BETA nonprofit public democratic european moderated

Search

#książki

Sto wybitnych pisarzy z 54 krajów stworzyło listę „The 100 Best Books of All Time”, na której jednym z najważniejszych dzieł uznano „Don Kichota” Miguela de Cervantesa, wyróżnionego za jego niekwestionowany wpływ na rozwój literatury. #Literatura #Książki #Pisarze

100 wybitnych pisarzy wskazało najlepszą książkę wszech czasów
ADAM 1d

Kolejny ciekawy fragment z książki <Skąd się wziął Karol Nawrocki> wydawnictwo @WydBialyKruk : „Jeżeli chodzi o mój angielski, to studia MBA bardzo mi pomogły - one były super. Wiem, że mam ciężki polski akcent, ale ja się tym zupełnie nie przejmuję. Świadomie nie pracuję nad tym, bo to jest jakiś nasz głupi, destrukcyjny kompleks w Polsce, że my się przejmujemy akcentem. Owszem, Rafał Trzaskowski czy Radosław Sikorski mówią z małym akcentem i się tym cieszą na salonach, no i dobrze, niech się cieszą, mieli takie możliwości w życiu i się nauczyli. Ręczę jednak, że za granicą nikogo ten akcent nie obchodzi, wszyscy światowi przywódcy mówią z własnymi akcentami i jest spoko. Podam przykład: rozmawiam z jednym z prezydentów i przez pierwsze trzy minuty się zastanawiam, czy on do mnie mówi w swoim języku, czy po angielsku. Włosi też mówią tym charakterystycznym Italian English, Skandynawowie mówią swoim ciężkim akcentem. I zupełnie nikogo to nie interesuje, a Amerykanów wręcz śmieszy, jak ktoś na siłę próbuje mówić z ich akcentem. Jeżeli nie jesteś native speakerem i naprawdę wymiatasz po angielsku, a próbujesz się wbić na wyżyny akcentu amerykańskiego, to oni się po prostu z tego śmieją, bo normalnie czuć, że to jest sztuczne. Donald Trump mi nawet tak mówił ostatnio o kimś: patrz, jak się stara mówić, a on przecież nie jest Amerykaninem! W prawdziwej dyplomacji wszyscy mają przekonanie, że trzeba mówić w swoim języku. I tylko u nas panuje ten chory kompleks. A to w ogóle nie o to chodzi: trzeba jechać, sprawy załatwiać i mówić swoje. I tyle”. #akcent #kompleks #dyplomacja

Piegziu 1d

Czytam tysiąc pięćset sto dziewięćsetną książkę o II RP. Celowo nie napiszę jaką, bo wstawię kiedyś reckę. Jeśli miałbym stwierdzić, co mi najbardziej przeszkadza w tym dość popularnym genre, to wręcz obsesyjna mania atakowania lub bronienia tego wręcz mistycznego kraju przez autorów. Nie czuję się w żadnym stopniu znawcą tej tematyki, niemniej niektórym przypadłoby się *troszkę* obiektywności. Ja naprawdę rozumiem jakby dla niektórych to była kwestia osobista, jak chociażby jeszcze stosunek do PRL, ale niektórzy nawet nie znają II RP z opowieści rodzinnych. Zawody w pluciu na II RP lub robienie Rejatana na każdą krytykę to jakaś kolejna forma polskiej aberracji historycznej, gdzie każdy musi widzieć czarne lub białe albo kochać albo nienawidzić. Odnoszę do tego wrażenie, że im bardziej zakrzywiony obraz, tym książka się lepiej sprzedaje i nakręca spiralę politycznego zdebilenia. Czy naprawdę ludzie posiadający rzadki dar czytania i pisania nie umieją wydobyć się na chwilę refleksji i uświadomić sobie, że: - pewne sukcesy odnieśliśmy, bo byliśmy zdeterminowani - pewne klęski ponieśliśmy, bo czegoś zabrakło - czasami mieliśmy szczęście - częściej mieliśmy jednak pecha - byliśmy biedni jak myszy kościelne, ale - nie brakowało serca do budowy kraju - znajdowaliśmy się w ultra trudnym położeniu - a i sami nie mieliśmy doświadczenia w rozgrywaniu takich trudnych spraw Mój dziadek urodził się w styczniu 1932 r. w woj. stanisławowskim, w polskiej wsi u podnóży Karpat, na ukraińskim morzu etnicznym. Za dużo tej II RP nie doświadczył, zwłaszcza, że we wrześniu 1939 r. miał iść do szkoły, ale pamięta wystarczająco dużo, aby porównać sobie to wszystko z późniejszymi latami. Jego ojciec, a mój pradziadek, był kolejarzem. Nie żyli więc biednie, ale też trudno mówić o dostatku przy kilkunastu arach i czwórki rodzeństwa. Pradziad umarł w 1942 roku na zawał, jadąc rowerem do pracy, a oni sami przeżyli atak banderowców w październiku 1944 r. tylko dlatego, że Ukrainka ich ostrzega i uciekli do lasu. Potem traumatyczne przesiedlenia i osiedlanie się w zgrupowanym Wrocławiu. Z żadnej mojej rozmowy z dziadkiem o kresach, a odbyłem ich setki, nie odebrałem jednak lekcji pochwalnej albo potępiającej II RP. To była Polska, za którą walczyli i dla której pracowali, ale też widzieli biedę i olbrzymie problemy narodowościowe. Nigdy nie miałem jaskrawego obrazu. Bo dziadek z jednej strony tęsknił za Karpatami i zapachem bzu we własnym ogródku, ale za żadne skarby nie chciał wrócić na wschód i uważał Wrocław za wybawienie. Tak samo zreszta było z jego stosunkiem do Ukraińców, którym do dziś nie wybaczył wymordowania sąsiadów i dalszej rodziny, ale buduje nowe relacje z młodszym pokoleniem imigrantów znad Dniepru i wspiera w wojnie z Rosjanami. Powiem Wam, że każda lektura książki o polskiej historii zmusza mnie to takich dziwnych refleksji. Głównie o tym, że życie sobie płynie własnym torem, ale my często musimy albo zmitologizowac albo ohydzić każdy jego ułamek, bo boimy się, że brak emocjonalności = obojętność. W historii jak najbardziej jest miejsce na uniesienia i smutek, ale nie wszystko co wydarzyło się kiedyś, musi mieć specjalne znaczenie, za które warto ginąć lub iść dzisiaj na barykady. Kiedy będziemy gotowi poznać prawdę o II RP i słuchać o niej bez przytłaczających emocji? #IIIRP #historia #literatura

„Falzmann metaforycznie naszkicował własną śmierć!" - to fragment książki “Transformacja” autorstwa profesora Sławomira @Cenckiewicz. “W swoim osobistym kalendarzu pełnym oryginalnych spostrzeżeń i notatek pod datą 4 stycznia 1991 r. Michał Falzmann narysował postać na sankach wpadającą w stromą szczelinę, z której nie sposób było się wydostać. Obok, jakby wpisane w obraz wiszący na ścianie, tylko jedno słowo: „JA”.”Naprawdę warto przeczytać. #Transformacja #Literatura #Śmierć

ADAM 1d

Z książki <Skąd się wziął Karol Nawrocki>: „To podam od razu jeden przykład zza kulis, który ludziom nie jest znany, ale pokazuje do jakich metod sięgali konkurenci w tych wyborach. Przed debatą telewizyjną zaczęli roztaczać plotki, że mam nieślubne dziecko. Chodziło im tylko o to, żeby mnie wybić z równowagi. Zdawali sobie sprawę, że jestem za silny na Trzaskowskiego i że on starcia na równych zasadach po prostu nie udźwignie. Za słaby na to jest. Dlatego zaczęli próbować złamać mnie w inny, kłamliwy i niegodziwy sposób. Założyli nawet stronę internetową na niemieckich serwerach. Wytypowali jedną dziewczynę, z którą kiedyś pracowałem. Na podstawie ksiąg wieczystych ustalili jej adres i zaczęli rozpowszechniać informację, że to ona wychowuje moje nieślubne dziecko - i że najprawdopodobniej chodzi właśnie o nią. Ta historia trafiała do mojego sztabu. Strona internetowa już działała, a strona głównego rywala podsycała napięcie, mówiąc raz, że to ona, raz, że jednak nie - i że najważniejsze: ta rzekoma matka z dzieckiem pojawi się na debacie w telewizji publicznej. To było jak w Misiu: <tatuś, tatuś> - takie granie na nerwach. No i przez dwanaście godzin mój sztab żył tą plotką. Pytali mnie wprost: <Czy masz nieślubne dziecko?>. Odpowiadałem: Nie mam! Niemniej myśl o możliwej prowokacji siedziała mi w głowie przez całą debatę - przez półtorej godziny. Dla dziesięciu milionów widzów to byłby moment: nagle wchodzi kobieta z dzieckiem, dziecko krzyczy <tatusiu>, a ty masz sekundę na reakcję. Nie wiesz, kim jest ta kobieta, nie wiesz, co się właściwie dzieje. To byłaby sytuacja skrajnie destrukcyjna. To są ludzie po prostu bez skrupułów, niezważający na relacje rodzinne, fakty i prawdę o czyimś życiu”. #polityka #debaty #manipulacja

Jest 60 000 obserwujących 💪 Na 10 lat w drodze jebnie chyba 100 koła 😁 Dziękuję, że jesteście, za doping, za wsparcie! Za wszystko... bo dzięki temu, że mam kontakt z widownią to musi mi być na pewno łatwiej! W ten sposób mogę się dzielić przygodą, a nie trzymać wszystko tylko w głowie do momentu ukazania się książki Hejterom też dziękuję, mimo, że chyba nie mam ich za wielu. Dziękuję bo też w jakiś sposób, choć nieświadomie to potrafią motywować... gdy mówią: tego nie zrobisz, z Afryki nie wyjdziesz itd... a ja mam okazję pokazać, że się jednak mylą #motywacja #wsparcie #przygoda

Grzegorz Braun w przedmowie do kontrowersyjnej książki Garbate nosy. Kulisy judaizacji oskarża Żydów o traktowanie Polaków jako szabesgojów i dehumanizację, co doprowadziło do wycofania jej z kilku platform sprzedażowych w wyniku interwencji organizacji społecznych, mimo że wciąż pozostaje dostępna w wielu internetowych księgarniach. #antysemityzm #GrzegorzBraun #KonfederacjaKoronyPolskiej

Grzegorz Braun napisał, że Żydzi robią z Polaków „zwierzęta domowe”. Książkę z kilku serwisów wycofano

„ej zrób zdjęcie jak czytam i żeby dobrze było okładkę widać, tak wiesz żeby wyszło, że taki zanurzony w lekturze jestem, masz? zajebiście” Tusk jest mistrzem w dostarczaniu templatek do memów ( ͡ʘ ͜ʖ ͡ʘ) https://t.co/qpmbH1Aou4 #książki #czytanie #memes

Onet.pl 1w

Podkomisarz Krzysztof Janoszka, po napisaniu książki i nagraniu podcastów o niewyjaśnionych morderstwach, w tym o zabójstwie generała Marka Papały, został zdegradowany przez swoich przełożonych, którzy wszczęli wobec niego postępowanie dyscyplinarne, mimo że Janoszka twierdzi, iż pierwotna wersja śledczych o zabójstwie na zlecenie jest najbliższa prawdy. #MarekPapała #niewyjaśnionezbrodnie #KrzysztofJanoszka

Zabójstwo Marka Papały. Policjant wskazuje kluczową postać

"Reducing the Holocaust to the history of German perpetrators is wrong" - claims historian Grzegorz Rossoliński-Liebe, the author of a book that shifts the responsibility for the Holocaust also onto Poles. This is not an isolated attempt. For decades, the German state has consistently diluted. (translated)

Onet.pl 1w

Książki romantasy zdobywają rosnącą popularność wśród młodych czytelników, którzy pragną bliskości i interakcji z autorami, co zmienia dynamikę rynku wydawniczego i przyczynia się do nowego zjawiska polegającego na intensywnej relacji między twórcami a ich odbiorcami. #YoungAdult #romantasy #czytelnictwo

Książki romantasy podbijają rynek. Młodzi czytelnicy oczekują bliskości

W 2002 roku norweski klub książki Bokklubben oraz Norweski Instytut Noblowski opracowali listę 100 najważniejszych książek wszech czasów, w której jednozelekcjonowane dzieło, „Don Kichot” Miguela de Cervantesa, otrzymało szczególne wyróżnienie za swój znaczący wpływ na literaturę światową. #literatura #książki #DonKichot

To najlepsza książka wszech czasów. Decyzję podjęło 100 pisarzy z 54 krajów
A
Andrey 2w

Moje książki - my books: The ideas and texts come to me on their own. They simply knock on my door, and I let them in. https://booksbyandrey.blogspot.com/

Moje książki - my books

W plebiscycie zorganizowanym przez norweski klub książki Bokklubben, w którym uczestniczyło 100 pisarzy z 54 krajów, wybrano „Don Kichota” Miguela de Cervantesa jako najlepszą książkę wszech czasów, doceniając jej wpływ na rozwój światowej literatury. #Literatura #Książki #DonKichot

Wybrano najlepszą książkę wszech czasów. Decyzję podjęło 100 pisarzy z 54 krajów

Mam wrażenie, że w książce "Między Bugiem a prawdą" sprzed 3 lat opublikowaliśmy znacznie dokładniejszą listę sprzętu przekazanego Ukrainie przez Polskę niż dzisiaj MON. Podczas pisania książki wskazywaliśmy, że MON nie prowadzi żadnego oficjalnego spisu przekazanej pomocy (coś jak to robią Niemcy). Do dziś w tej materii się nic nie zmieniło. To nie jest zarzut dotyczący samej skali wsparcia dla Ukrainy, lecz przejrzystości państwa. Po ponad czterech latach wojny powinniśmy dysponować oficjalnym, regularnie aktualizowanym wykazem przekazanego uzbrojenia. Oczywiście z pominięciem informacji, których ujawnienie mogłoby mieć znaczenie operacyjne. Brak takiego zestawienia powoduje, że debatę publiczną wypełniają szacunki, przecieki, domysłu i emocje. A przecież transparentność w sprawach już zakończonych dostaw nie osłabia bezpieczeństwa państwa,przeciwnie, wzmacnia wiarygodność instytucji i ułatwia rzeczową dyskusję o kosztach, korzyściach oraz odbudowie potencjału polskich sił zbrojnych. I proszę nie wrzucać tutaj zarzutu: "Rosjanie by się dowiedzieli". Rosjanie to w większości wiedzą bez publikowania tej listy. I każdy kto w porusza się w runecie o tym wie. Jeżeli inne państwa NATO potrafią publikować takie zestawienia, jednocześnie zachowując w tajemnicy informacje rzeczywiście wrażliwe, to trudno uznać, że w Polsce jest to zadanie niewykonalne. Chodzi wyłącznie o dane dotyczące sprzętu już przekazanego, a nie o plany przyszłych dostaw czy szczegóły logistyczne. Przejrzystość nie jest przeciwieństwem bezpieczeństwa. Jest jednym z elementów budowania zaufania obywateli do państwa. Tym bardziej, gdy mówimy o największym od dekad wysiłku w zakresie pomocy wojskowej i o sprzęcie wartym miliardy złotych. W demokratycznym państwie obywatele powinni mieć możliwość opierania dyskusji na oficjalnych danych, a nie na niepełnych zestawieniach tworzonych przez analityków, dziennikarzy czy pasjonatów OSINT. To nie oni powinni zastępować instytucje państwa w prowadzeniu podstawowej ewidencji informacji, które mogą zostać upublicznione bez szkody dla bezpieczeństwa. @Przeswity @KoziolWojciech #Transparency #UkraineSupport #Poland

Piegziu 2w

Jeszcze te odrealnione teksty o tym, że bombardowania strategiczne były "bez sensu", "nie spełniły swojej funkcji" i "nie miały wpływu na decyzję o kapitulacji Japonii". Ja naprawdę rozumiem ideę popularyzacji historii i wzbudzania sensacji u widzów, ale stanowczo odradzam słuchania tego materiału. Nawet jako osoba, która od lat walczy z usprawiedliwianiem zbrodni wojennych na cywilach, nie jestem w stanie tego słuchać... Amatorszczyzna? Rewizjonizm? Co mam napisać dosadnie, aby zachować profesjonalizm, ale jednocześnie nazwać rzeczy po imieniu? Dodatkowo, przytoczone przez P. Zychowicza książki w żaden sposób nie przedstawiają tego zagadnienia tak, jak chciałby je widzieć. Bombardowania strategiczne były jednym z kluczowych elementów kampanii, która doprowadziła do pokonania Japonii. Całkowicie przetrąciły kręgosłup japońskiej gospodarce i, obok blokady morskiej, zepchnęły Japonię do samego narożnika, z którego już nie dało się wyjść. Kolejnym etapem wojny byłaby kolosalna klęska głodu na przełomie 1945/1946, do której nie doszło, ponieważ już w czerwcu 1945 r. Japończycy wiedzieli, że nie mogą skutecznie odeprzeć inwazji na macierzyste wyspy, tak samo przeciągać wojny w nieskończoność. Jest wiele japońskich publikacji na temat zakończenia wojny oraz opinii dotyczących kluczowego czynnika w podjęciu decyzji o bezwarunkowej kapitulacji. Jednak żadna z nich nie podważa znaczenia strategicznych bombardowań, od których zresztą zaczął się proces poszukiwania najbardziej korzystnej opcji wyjścia z wojny poprzez uniknięcie losu nazistowskich Niemiec. W dawnej historiografii znacząco przeceniało się rolę ataków atomowych na słynną decyzję cesarską z 14 sierpnia 1945 (tzw. sedan), głównie za sprawą amerykańskich wyrzutów sumienia, ale dzięki nowszym badaniom historycznym zbliżamy się coraz bardziej do konsensusu, że Japonia została pokonana głównie właśnie na polach: - politycznym (totalne osamotnienie na arenie międzynarodowej po spektakularnej klęsce strategii mediacyjnej z udziałem Moskwy) - gospodarczym (totalne zniszczenie zaplecza przemysłowego wskutek bombardowań strategicznych) - morskim (totalne zniszczenie marynarki do końca 1944) - lądowym (totalne wytrącenie ostatnich kart z rąk na kontynencie poprzez atak ZSRR) Wiele jeszcze pozostaje do wyjaśnienia. Sam chciałbym w najbliższym czasie napisać książkę z 100% japońskiej perspektywy politycznej i dyplomatycznej na temat procesu zakończenia wojny. Wiem o kilku innych równoległych badaniach prowadzonych przez znajomych Amerykanów i Japończyków i mocno trzymam kciuki za ich wyniki. Nie zmienia to faktu, że takie materiały jak ten, wrzucony przez P. Zychowicza, jedynie ośmieszają popularyzację historii i nadają jej ocień taniego sensacjonizmu oraz opowiadania przeszłości pod tezę. Nie chcę wmawiać autorowi określonej motywacji, bo to nie jest moja rola, ale jestem po raz kolejny głęboko zawiedziony tym, że autor nie poświęcił nawet dnia, aby zapoznać się z przekrojem poglądów i badań na temat bombardowań strategicznych. #Historia #IIWojnaŚwiatowa #Polityka

She led the exhumation in Jedwabne, today she breaks her silence! 🚨 Prof. Dr. hab. Małgorzata Grupa, co-author of the book "Exhumation": 🗣️ “We were constantly hindered in our work, our work was constantly being delayed - sometimes a call from Tel Aviv, sometimes from Washington... Rabbi Schudrich was in charge of this.” (translated)

Mocne, słuchajcie. Karol Nawrocki udzielił obszernego wywiadu do książki Andrzeja Nowaka „Skąd się wziął Karol Nawrocki” w Polityce ujawniło fragment, w którym prezydent opowiada o najtrudniejszym momencie kampanii, w którym myślał, że umiera. Pada sugestia, że ktoś próbował go otruć: „Świadkami tego byli Mikołaj, Jarek i Jakub, czyli cała ta trójka moich najbliższych współpracowników. Między Ząbkowicami Śląskimi a Dzierżoniowem wydarzyło się coś, co do dziś traktuję bardzo poważnie. W połowie maja w Ząbkowicach miałem spotkanie pod ratuszem. Wcześniej był jeszcze obiad na Dolnym Śląsku. Dziwnie zachowywały się też telewizje związane z moim kontrkandydatem. Nawet kiedy zjechałem z trasy, bo chciałem zobaczyć tereny popowodziowe — czego w ogóle nie było w planie — nagle pojawili się dziennikarze, jakaś dziwna kamera nas śledziła jeszcze po tym obiedzie. Podeszli do nas, no dobrze, kandydat na prezydenta jest śledzony, to jeszcze można zrozumieć, ale oni byli dziwnie skupieni na jednym: czy ja na pewno wsiądę do pociągu między Ząbkowicami Śląskimi a Dzierżoniowem. Bo wyjątkowo miałem tę trasę pokonać normalnym pociągiem regionalnym, a nie swoim kampanijnym autobusem. To Michał Dworczyk przygotowywał ten przejazd. A oni dopytywali wszystkich wyłącznie o to, czy Nawrocki zdąży na ten pociąg, czy pojedzie tym pociągiem. Ja mówiłem: realizuję plan, jadę dalej. Ale oni nie odpuszczali. Pojechałem więc na spotkanie w Ząbkowicach Śląskich. Przemawiałem może pięć–siedem minut pod tym ratuszem. Czekał już autobus, który miał mnie zawieźć na peron do tego pociągu. To było może pięćdziesiąt metrów od miejsca wystąpienia. Kończę mówić i nagle czuję, że dzieje się ze mną coś bardzo złego. Nagłe osłabienie, jakbym dostał konkretny cios w szczękę. Jakby nagle ktoś wyłączył mi organizm. Mówię sobie: "Dobra, dojadę, dojadę". Idę z Jarkiem Dębowskim i mówię: "Jarek, musisz mi dać wodę". On patrzy na mnie i mówi: "Szefie, co się z tobą dzieje?". Ja mówię: "Nie wiem, ale bardzo źle się czuję. Coś bardzo złego się ze mną stało". Jeszcze macham ludziom, jeszcze próbuję normalnie funkcjonować, ale już wiem, że jest źle. Mówię: "Szybko zaprowadź mnie do autokaru i od razu mnie połóż na podłodze". Zaprowadzili mnie. Dostałem wodę, wypiłem ją. Z tyłu siedzieli jeszcze jacyś ludzie z obsługi, ale ja już czułem, że po prostu zjeżdżam, film mi się urywa. Jarek od razu zaczął krzyczeć, żeby wszyscy wyszli z autokaru. Zaciągnęli czarne zasłony, staliśmy na ulicy. Wyszli wszyscy. Ja tylko położyłem się na tylnym siedzeniu — i straciłem przytomność. I od tego momentu nie pamiętam. Obudziłem się po jakimś czasie. Wszystkie okna zasłonięte. Nade mną stoją bladzi Mikołaj, Jakub i Jarek. W życiu nie miałem czegoś takiego. Autokar, cały garnitur, wszystko — kompletnie zbryzgane moimi gwałtownymi wymiotami. Wszystko. Oni potem opowiadali, że nie mogli na to patrzeć. Mówili, że wyglądało to jak fontanna, porównywali to do filmu "Egzorcysta" — kopałem nogami, rzucało mną, kompulsywnie wymiotowałem. A gdy się obudziłem, to nie wiedziałem, co się wydarzyło przez te kilka minut. Coś się wydarzyło jeszcze w tych Ząbkowicach. Od początku kampanii słyszałem od ochrony różne ostrzeżenia, np. że nie powinienem całować kobiet w rękę, że to może być sposób, żeby mnie podtruć, że poruszam się po bardzo wąskiej linii ryzyka i że prędzej czy później coś takiego może się wydarzyć. Ale ja i tak to robiłem. Nawet wtedy, w tym deszczu — panie podchodziły, wyciągały ręce, całowałem je w rękę, rozmawiałem z ludźmi. Gdy w środku pojazdu to wszystko się działo, ludzie podchodzili, chcieli robić sobie zdjęcia z "autokarem Nawrockiego". A moje chłopaki… No, naprawdę nie chciałbyś wtedy widzieć ich twarzy. Jakub wszedł do środka i powiedział później wprost: byłem przekonany, że ty nie żyjesz. Wszystko było zamknięte, autokar zatrzymany, cisza, żadnego kontaktu. Oni naprawdę przez chwilę myśleli, że stało się coś najgorszego” #Polityka #KarolNawrocki #Wywiad

Najnowszy raport Instytutu Książki wskazuje, że rodzice rzadko czytają dzieciom nie z braku chęci, ale z powodu chronicznego zmęczenia, presji społecznej oraz idei idealnego wieczoru z książką, które w praktyce często zderzają się z rzeczywistością, w której czasu na wspólne czytanie brakuje z powodu wielu codziennych obowiązków. #czytanie #rodzicielstwo #literatura

Dlaczego rodzice nie czytają dzieciom?

Wołodymyr Zełenski miał mieć dżentelmeńską umowę z Polakami, żeby gloryfikowanie UPA nie odbywało się na szczeblu państwowym. O złamaniu tej umowy mówi w rozmowie z @abojke - Zbigniew Parafianowicz - dziennikarz Wirtualnej Polski, autor książki "Kłopot z Zełenskim". Tłumaczy motywacje prezydenta Ukrainy. #Ukraina #Polska #Zełenski