BETA nonprofit public democratic european moderated

Search

#siekiera

Krótko i szybko. Chcieli dyscyplinarnie wyrzucić p.o. rektora. Sami pożegnali się z fotelami. Teraz mogą usłyszeć zarzuty. Tak wygląda finał obsady Akademii Wymiaru Sprawiedliwości. Gdy Sławomir Cudak miał przejąć obowiązki rektora-komendanta po decyzji ministra Żurka, dotychczasowe władze AWS ogłosiły, że zwalniają go „ze skutkiem natychmiastowym” za „działania o charakterze przestępczym”. Cudak odwołał prorektorów: Iwonę Lewandowską-Pierzynkę i Mariusza Kuryłowicza. I złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Ludzie z układu budowanego za Ziobry w resorcie i Służbie Więziennej chcieli zablokować zmianę na uczelni, która miała kształcić kadry, a nie służyć jako zaplecze. Skończyło się utratą funkcji i doniesieniem do prokuratury. Kto siekierą wojuje… - Jacek Fogiel #Polska #edukacja #sprawiedliwość

Sąd Okręgowy w Warszawie umorzył postępowanie wobec Mieszka R., który w maju 2025 roku zamordował siekierą portierkę na Uniwersytecie Warszawskim i ranił pracownika Straży UW. Biegli uznali, że w chwili zbrodni był niepoczytalny z powodu rozwiniętej psychozy. Sąd zdecydował o umieszczeniu Mieszka R. w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym. Co pół roku będzie oceniane, czy dalsze stosowanie tego środka jest konieczne. Rodzina zamordowanej kobiety kwestionuje opinię biegłych i zapowiada dalsze działania prawne. 📸 | KSP #Prawo #Sprawiedliwość #Psychiatria

Nie podoba wam się Berek w TK?
To posłuchajcie red. @Bart_Wielinski Wczoraj u Szubartowicza mówił, że Berek jest twardym, sprawnym facetem, który zna państwo od środka. I dokładnie takiego człowieka teraz potrzeba. Czyli alternatywa wygląda tak: albo my sprzątamy to gówno, albo oni je wezmą i już nigdy nie oddadzą Przypomnijcie sobie 2015.
PiS chciał wyrzucić Trybunał z Warszawy na prowincję. Rzepliński próbował blokować dublerów. Potem przyszła Przyłębska i wpuściła ich na pełnych prawach. Bagno samo się nie oczyści. Kto dziś udaje, że „jakoś to będzie” i broni status quo – ten po prostu trzyma parasol nad tymi, którzy za rok przyjdą z siekierą. Tusk i Żurek mają plan - póki co nikt go nie zna. 
Albo działamy teraz.
Albo zaraz będziemy tylko patrzeć, jak nam zabierają resztki państwa. Wyobraźcie sobie, że nowym sędzią byłby taki Bodnar 🙉 Brawo 👏
@Bart_Wielinski @PSzubartowicz @MaciejBerek @PolsatNews #TK #TrybunałKonstytucyjny #Berek #TrybunałKonstytucyjny #Polska #PrawaCzłowieka

18 VIII 1946 r. Polscy Powstańcy z 6 Kompanii Zgrupowania Partyzanckiego „Błyskawica”, Króla Podhala Śp. mjr Józefa Kurasia „Ognia”...pod dowództwem Śp. Jana Janusza ps. "Siekiera" - uwolnili z 64 żołnierzy AK/NSZ z katowni UB w Krakowie. Wieczna Chwała Bohaterom ! #WyklętaPamięć #Historia #Bohaterowie #Pamięć

Onet.pl 4w

In Krzywystok, Lublin Voivodeship, an aggressive 75-year-old man attacked police officers by throwing a knife, an axe, and a machete at them, which resulted in his incapacitation using tear gas and minor injuries to one of the officers. (translated)

Atak na policjantów. Napastnik rzucał nożem, siekierą i maczetą

He was denied asylum three times. With an axe, a knife, and gasoline, he entered the school. 21-year-old South Sudanese citizen Both Douk Deng, who was denied asylum three times in the UK, entered the school grounds in Heywood with a canister of gasoline, an axe, a hammer, and a large knife. (translated)

Bonkers Jul 29

Należy odnotować, że po ok 20 godzinach @T_Bartosiak usunął fejka z Ukraińcem atakującym "polski" samochód siekierą. Oczywiście nie napisał sprostowania, skąd ten filmik wytrzasnął, nie przeprosił, ale nie wymagajmy za wiele. https://t.co/vmfufncaHq #Polska #FakeNews #Media

Ależ to jest mały człowieczek. Ten pomnik ma służyć upamiętnieniu ofiar, tak, zakłutych widłami, zarąbanych siekierani, rżnoętych piłami, żywcem rozrywanych i innych. A pojednaniu to mogło służyć wielkie serce Polaków, które okazali Ukraińcom POMIMO tego, że w okrutny sposób ich mordowali, Ukraińcom w 2022 roku. Niestety nie dotarło. Ukraińcy serce przyjęli, a ich prezydent już niedługo potem odpowiadał Polakom widłami. To o jakim pojednaniu mowa? Gównoosintowym? #Pojednanie #Historia #PolskaUkraina

Kasjopea Jul 12

Chciałam już odpocząć...ale niestety ⬇️ Dzień Walki i Męczeństwa Wsi Polskiej. Gdybym kiedyś zamilkła...to znaczy, że przestałam oddychać z przepracowania. APOKALIPSA wsi Sochy 1 VI 1943 r. ❗️❗️❗️ "Mamo, pomyśl, nie miałaś najgorzej. Tylko zabijanie i podpalanie. Żadnego znęcania, pastwienia się, maltretowania, nikt nawet kobiet nie gwałcił. Szli i tylko zabijali, po kolei. I to byle jak zabijali : raz trafił, raz nie, czasem poprawiać trzeba było. Strzelali, czyli dobrze, bo jak mówią, śmierć od kuli jest tą lepszą śmiercią. Niejeden człowiek by marzył od strzału umrzeć... Pomyśl, mamo, twój tata tylko chwilę się męczył, a twoja mama w ogóle, moment – i jej nie było. Nawet nie widzieli, jak spłonął wasz nowy dom. Nawet się nie dowiedzieli, że cała wieś została spalona i zginęli prawie wszyscy. Mieli szczęście." "Pod piecem stałam i słuchałam, kiedy krewni z Ruszowa, ci, co przed Ukraińcami pouciekali do nas, do Soch, opowiadali. Pokotem na podłodze spali, bo nasz dom nie był duży, ale zanim posnęli, mówili historie tak straszne, że ja tam pod piecem lodowaciałam. Wszyscy jak w transie byli, jak porażeni, nikt już nie widział, że się dzieci pałętają, że wszystko słyszą. Że się im niechcący wnętrzności piekła pokazuje. Przy piecu stałam i myślałam tylko jedno: żeby mnie ten piec schował, żeby mnie ten piec schował, bo ja już tego nie wytrzymam. Znikały mi sprzed oczu postacie przy stole wokół lampy naftowej pochylone, a te w mroczniejszych kątach izby, których płomyk nie objaśniał, te jeszcze szybciej znikały. I zamiast cieni na ścianach pokazywały się studnie pełne utopionych dzieci, głowy siekierą odrąbane, ręce odpiłowane, oczy wyłupane, piersi odcięte, i te głosy słyszałam straszne : „wychodyty, lackije mordy” i „rizaty, rizaty”. Kiedy potem wojna do Soch przyszła, to była tragedia, ale tych Ukraińców bałam się tak, że i dziś, stara kobieta, uciekłabym przed nimi choćby do pieca.". "Niemcy w Sochach chcieli tylko pozabijać i spalić, ale jacyś mało dokładni byli ci Niemcy, że się nie przykładali, tak jak w innych razach. Niejednokrotnie kogoś ranili, a gdy chcieli dobić, to też nie wychodziło, i zostawiali człowieka na powolne konanie w mękach albo spalenie żywcem. Zdruzgotana szczęka albo wypłynięte oko, a życie wciąż żywe. Tymczasem oni szli sobie dalej i strzelali dalej, szczególnie zawzięci nie byli, robili swoją robotę, zabijali zwyczajnie, tak jak krowa je trawę. Im więcej o tym myślę, tym mocniej się utwierdzam w przekonaniu, że jest lepsze i gorsze zło, a nasza rodzina miała szczęście dostać się pod koło lepszego złego losu. Ci żołnierze szli i robili, co do nich należało. To co mieli w rozkazach wujka Globocnika i oberwujka Himmlera. Byli nawet jakby znudzeni, co chwilę jakaś wioska do spalenia i wymordowania. Wywłoczka, niedaleka, mniejsza wieś, tam jednak było więcej roboty, bo trzeba było mieszkańców posegregować i zdecydować, kto się do czego nadaje, kogo odstrzelić, a kogo pognać do Zwierzyńca, do obozu. Zabijanie i palenie to podstawy, reszta wymagała już działań decyzyjnych. Tak więc łamanie tylko jednego przykazania, akurat piątego, to była prosta sprawa, sprowadzała się do żołnierskiej solidarności w zabijaniu i żmudnego chodzenia od domu do domu, strzelania i dobijania oraz podpalania. Sochy to była więc praca u podstaw – czyli łatwizna wojenna. A skoro jeszcze w planie były samoloty, to połowa roboty robiła się sama ! Zastanawiam się, jakiż to fantasta Zagłady wymyślił dziewięć nurkujących sztukasów na te kilkadziesiąt chałup ? Na tę dolinkę wąziutką ? Jakiż rozrzutny projektant „ekspedycji karnej” ?" #NiemieckieZbrodnie #UkraińskieZbrodnie Źródło : Anna Janko - "Mała Zagłada". https://t.co/uYX0ELDkuR #historiastruggles #warcrimes #PolandHistory

11 lipca 1943 roku - „krwawa niedziela”. Symbol cierpienia niewinnych ludzi, sąsiadów, członków rodzin, braci i sióstr, mordowanych w okrutny sposób siekierami, widłami, toporami. Bestialsko, bez żadnych zahamowań, w imię chorej ideologii, zniewalającej umysły tysięcy Ukraińców. Dziś wspominamy w zadumie i modlitwie Ofiary ludobójstwa na Wołyniu. Pomordowanych przez UPA tylko za to, że byli Polakami. #Pamiętamy #Ludobójstwo #Wołyń

Shocking memories of Mrs. Stefania Sawicka, who miraculously survived the massacre of Poles in the village of Kąty in Volhynia at the end of August 1943 as a child. These are not just dry facts – it is a story of skulls split open by axes, burning houses, and wells full of bodies. (translated)

Kasjopea Jul 5

"Witajcie szanowni Polacy w 80 rocznicę pogromu w Kielcach" 😂😂😂 🤦🏻‍♀️. Posłuchaj Ukrainko @TSgdalinka żeby coś napisać, trzeba posiadać elementarną WIEDZĘ ❗️ Chcesz się licytować "Żydami" ❓ Czyli chcesz się OŚMIESZYĆ ❓❓❓ Służę pomocą ❗️⬇️ "OUN swój powrót do Lwowa uczcili pogromem, który trwał trzy dni i trzy noce. W masakrze zginęło 6 000 Żydów Kazano im ustawiać się w długi szereg, twarzą do ściany, z dłońmi skrzyżowanymi na karku. Wtedy Ukraińcy zaczęli strzelać. Strzały i krzyki ginących ludzi zbliżały się coraz bardziej do Szymona Wiesenthala. Pamięta, że stał patrząc na ścianę nie widzącym prawie wzrokiem. Nagłe dobiegł go dźwięk dzwonów i okrzyk Ukraińca : Starczy ! Nieszpory !". "Po zajęciu przez nazistów Borysławia, między 30 czerwca i 3 lipca 1941 r., dali oni wolną rękę Ukraińcom w dystrykcie Borysław-Drohobycz. W tych dniach z okolicznych wsi przybyli Ukraińcy z siekierami, widłami w ręku i atakowali ludność żydowską, podczas gdy Niemcy obserwowali ten pogrom. W ciągu trzech dni w Drohobyczu i Borysławiu zamordowali w sposób brutalny 900 Żydów - mężczyzn, kobiety i dzieci, a 360 zostało ciężko pokaleczonych". "W nocy z 2 na 3 lipca grupy "siczowe", przy pomocy ochotników ukraińskich z okolicznych wiosek, dokonały masakry Żydów zamieszkałych w naddniestrzańskich wsiach Harasymów, Łuki, Niezwiska, Piotrów, Podwerbce, Uniż, Woronów, Żabokryki i Żywaczów. Pod wodzą dr Anatola Jurewicza i popa Gawdyniuka bandyci ukraińscy powiązali dorosłych Żydów drutem kolczastym, dzieciom zaś przywiązał do szył ciężkie kamienie, wszystkich umieścili na promie i stamtąd wrzucili do Dniestru". Źródło : Mark Aarons, John Loftus : "Akcja ocalenie”. Simon Wiesenthal - "The Murderers Among Us. The Wiesenthal Memoirs”. Jacob Egit : "Grand Illusion”, Toronto, 1991, strona 26 Tomasz Miedziński (Tewje Szwach) : "Miałem dobry wygląd” w : "Losy żydowskie - świadectwo żywych”. I co Ukrainko @TSgdalinka ❓ Chcesz się dalej "witać" z Polakami czy mam jeszcze zacytować 1 000 relacji ❓❓❓ Sprawy ORGANIZACYJNE ⬇️ I jaką decyzję podjęli moi Uczniowie ? Pomagamy pani od historii ? Robimy RT i piszemy komentarze ? Skanujemy kody QR w naszej szkolnej kawiarce ??? https://t.co/uYX0ELCMFj #Kielce #Pogrom #Historia

Kasjopea Jun 28

Cudze chwalicie, swego nie znacie, sami nie wiecie, co posiadacie 😳❓❓❓ Ponieważ widzę że jacyś liderzy polityczni, zamiast czynnie WSPIERAĆ panią od historii, wrzucają INFANTYLNE filmiki a gawiedź lajkuje na potęgę. Dlatego Siłaczka zdefiniuje jakie Piekło na Ziemi stworzyli Polakom na Kresach, wszyscy zwyrodnialcy ⬇️ Po napaści Niemiec na ZSRS 22 czerwca 1941 r. NKWD dokonało masakry niemal wszystkich więźniów (w większości Polaków) przetrzymywanych w więzieniach w Łucku, Dubnie, Krzemieńcu, Ostrogu, Równem, Kowlu, Sarnach i we Włodzimierzu Wołyńskim. Tylko w Łucku mogło zginąć od 3 000. do 4 500 więźniów. Należy też odnotować, że w bardzo wielu miejscowościach wkraczające na polskie Kresy Wschodnie oddziały niemieckie były witane z entuzjazmem przez ludność ukraińską – budowano bramy powitalne, wywieszano niebiesko-żółte flagi. Początkowo zajęte tereny przeszły bezpośrednio pod administrację niemieckich władz policyjnych, a następnie dawne województwo wołyńskie razem z częścią województw lwowskiego i poleskiego – jako okręg generalny Wołyń i Podole (General Bezirk Wolhynien und Podolien) – włączono do Reichskommissariatu Ukrainy z siedzibą w Równem. Na terenie tego okręgu powołano 13 komisariatów okręgowych, które odpowiadały dawnym powiatom. Obok instytucji niemieckich utworzono zarządy ukraińskie – uprawy, do których zadań należało egzekwowanie kontyngentów, werbowanie robotników do pracy w III Rzeszy, a także budowa i naprawa dróg. Na całym Wołyniu okupant niemiecki, korzystając z czynnej pomocy nacjonalistów ukraińskich z OUN, wprowadził bezwzględny terror. Ponadto Niemcy utworzyli ukraińską policję pomocniczą, do której przyjęto około 5 000 ochotników. Już na początku okupacji na podstawie list sporządzonych przez OUN Niemcy rozstrzelali w Krzemieńcu, Kostopolu i Równem kilkuset przedstawicieli inteligencji polskiej i żydowskiej. Aresztowanych Polaków rozstrzeliwano na terenach więzień oraz w egzekucjach publicznych. Tysiące osadzono w obozach koncentracyjnych. Wkrótce masowe egzekucje, organizowane głównie przez policję ukraińską w służbie niemieckiej i Einsatzkommanda, dotknęły Żydów gromadzonych w gettach. Żydów wołyńskich nie wywożono do obozów zagłady, lecz mordowano na miejscu. Do października 1942 r. zamordowano ich blisko 245 000. (około 95 proc. zamieszkujących Wołyń przed wojną). W trakcie poszukiwań uciekinierów z gett policja ukraińska zamordowała wiele rodzin polskich za ukrywanie Żydów oraz udzielanie im innej pomocy. Do grudnia 1942 r. mordowano pojedyncze polskie rodziny , a obiektem ataków byli głównie Polacy zatrudnieni w administracji , nauczyciele, księża, leśnicy oraz działacze społeczni. Do pierwszego zbiorowego mordu na ludności polskiej doszło 9 lutego 1943 r. w kolonii Parośla (gm. Antonówka, pow. Sarny). W tej pierwszej masakrze, popełnionej ze szczególnym okrucieństwem, zginęło ok. 170 Polaków. Przez wiele lat historycy ukraińscy zaprzeczali, że zbrodnię tę popełniła I sotnia UPA, starali się winę przypisać NKWD. Teza ta została obalona dopiero dzięki badaniom podjętym przez prof. Grzegorza Motykę i dokonanej przez niego edycji dokumentów archiwalnych na temat banderowskich sprawców tego mordu. Przypadki mordowania Polaków na Wołyniu zaczęły się nasilać wkrótce po tym, jak w połowie marca 1943 r. około 5 000 policjantów ukraińskich w służbie niemieckiej (z bronią oraz z nabytym wcześniej doświadczeniem mordowania Żydów wołyńskich) uciekło do oddziałów leśnych UPA. Tam wielu z nich objęło funkcje dowódcze oraz zajęło się szkoleniem kadr. W 1943 r., po masowych deportacjach i aresztowaniach prowadzonych przez NKWD oraz represjach ze strony Niemców (przymusowe wywózki na roboty do Rzeszy, aresztowania, obozy i masowe rozstrzeliwania), Polacy w niektórych powiatach wołyńskich stanowili mniej niż 12 %. mieszkańców. Byli grupą narodową pozbawioną już warstwy inteligencji, a także działaczy społecznych i wojskowych. Nie tworzyli sytuacji konfliktowych, wręcz przeciwnie – za wszelką cenę starali się ich unikać. Mimo to stali się obiektem zmasowanych ataków. Już w drugiej połowie marca 1943 r. zanotowano kilkadziesiąt napadów, w których zginęło około 1800 Polaków. W następnych miesiącach liczba zamordowanych rosła w zastraszającym tempie, rozszerzał się też teren objęty GENOCIDUM ATROX. W maju 1943 r. Śp. gen. Stefan Rowecki „Grot”, dowódca AK, zanotował : „Na terenie Wołynia ukraińskie organizacje wojskowe, kierowane przez byłych oficerów armii Petlury (»Taras Bulba« oraz OUN), zarówno melnykowcy jak i banderowcy, rozpoczęli masowe mordowanie ludności polskiej. Liczba ofiar przekroczyła już tysiące osób”. Latem i jesienią 1943 r. terror prowadzony przez OUN-UPA przybrał charakter zmasowanego ludobójstwa . Mordy dokonywane na ludności polskiej, rozpoczęte w powiatach sarneńskim, kostopolskim, rówieńskim i zdołbunowskim, w czerwcu 1943 r. rozszerzyły się na powiaty dubieński i łucki, w lipcu objęły powiaty kowelski, włodzimierski i horochowski, a w sierpniu także powiat lubomelski. Szczególnie krwawy był lipiec 1943 r., gdy bandy UPA, często przy aktywnym wsparciu miejscowej ludności ukraińskiej , zintensyfikowały wystąpienia antypolskie w powiatach kowelskim, włodzimierskim, horochowskim i częściowo łuckim. Kulminacyjnym momentem tych zdarzeń była niedziela 11 lipca 1943 r., gdy o świcie oddziały ukraińskie zaatakowały jednocześnie prawie 100 polskich wsi. Doszło wówczas do nieludzkich rzezi i ogromnych zniszczeń. Historycy obliczają, że tego dnia mogło zginąć ponad 8 000 Polaków – głównie kobiet, dzieci i starców. Ginęli od kul, siekier, wideł, noży i innych narzędzi, nierzadko w kościołach podczas niedzielnych mszy. Wsie były palone, a dobytek grabiono. Napady na świątynie też nie były przypadkowe, gdyż banderowcom chodziło o zamordowanie jak największej liczby Polaków. W wyniku krwawej niedzieli 11 lipca 30 w kościele w Porycku zginęło około 200 parafian razem z proboszczem Śp. ks. Bolesławem Szawłowskim. W kaplicy w Chrynowie z grupą około 150 uczestników liturgii zginął Śp. ks. Jan Kotwicki. W podobnych okolicznościach w parafii Zabłoćce został zamordowany 74-letni Śp. ks. Józef Aleksandrowicz, natomiast w kaplicy w Krymnie zginęło około 40 wiernych. W Kisielinie zginęło 80 parafian 31 – głównie ci, którzy wyszli z kościoła, gdyż wcześniej byli zapewniani przez banderowców, że „Polakom nic się nie stanie”. Natomiast wierni, którzy pozostali z proboszczem Śp. ks. Witoldem Kowalskim i Włodzimierzem Dębskim (obaj zostali ciężko ranni), odparli atak banderowców cegłami i kaflami z rozebranych pieców. W powiecie lubomelskim w dniach 29–30 sierpnia 1943 r. zamordowano około 2 500 osób . Banderowcy niemal jednocześnie zaatakowali wówczas ponad 30 miejscowości, gdzie mieszkali Polacy, i zabili wszystkich, którzy nie zdążyli się ukryć bądź uciec. Takie wsie i kolonie jak Ostrówki (470 zamordowanych), Wola Ostrowiecka (570), Jankowce (80), Kąty (210), Czmykos (154), Terebejki (10), Sawosze (10), Zamostecze (50 Polaków i Holendrów), Borki (55) przestały istnieć (nie ma ich na współczesnych mapach Ukrainy). Prowadzona w sposób zorganizowany akcja OUN-UPA na Wołyniu miała charakter ludobójstwa – jej celem było wyniszczenie ludności polskiej, a nie jej wypędzenie. Dokładna lista ofiar mordów ukraińskich na Wołyniu nie została i nigdy już nie zostanie ustalona. Brakuje dokumentów, gdyż praktycznie nie sporządzano na bieżąco wykazów pomordowanych . W wielu miejscowościach nikt nie ocalał, nie miał więc kto opisać zbrodni i podać nazwisk ofiar. Ci, którzy mogliby to zrobić, w większości już nie żyją bądź nie są w stanie dać świadectwa (wiek, choroby, trudności w dotarciu do tych osób). Dotychczas udało się udokumentować około 60 000 Polskich Ofiar. A mogło być ich kilkukrotnie więcej. Wobec olbrzymiego zagrożenia Polacy musieli opuścić swoje domy, ratować się ucieczką do miast i miasteczek, w których znajdowały się posterunki wojsk węgierskich i niemieckich. Paradoksalnie Polacy zagrożeni przez UPA byli zmuszeni szukać schronienia u Niemców i ich sojuszników, a w latach 1944–1945 nawet u Sowietów. Niemcy wywozili ich na przymusowe roboty w głąb Rzeszy. Niektórzy z ocalonych przedzierali się do Generalnego Gubernatorstwa, głównie do dystryktu lubelskiego, i tam szukali schronienia. Bez odzieży, żywności, pozbawieni domów, dziesiątkowani przez tyfus i głód, z traumą po stracie domu i najbliższych, często okaleczeni fizycznie, latami tułali się po ulicach miast w poszukiwaniu pomocy u dobrych ludzi. Tylko nieliczni próbowali tworzyć samoobrony. Najsłynniejsze z nich powstały w miejscowościach : Przebraże (schroniło się tu około 25 000 Polaków), Huta Stepańska (około 10 000), Zasmyki, Bielin, Dederkały oraz Ostróg. Takich ośrodków powstało blisko 150. Z powodu braku broni, amunicji i kadry dowódczej przetrwało niespełna 10 . Lepsze warunki do zorganizowania skutecznej obrony istniały w miejscowościach, gdzie były murowane budynki, szkoły, kościoły, klasztory oraz schrony ziemne. W niektórych wypadkach Polacy bronili się jak w średniowieczu, odpierając ukraińskie ataki cegłami, kaflami (plebania w Kisielinie), atakując widłami i siekierami (obrońcy Przebraża i Huty Stepańskiej). W 1944 r. terror OUN-UPA przeniósł się z Wołynia do województw południowych. W województwie lwowskim zginęło około 25 000 Polaków, w stanisławowskim -około 18 000., w tarnopolskim – około 28 000., w lubelskim – 3 tys. Razem na Kresach Południowo - Wschodnich II RP w latach 1939–1947 z rąk OUN-UPA i ukraińskich sąsiadów śmierć poniosło, według danych szacunkowych, od 124 000 do 150 000 Polaków. W wyniku terroru UPA oraz działań Niemców i Sowietów spośród około 370 000 Polaków mieszkających w 1939 r. na Wołyniu w 1946 r. zostało niespełna 2 5000. Natomiast z około 2 500 miejscowości, w których przed II wojną światową mieszkali Polacy, niemal 1 500 (wsi, kolonii, futorów, przysiółków) przestało istnieć – zostało całkowicie spalonych lub zniszczonych. Mordów dokonano w około 2100 miejscowościach, a zginęło w nich około 70 000 Polaków, co stanowi niemal połowę wszystkich ofiar mordów dokonanych przez nacjonalistów ukraińskich. Ofiarami ludobójstwa ze strony Ukraińców stali się także mieszkańcy województw: poleskiego, lwowskiego, tarnopolskiego, stanisławowskiego, a w obecnych granicach Polski części ówczesnych województw : lubelskiego, rzeszowskiego i krakowskiego. Łącznie antypolskie czystki etniczne przeprowadzono w około 4300 miejscowościach. #UkraińskieZbrodnie #NiemieckieZbrodnie #SowieckieZbrodnie Nie chce mi się podawać źródeł w tym PIEKIELNYM upale, bo jestem "tylko" człowiekiem a nie maszyną. Dlatego @grok przyjacielu...proszę po potwierdzenie wszystkich faktów. Na zdjęciu : Uczennice Liceum Pedagogicznego, Ostróg pod Horyniem, 1939 r. I jeszcze jedno ⬇️ Tak jak wszystkim weszło w krew : "Anitka pisz o wszystkim !", to marzyłabym, żeby wszystkim też weszło w krew korzystanie z naszej szkolnej kawiarki i POWSZECHNE docenienie mojej benedyktyńskiej pracy ! Dziękuję za pracowity dzień ❗️ https://t.co/uYX0ELDkuR #Historia #Ludobójstwo #Prawda

Tego frajerstwa bym tylko do Ukraińców nie ograniczał. Przez takich Niemców czy Litwinów jesteście po prostu tak ogrywani, że frajerstwa nie dostrzegacie. Oni to robią w rękawiczkach, Ukraińcy z siekierą w ręce. Orientując się dość dobrze w politykach historycznych sąsiadów trudno mi znaleźć podobny przykład tego, co wyprawiały polskie elity i część polskich historyków, także tych, którym bliżej do prawicy, po 2022 roku. Deprecjonowanie własnej historii, wyjątkowości doświadczeń i przeżyć historii narodowej, takich jak Katyń i Powstanie Warszawskie, w celu - no, właśnie, w jakim celu? Wykrzesania polskiej empatii? To przecież polska inicjatywa robienia z Buczy i Mariupola Katynia i Powstania. O przejęciu ukraińskiej narracji w sprawie Akcji Wisła nawet nie wspominając. Szaleństwo nawet objęło powstanie styczniowe. Widząc takie skarlenie nic dziwnego, że Kijów nie brał i nie bierze pod uwagę w swojej polityce historycznej nie tylko polskich racji, bo i dlaczego miałby brać, ale i nie baczy na polską, ot ludzką, wrażliwość w sprawie Wołynia. Po dekadach środowisko "Wyborczej" i post "Wyborczej" budzi się ze świadomością, że państwa prowadzą nacjocentryczne polityki historyczne, czczą pamięć narodową i podbijają bębenka dumy narodowej. Cieszą trzeźwe głosy, ale przecież takie cyrkowe występy, jak polskosceptycznego Kurskiego Jarosława pokazują, że wciąż są środowiska, dla których polskich punkt widzenia w zderzeniu z sąsiadami jest nie do przyjęcia, bo NACJONALIZM! #historia #Polska #nacjonalizm

Mati Jun 26

@ROGranic @PaniHanka2 @2025_EwaPolka @ForfiterP @ElaEla224814 @jacek_paw11584 @JacekWronaCBS @KidaOskar @KryszczakPawel @marszalek_pol @OliwkaI2025 @PiotrCieplucha Z siekierą? Pewnie tradycja rodzinna… Piotr, ukłony za ujęcie tego imigranta. 🫡🇵🇱 #Polska #Tradycja #Imigracja

Mati Jun 26

Łódź. Najprawdopodobniej nasz „gość” z wiadomego kraju, biegał z siekierą (geny po pradziadku) i demolował samochody. Brawa dla Pana Piotra, który ujął sprawcę 🇵🇱🫡 https://t.co/gJSuSsRnGu #Łódź #Polska #bezpieczeństwo

Zatrzymanie obywatelskie Ukraińca, który latał dziś z siekierą po Łodzi. https://t.co/LIGGQjq3YB #Polska #Ukraina #Bezpieczeństwo

Atak siekierą w Łodzi. Sprawca prawdopodobnie jest obywatelem Ukrainy. Dzisiaj w Łodzi doszło do niebezpiecznego incydentu. Mężczyzna uzbrojony w siekierę biegał po ulicy, niszcząc zaparkowane samochody i wybijając w nich szyby. Na sytuację natychmiast zareagował obecny na miejscu Piotr, członek Ruchu Obrony Granic. Dzięki jego zdecydowanej postawie doszło do ujęcia obywatelskiego – napastnik został obezwładniony, a następnie przekazany wezwanym na miejsce funkcjonariuszom policji. Według relacji świadków obcokrajowiec posługiwał się językiem ukraińskim. Dzięki szybkiej i odpowiedzialnej reakcji nikt nie odniósł obrażeń, a sprawca odpowie teraz za swoje czyny przed sądem. #Łódź #bezpieczeństwo #incydent

@Kyrylo_Budanov Dzieci nie rąbie się siekierami, kobiet się nie zarzyna nożami, ze zwyrodnialców którzy tak robili nie robi się bohaterów .To elementarz człowieczeństwa .Jeśli tak zrobiliście nie oczekujcie sympatii #humanity #violence #respect

Kasjopea Jun 19

Żadnej LITOŚCI ❗️ Żadnego MIŁOSIERDZIA ❗️ Odnalazłam dzisiaj kilkadziesiąt relacji z Zagłady wsi Sochy, którą dokonali 1 VI 1943 r. Niemcy z Ukraińcami. I muszę Wam powiedzieć...czytając je, że to już mnie powoli przerasta. 10 lat siedzę zanurzona we krwi po szyję i dlatego...chciałam oświadczyć z pełną odpowiedzialnością, że jeżeli jeszcze raz jakiś skończony DEBIL napisze, że jestem "roszczeniowa"...to będę automatycznie banowała. Gdyby Polska nie była skrajnie PATOLOGICZNYM krajem...to taka wiejska nauczycielka jak ja...byłaby przez WSZYSTKICH noszona na rękach i rozdawała granty a nie chodziła z puszką po prośbie https://t.co/uYX0ELCMFj. To tyle gwoli wyjaśnienia. A teraz ⬇️ 1 VI 1943 r. wieś Sochy. Apokalipsa : "Mamo, pomyśl, nie miałaś najgorzej. Tylko zabijanie i podpalanie. Żadnego znęcania, pastwienia się, maltretowania, nikt nawet kobiet nie gwałcił. Szli i tylko zabijali, po kolei. I to byle jak zabijali : raz trafił, raz nie, czasem poprawiać trzeba było. Strzelali, czyli dobrze, bo jak mówią, śmierć od kuli jest tą lepszą śmiercią. Niejeden człowiek by marzył od strzału umrzeć... Pomyśl, mamo, twój tata tylko chwilę się męczył, a twoja mama w ogóle, moment – i jej nie było. Nawet nie widzieli, jak spłonął wasz nowy dom. Nawet się nie dowiedzieli, że cała wieś została spalona i zginęli prawie wszyscy. Mieli szczęście." "Pod piecem stałam i słuchałam, kiedy krewni z Ruszowa, ci, co przed Ukraińcami pouciekali do nas, do Soch, opowiadali. Pokotem na podłodze spali, bo nasz dom nie był duży, ale zanim posnęli, mówili historie tak straszne, że ja tam pod piecem lodowaciałam. Wszyscy jak w transie byli, jak porażeni, nikt już nie widział, że się dzieci pałętają, że wszystko słyszą. Że się im niechcący wnętrzności piekła pokazuje. Przy piecu stałam i myślałam tylko jedno: żeby mnie ten piec schował, żeby mnie ten piec schował, bo ja już tego nie wytrzymam. Znikały mi sprzed oczu postacie przy stole wokół lampy naftowej pochylone, a te w mroczniejszych kątach izby, których płomyk nie objaśniał, te jeszcze szybciej znikały. I zamiast cieni na ścianach pokazywały się studnie pełne utopionych dzieci, głowy siekierą odrąbane, ręce odpiłowane, oczy wyłupane, piersi odcięte, i te głosy słyszałam straszne: „wychodyty, lackije mordy” i „rizaty, rizaty”. Kiedy potem wojna do Soch przyszła, to była tragedia, ale tych Ukraińców bałam się tak, że i dziś, stara kobieta, uciekłabym przed nimi choćby do pieca..." "Niemcy w Sochach chcieli tylko pozabijać i spalić, ale jacyś mało dokładni byli ci Niemcy, że się nie przykładali, tak jak w innych razach. Niejednokrotnie kogoś ranili, a gdy chcieli dobić, to też nie wychodziło, i zostawiali człowieka na powolne konanie w mękach albo spalenie żywcem. Zdruzgotana szczęka albo wypłynięte oko, a życie wciąż żywe. Tymczasem oni szli sobie dalej i strzelali dalej, szczególnie zawzięci nie byli, robili swoją robotę, zabijali zwyczajnie, tak jak krowa je trawę. Im więcej o tym myślę, tym mocniej się utwierdzam w przekonaniu, że jest lepsze i gorsze zło, a nasza rodzina miała szczęście dostać się pod koło lepszego złego losu. Ci żołnierze szli i robili, co do nich należało. To co mieli w rozkazach wujka Globocnika i oberwujka Himmlera. Byli nawet jakby znudzeni, co chwilę jakaś wioska do spalenia i wymordowania. Wywłoczka, niedaleka, mniejsza wieś, tam jednak było więcej roboty, bo trzeba było mieszkańców posegregować i zdecydować, kto się do czego nadaje, kogo odstrzelić, a kogo pognać do Zwierzyńca, do obozu. Zabijanie i palenie to podstawy, reszta wymagała już działań decyzyjnych. Tak więc łamanie tylko jednego przykazania, akurat piątego, to była prosta sprawa, sprowadzała się do żołnierskiej solidarności w zabijaniu i żmudnego chodzenia od domu do domu, strzelania i dobijania oraz podpalania. Sochy to była więc praca u podstaw – czyli łatwizna wojenna. A skoro jeszcze w planie były samoloty, to połowa roboty robiła się sama ! Zastanawiam się, jakiż to fantasta Zagłady wymyślił dziewięć nurkujących sztukasów na te kilkadziesiąt chałup ? Na tę dolinkę wąziutką ? Jakiż rozrzutny projektant „ekspedycji karnej” ?" #NiemieckieZbrodnie #Historia #Pamięć #Zagłada