemowa presja. Albo boją się, że jak napiszą 10 a nie 15 artykułów, to dostaną negatywa w postępowaniu habilitacyjnym. Naukowcy nie szukają sposobów jak zwiększyć swoją efektywność i stać się lepszym badaczem, ale idą w utarte schematy. A potem są zdziwieni, że są niekonkurencyjni. Zmarnowałem już dziesiątki tysięcy znaków na X na temat tego, że żaden naukowiec nie życzy sobie, aby ktokolwiek regulował jego czas pracy (nawet dla własnego dobra), rozliczał z planów naukowych w ramach systemu motywacyjnego albo raz na jakiś czas wyrywał z comfort zone. Praca na uczelni z definicji ma być bezpieczna, gdzie przez 40 lat robi się wszystko po swojemu i bez nadzoru z góry. Naukowcy są też niestety pozerami. Co przez to mam na myśli? Zamykają się w swoich wąskich dziedzinach i celowo używają skomplikowanego języka. Nie wychodzą do ludzi, aby tłumaczyć im co robią. Ślepo wierzą w to, że publikacja w znanym journalu po angielsku = nauka. Albo że ranking uczelni, na której pracują definiuje sukces naukowy. Są jeszcze osoby, które łudzą się, że jak się dosypie pieniążków lub trochę podłubie w listach czasopism, to naukę się naprawi. Ja niestety już w to nie wierzę. Może jestem pesymistą, może zostanę za to ukamienowany i scancellowany przez środowisko naukowe w Polsce, ale potrafię wymienić dosłownie tylko kilka osób, które faktycznie podjarane są badaniami naukowymi dla samych badań. Coraz mniej mam ciekawych dyskusji o prawie lub historii, a coraz więcej grzecznościowych networkingow, przeciągania liny kto jest lepszy albo jakie obecnie są programy grantowe. Jak mam jechać na konferencję naukową, to już czuje się w środku chory i wiem, że robię to dla własnej kariery a nie nauki per se. #nauka #badania #edukacja

Onet.pl May 28

Poseł PiS Marek Kuchciński po pytaniach o aneks do raportu z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych początkowo opowiedział się za jego publikacją, jednak po uzgodnieniu z Jarosławem Kaczyńskim, który jest przeciwny odtajnieniu, zmienił zdanie, podkreślając, że dostosuje się do opinii partyjnej. #odtajnienie #WSI #KarolNawrocki

Poseł PiS zmienia zdanie po pytaniu o aneks WSI. Wystarczyła jedna uwaga