Fermer les sites marchands ou les enfants sont vendu à des pédophiles. Un an de combat PAS UN ENFANT DE + Michel AMAS https://t.co/f5BwNPMQqU #ProtectionDesEnfants #LutteContreLaPédocriminalité #StopAuTraficHumain
Fermer les sites marchands ou les enfants sont vendu à des pédophiles. Un an de combat PAS UN ENFANT DE + Michel AMAS https://t.co/f5BwNPMQqU #ProtectionDesEnfants #LutteContreLaPédocriminalité #StopAuTraficHumain
📚 Poslanica predsednika vlade @JJansaSDS ob začetku šolskega leta Dragi učenke in učenci, dragi dijakinje in dijaki, počitnice so prehitro minile, a verjamem, da se veselite šole. V novo šolsko leto stopite z radovednostjo pa tudi zaupanjem, da bo vse dobro. Bodite pogumni. Vztrajajte, ko se vam bo zdelo, da je težko in da ne zmorete. Zaupajte vase. Zmorete veliko več, kot si mislite. Nekateri med vami prvič stopate v šolo. V šoli ne boste spoznali samo črk in številk. Izvedeli boste tudi marsikaj o svetu, v katerem živite, o naši domovini in o ljudeh, s katerimi jo delimo. Šola namreč ne daje samo znanja. V njej se učimo tudi živeti drug z drugim. Spoštovati drug drugega in tisto, kar nam je skupno. Učimo se, da lahko vsak nekaj prispeva – v svojem razredu, med prijatelji in nekoč tudi v skupnosti, v kateri živimo. Spoštovane učiteljice in učitelji ter vsi, ki skrbite za naše šole in mlade. Hvala za vaše znanje, potrpežljivost in zgled. Cenimo vaše delo in smo vam zanj hvaležni. Mladim pomagajte odkrivati njihove talente, razvijati njihove potenciale in krepiti zaupanje vase. Hvala tudi staršem, ki otroke spremljate in spodbujate na njihovi poti. Če kdo, potem vi dobro veste, da odraščanje ni lahko. Sploh v današnjem svetu ne. Zato je dober zgled, razumevanje in podpora, ki jo otroci najdejo v svojih starših, nekaj, kar mladi najbolj potrebujejo. Dragi učenke, učenci, dijakinje in dijaki, naj bo to lepo, uspešno in nepozabno šolsko leto. Kar tudi verjamem, da bo. Srečno. #šolskoLeto #izobrazba #podpora
Poznałem ostatnio na treningu rodziców jednego z dzieciaków, z którym ćwiczy mój syn. Na pierwszy rzut oka wyglądali rozsądnie. Pomyślałem: może być wartościowy networking. W moim wieku człowiek zaczyna rozumieć, że portfel należy dywersyfikować nie tylko geograficznie. Również towarzysko. Nigdy nie wiadomo, czy za dziesięć lat człowiek poznany przy dziecięcej szatni nie zostanie dyrektorem regionalnym, właścicielem hurtowni albo przynajmniej kimś, kto potrafi załatwić taniej klimatyzację. Wczoraj zaprosili nas z synem do siebie. Przyszliśmy punktualnie. Nie lubię się spóźniać. Czas to pieniądz, a cudzy czas to potencjalnie cudzy pieniądz, który może kiedyś pracować dla mnie. Już od wejścia zauważyłem pierwsze niepokojące sygnały. W kuchni stała zgrzewka Żywca Zdroju. Butelkowana woda. W mieszkaniu. Z dostępem do wodociągu. Wziąłem głęboki oddech. Networking czasem wymaga kompromisów. Usiedliśmy. Kawa. Rozmowa. Dzieci poszły do pokoju. Ojciec opowiadał coś o stopach procentowych. I wtedy, po może pięciu minutach, z pokoju: - TATOOOOO! Krzyk mojego syna. Wstaliśmy wszyscy. Ojciec gospodarza od razu spytał się: - Uderzył cię? Ja wiedziałem, że nie. On po zwykłym uderzeniu nie woła mnie takim tonem. To nie był ból fizyczny. Mój syn stoi na środku pokoju. Patrzy na mnie szeroko otwartymi oczami. - Co jest? - pytam. Nie odpowiada. Tylko pokazuje palcem, żebym się nachylił. Podchodzę. On zasłania usta dłonią i szepcze mi do ucha: - Tato... Przełyka ślinę. - On ma skarbonkę. Zamarłem. Przez sekundę miałem nadzieję, że źle usłyszałem. - Co? Syn dyskretnie wskazał wzrokiem na półkę. Spojrzałem. Stała tam. Różowa. Ceramiczna. Świnia. Z otworem na monety. Poczułem, jak robi mi się gorąco. Jestem tolerancyjny. Ale to? To była indoktrynacja dziecka. Podszedłem bliżej. Potrząsnąłem delikatnie skarbonką. Brzęknęło. Pełna. - Ile tutaj jest? Matka spojrzała na mnie trochę zdziwiona. - Nie wiem. On sobie zbiera. - Na co? Chłopiec odpowiedział: - Na grę. Czyli było jeszcze gorzej. Nie dość, że kapitał nie pracował, to od początku miał zostać przeznaczony na konsumpcję. Spojrzałem na jego ojca. - Wy o tym wiecie? - O czym? - Że on trzyma gotówkę w ceramice. Zaśmiał się. - No przecież to skarbonka. - Wiem, co to jest. Nie lubię, kiedy ktoś tłumaczy mi instrument finansowy, który właśnie analizuję. Usiadłem obok chłopca. - Ile masz lat? - Jedenacie. Pokiwałem głową. Idealny horyzont inwestycyjny. - A wiesz, czym jest inflacja? Popatrzył na ojca. Ojciec powiedział: - Daj mu spokój. Zignorowałem. Wyciągnąłem telefon. - Słuchaj. Załóżmy, że masz tutaj pięćset złotych. - Mam chyba czterysta. Bardzo dobrze. Przynajmniej znał wartość aktywów. Mądrzejszy od rodziców. Wpisałem 400 zł. 8 procent. Kilka dekad. Pokazałem mu ekran. - Widzisz tę liczbę? Kiwnął głową. - A teraz spójrz na świnię. Spojrzał. - Świnia ci tego nie da. Cisza. - Świnia nie wypłaca dywidendy. Ojciec zaczął się śmiać. Nie wiem dlaczego. Sytuacja była poważna. - Świnia nie reinwestuje odsetek. Świnia nie daje ekspozycji na światową gospodarkę. Świnia stoi na półce i patrzy, jak inflacja zjada twoją przyszłość. Chłopiec przyciągnął skarbonkę do siebie. Odruch obronny. Typowe przy pierwszym kontakcie z edukacją finansową. - Ale ja chcę grę. - Dzisiaj chcesz grę. Zrobiłem pauzę. - A za trzydzieści lat będziesz chciał wolności. Przez chwilę zapadła cisza. Czułem, że zaczyna docierać. Zaproponowałem, żebyśmy od razu policzyli zawartość skarbonki i ustalili plan przeniesienia środków do sensowniejszych aktywów. Ojciec powiedział: - Nigdzie nie będziemy przenosić jego pieniędzy. Skarbonka uczy dziecko oszczędzania. I wtedy zrozumiałem, że dalsza edukacja nie ma sensu. Nie każdy jest gotowy. Nie każdy chce pomocy. Położyłem rękę na ramieniu syna. - Chodź. - powiedziałem. Przerwa. - Bo jeszcze się zarazisz. Networking, który wymaga tolerowania gotówki leżącej bezczynnie w ceramicznej świni, przestaje być networkingiem. Staje się ekspozycją na złe nawyki. A od takich ludzi najlepiej trzymać dzieci z daleka. #FIRE #edukacjafinansowa #networking #oszczędzanie
Dzień dobry w poniedziałek 1. Przypominam, że USA wciąż wygrywają wojnę z Iranem a my płacimy za to na stacjach benzynowych. Na szczęście mamy ten program CPN ale skoro jest finansowany z budżetu państwa, to znaczy, że to MY płacimy. 2. Przypominam, że pan @GiertychRoman ciężko pracuje i zapowiada niezwykle ciekawe miesiące i końcówkę roku. 3. Przypominam, że pan minister @MKierwinski niemal codzienne informuje o kolejnych sukcesach i zatrzymaniach naszych służb. Polska jest bezpiecznym miejscem do życia, mimo tak wielu prób i ataków (różnego rodzaju) ze strony Rosji czy Białorusi. Od kwestii ataku na nasze granice po elementy wojny hybrydowej i prowokacje. 4. Przypominam, że nasza gospodarka się rozwija a nasza stopa życia rośnie. Minister @Domanski_Andrz wykonuje świetną pracę a ma na głowie finansowanie największej rewolucji technologicznej w historii naszej armii. 5. Przypominam, że minister @sikorskiradek jest jednym z najczęściej cytowanych ministrów spraw zagranicznych w Europie (w pozytywnych sensie), jest jednym z liderów budowania narracji we wspólnej polityce zagranicznej EU i stał się jedną z naszych najlepszych wizytówek. 6. Przypominam, że premier @donaldtusk zabrał taką drużynę. Wspomnieni panowie oraz wiele innych osób pracujących w rządzie RP wykonuje świetną robotę. Spojrzymy czasem obiektywie na ich osiągnięcia i porównajmy z poprzednikami oraz ich listą afer oraz efektów pracy. Po prostu bądźmy uczciwi w ocenie. Udanego poniedziałku i zdrowego rozsądku życzę 🤝 #Polska #gospodarka #bezpieczeństwo
Due to a stuck gas pedal, a 23-year-old crashed into two cars and a tree, resulting in his death. (translated)

Jaki wolny rynek na rynku nieruchomości. Gwałtowny wzrost cen kwadratów w ostatnich 5 latach zawdzięczamy: 1. Promocji 0% z 2021, kiedy RPP trzymała stopy poniżej inflacji. Co ciekawe to spowodowało najmniejszy skok cen, bo stopa ref. była dla całej gospodarki. 2. Wybuchowi wojny w Ukrainie w 2022, kiedy nagle zjechało ok. 2 mln ludzi, co uratowało polski rynek najmu. I tu również ciekawe, że czynsze w pół roku osiągnęły sufit, którego dalej nie przebiły do dziś. 3. Wakacjom kredytowym. Dla każdego. Nie ważne jakich dochód, sytuacja, czy nawet kredyt na stałej stopie (XD) - każdy może przez ponad 2 lata nie płacić co 3 raty. 4. Wreszcie Bezpiecznemu Kredytowi 2% z 2023 kiedy na rynek nagle spływa hajs ze 100k kredytów, których by nie było. Te kredyty odpalają kolejne kredyty, bo najpopularniejszym motywem sprzedaży mieszkania na wtórnym jest dobranie kredytu komercyjnego i zakup innego mieszkania. To była wisienka na torcie i prawdziwa masakra rynku. I co się dzieje dalej? No okazuje się, że ceny najpierw się stabilizują (2025), a potem zaczynają spadać (2026). Oferta deweloperska puchnie, wtórny puchnie. Ceny wynajmu stoją w miejscu z presją spadkową. Rodacy wciąż przekonani, że liniowy wzrost cen kwadratów to metafizyka i naturalna kolej rzeczy. A w sumie to teraz nie wiadomo. #nieruchomości #rynek #ceny
The reaction of the Czech government to the murderous diversion in Vrbětice and the aggression against Ukraine has drastically reduced the number of Russian operatives, which has fundamentally affected their communication with agents. Following the example of Islamist terrorists, the Russian services have started recruiting through social networks. This helps to reveal them via digital footprints. 👍 (translated)
Viděno punkem. Ivan Král, skromný a přitom ve světě nejznámější čs. rocker. Pracoval u Yoko a Johna, rok hrál s Blondie, pět let s Patti Smith a dva roky s Iggy Popem (do roku 1982). Pak se jeho hudební stopa vytrácí (občas hraje, živí se jako řidič i tesař), aby se zjevil v kolébce grunge v Seattle a otevřel si v dubnu 1991 kiosek s lívanci a palačinkami. Nikdy mi to nedalo klidu: mohl se Ivan Král znát s hochy od Pearl Jam, Nirvany, Alice in Chains nebo Soundgarden? Vždyť Patti Smith byla ctěna těmito rozervanci jako jejich culture zdroj a ikona. V Králově životopisu jsem nic moc nenašel. Dokud jsem nenarazil na dva kratší texty v Seattle Times z roku 1992. První je z rubriky Food Folks: precizně určuje místo kiosku (pouze 10m2..) s poetickým názvem Crepes de Marie v tržnici Pike Place Market. Ivan Král se u pánve střídá s dalším krajanem, basákem Zbyňkem Pavlíčkem (oba hrají později v triu Native). Recept na těsto získali v Paříži, v repertoáru mají deset druhů crepes včetně špenátové s mozzarellou. Oba kuchtíci rozpálili plotnu v dubnu 1991. A co je zajímavé: z kiosku je to do tří zásadních klubů s grunge nářezem od 100 do 1600 metrů. Showbox: zde perlili Pearle Jam, Soungarden a Mudhoney. Crocodile: Nirvana a ti další. Central Sallon: inkubátor grunge včetně Alice in Chains a všech výše jmenovaných. Na tržnici pracuje spousta muzikantů a také sem chodí na návštěvu, upřesňuje Král. A taky se Ivana ptají.. hele, a jaké to bylo? Ve druhém textu ze Seattle Times odpovídá Král na zásadní otázku: co sakra rocker s takovou biografií dělá u pánve na trhu?! Ivanova odpověď: každá kapela by měla mít day job a stát lidem tváří tvář, nejen za mikrofonem. Bylo by magické, kdyby si Eddie Vedder u Ivana objednal crepes s krevetkami a mohli prohodit pár slov. Dokázat to ale nemohu. I když Pearl Jam hrávali Ivanovu Dancing Barefoot ze setlistu Patti Smith. V roce 1994 Ivan Král zasáhl zásadně do hudebního života už v Praze. Ale to už je jiný příběh. Miluju palačinky. The End. #punk #rock #grunge
Russia keeps actively attacking Humanitarians and its facilities. No humanitarian can be attacked not in Ukraine not anywhere!!! #StopAttacks #HumanitarianAid #ProtectHumanitarians #RU #UA
The public has the right to know who influences the laws. The lobbying trail has nothing to do with whether eLegislation works. Nevertheless, ANO wants to turn it off again along with the postponement of the system, this time until 2029. A technical problem is not a reason for political secrecy. As for the Pirates, I am... (translated)
MEN właśnie zaprezentowało nową metodę rozwiązywania problemów: Najpierw nazwij problem ideologia. Potem przez siedem miesięcy przygotowuj odpowiedź. Na końcu odpowiedz na pytanie, którego nikt nie zadał. Gotowe. Problem rozwiązany. Zostało tylko dziecko. Cała sprawa zaczęła się 4 stycznia. Sekretarz stanu w MEN Katarzyna Lubnauer stwierdziła w Radiu ZET, że „alienacja rodzicielska to ideologia”. Zapytałem więc o konkretne zachowania - celowe, uporczywe i bezpodstawne odcinanie dziecka od rodzica, który nie stanowi dla niego zagrożenia. Nie pytałem, czy alienacja rodzicielska jest chorobą, zespołem ani diagnozą medyczną. Po dokładnie siedmiu miesiącach MEN odpowiedziało, że alienacja rodzicielska nie jest diagnozą medyczną. Dziękuję. To bardzo interesująca odpowiedź na pytanie, którego nie zadałem. Przemoc szkolna również nie jest jednostką chorobową. Czy to oznacza, że jej nie ma? Dziecko cierpiące z powodu przemocy zapewne natychmiast poczuje ulgę, gdy dowie się, że problem nie posiada własnego kodu w ICD. Zadałem 11 konkretnych pytań. Ani jedno nie otrzymało pełnej odpowiedzi. Pięć pominięto całkowicie. MEN nie wyjaśniło, czy słowa Katarzyny Lubnauer są oficjalnym stanowiskiem resortu. Nie wskazało procedur dla szkół, szkoleń dla kadry ani konkretnych zasad dostępu obojga rodziców do informacji o dziecku. Na pytanie o odpowiedzialność Katarzyny Lubnauer odpowiedziała sama Katarzyna Lubnauer. Kontrola jakości metodą: sprawdziłam sama siebie, uwag nie stwierdzono. Największy absurd widać jednak po spojrzeniu na działania Ministerstwa Sprawiedliwości. Ten resort potrafił wyjść poza spór o nazwę. Przygotował rozwiązania mające zapobiegać izolowaniu dziecka od jednego z rodziców, chronić jego więź z mamą i tatą oraz przeciwdziałać zrywaniu relacji podczas przewlekłych postępowań. Jednocześnie jasno wyklucza takie rozwiązania w sytuacji przemocy lub zagrożenia dobra dziecka. Czyli w jednym rządzie Ministerstwo Sprawiedliwości dostrzega konkretne zachowania i próbuje na nie odpowiedzieć, a MEN nadal bohatersko walczy ze słowem. Największa ironia? Sekretarz stanu nazywa problem ideologią, sama patrząc na niego przez ideologiczne okulary. Gdy rzeczywistość nie mieści się we własnej bańce, najłatwiej uznać, że to rzeczywistość jest błędna. Tylko że na końcu nie ma definicji, przypisu ani ministerialnego pisma. Jest dziecko, które traci więź z mamą albo tatą. Jest bezpieczny rodzic usuwany z jego życia. Jest szkoła pozbawiona jasnych zasad. Są nauczyciele wplątywani w konflikt. I jest państwo, które przez siedem miesięcy przygotowywało odpowiedź nie na temat. W interpelacji ponownej żądam dodatkowych wyjaśnień. Nie oczekuję od MEN wpisania alienacji rodzicielskiej do klasyfikacji chorób. Oczekuję, że resort wreszcie wyjdzie z własnej bańki i zauważy dziecko. #walczsercem #szkola #stopalienacji #edukacja #dzieci #przemoc
The annual economic symposium is held in the mountain resort of Jackson Hole from August 27 to 29, where leading global central bankers, including the new Chairman of the Federal Reserve Kevin Warsh, will discuss key aspects of monetary policy and inflation, while investors closely monitor his signals about future interest rates. (translated)

Et hop j’avais raison : ça date de ce matin ⤵️ Tout ça est fait pour justifier de gratter des milliards en plus aux contribuables français. (Ici ça fait 6 milliards à payer par les Français…) STOP 🛑 https://t.co/xx1xxCaILm #Français #Fiscalité #StopAuxAbus
Odmówiłem bycia chrzestnym. W zeszłym tygodniu przyjechała do nas rodzina. Taka dalsza. Formalnie bliska, praktycznie dalsza. Nie utrzymujemy jakiegoś szczególnego kontaktu. Ja nawet specjalnie za nimi nie przepadam, ale niedawno urodziło im się dziecko, więc powiedzieli, że wpadną. Podałem wodę. Usiedliśmy. „Jak śpi?”, „Czy daje wam odpocząć?” „Do kogo podobny?” Nie jestem dobry w small talku z człowiekiem, który nie potrafi jeszcze sam utrzymać głowy, więc głównie kiwałem głową. Po jakichś dwudziestu minutach zauważyłem jednak, że oni cały czas dziwnie na siebie patrzą. Wiedziałem, że coś jest grane. W końcu jego matka mówi: - Mamy dla ciebie coś specjalnego. Ojciec dziecka wyjął spod stołu drewniane pudełko. Ozdobne. Grawer. Wstążka. Już wtedy zapaliła mi się lampka. Otwieram. W środku mała butelka alkoholu. Czekoladki. Jakieś drobiazgi. Zdjęcie dziecka. I napis: „Czy zostaniesz moim chrzestnym?” Zrobiło mi się gorąco. Muszę przyznać, że konstrukcja finansowa była bardzo sprytna. Wydatek początkowy: pudełko - może 40 zł, alkohol - 30, słodycze - 20, pozostałe elementy dekoracyjne - maksymalnie kilkanaście. Czyli za około 100 zł próbowali nabyć wieloletnie prawo do regularnych świadczeń ode mnie. Chrzest. Urodziny. Święta. Komunia. Bierzmowanie. Osiemnastka. A potem jeszcze ślub i wesele. Przy odpowiednio długim horyzoncie inwestycyjnym stopa zwrotu po ich stronie robi się wręcz nieprzyzwoita. Oni patrzyli na mnie. Żona patrzyła na mnie. Dziecko patrzyło gdzieś w stronę lampy. Jedynie ono zachowywało pełną neutralność negocjacyjną. - Nie. Cisza. Matka dziecka zamrugała. - Ale jak to nie? - Normalnie. Nie. Ojciec dziecka się zaśmiał. Myślał chyba, że żartuję. Nie żartowałem. Sięgnąłem po telefon. - Policzmy. Żona od razu westchnęła. - Załóżmy konserwatywnie: pięćset złotych na chrzest. Trzysta złotych rocznie na urodziny przez osiemnaście lat. To pięć tysięcy czterysta. Święta - średnio dwieście złotych rocznie, czyli kolejne trzy tysiące sześćset. Komunia minimum tysiąc. Drobne okazje, wizyty, słodycze, inflacja prezentowa i awaryjne przelewy - przyjmijmy dwa tysiące. Przesunąłem telefon w ich stronę. - Łączna ekspozycja wynosi co najmniej dwanaście i pół tysiąca złotych. Prawdopodobnie więcej. - Przecież nie o pieniądze chodzi - powiedziała matka. Kiwnąłem głową. - Tak zazwyczaj mówi strona otrzymująca pieniądze. Gdybym zamiast kupować prezenty inwestował te środki w szeroki ETF przy średniej stopie zwrotu rzędu kilku procent rocznie, różnica robi się jeszcze większa. Pokazałem im ekran. Ojciec dziecka patrzył na mnie w ciszy, po czym powiedział: - To nie jest inwestycja. - Dla was jest. Matka dziecka spojrzała na pudełko. - To miała być po prostu miła niespodzianka. Atmosfera trochę siadła. Dopili wodę. Rozmowa już się specjalnie nie kleiła. W końcu zaczęli się zbierać. Ojciec dziecka podszedł do stołu i sięgnął po drewniane pudełko. Położyłem na nim rękę. - A to gdzie? - No zabieramy. - Dlaczego? Popatrzył na mnie jak na idiotę. - Bo powiedziałeś, że nie będziesz chrzestnym. - Zgadza się. - No właśnie. A pudełko miało być prezentem dla chrzestnego. - Nie. To było zapytanie. - Nie. Odwróciłem je w jego stronę. - Tutaj jest pytanie. „Czy zostaniesz moim chrzestnym?” To pytanie zamknięte. Dopuszcza dwie odpowiedzi: tak albo nie. Wybraliście konstrukcję, w której odpowiedź negatywna była możliwa. Matka dziecka powiedziała: - Naprawdę chcesz zatrzymać pudełko? Spojrzałem do środka. - Oczywiście. - Przecież ono było dla chrzestnego. - Nie. - Jak to nie? - Gdyby było dla chrzestnego, napis brzmiałby „Dla mojego chrzestnego”. Zapadła cisza. Widziałem, że nie przygotowali się na ten wariant. Ostatecznie wyszli bez pudełka. Nie zostałem chrzestnym. Nie wziąłem na siebie dwudziestoletniego zobowiązania prezentowego z opcją przedłużenia aż do wesela. A mimo to zakończyłem spotkanie z dodatnim przepływem rzeczowym. Nie każda odmowa oznacza stratę. Czasami najlepszą inwestycją jest po prostu umieć powiedzieć „nie”. I nie oddać pudełka. #FIRE #NieDlaChrzestnego #DecyzjeFinansowe #ŻycieRodzinne
Widzę, że idea FIRE, czyli finansowa niezależność wczesna emerytura, budzi trochę emocji. Pojawia się pytanie w dyskusjach ile sobie odkładać przyjemności na później, a ile poświęcać by jak najszybciej osiągnąć zamierzony cel. Ja też byłem zafiksowany tą ideą ponad 2 dekady temu, moja stopa oszczędności w pierwszym roku pracy wynosiła gdzieś w okolicach 80%, pracowałem na studiach, miałem jeszcze akademik, zniżki studenckie, stypendium naukowe, więc ta wypłata to było coś ponad. Ale Żona czasem wypomni, że chciała na weekend popłynąć do Szwecji, a tu nie bo inwestycje. Potem przyszła firma i słowo "inwestycja" stała się w naszym małżeństwie synonimem wszystkiego co najgorsze. "Czemu nie przyniesiesz parę groszy do domu. - Muszę inwestować" - to były nasze dialogi. Właściwie od 2012 roku było tylko kilka miesięcy, gdy byłem pierwszy na liście płac, a potem zawsze płaciłem ludziom więcej niż sobie. Jeżeli myślicie, że to nienormalne, to porozmawiajcie z małymi przedsiębiorcami - znam tylu co tak robi, że czasem mam wrażenie że to norma. Za lipiec byłem 5ty na liście płac - ale mieliśmy dobry kwartał, więc są dobre premie 🤑, a prezes premię odbiera raz w roku w postaci dywidendy 😆. Urlop rok w rok nad Bałtykiem, gdy to była jeszcze bardzo tania rozrywka 😉, i to tylko w okolicach długiego weekendu sierpniowego. Do 36go roku życia zagraniczne wakacje równały się dwóm wypadom na Słowację i mieszkanie w pokoiku na poddaszu, czyli też bardzo budżetowo. Pierwszy do pracy przychodziłem i ostatni wychodziłem. Żona wielokrotnie mówiła: "nie musisz otwierać i zamykać". I dopiero COVID to zmienił. Okazało się, że nie trzeba 30 dni w roku spędzać w delegacjach, że można Klientów dogadać przez spotkanie video, że nie trzeba wszystkich dostawców audytować przez 2 dni i zaglądać w każdy zakamarek. Usiadłem do książki, na którą mnie namówił Jan Fijor, usunąłem się z firmy na 3 miesiące i okazało się, że wszystko hula, raz lepiej raz gorzej, ale działa. Okazało się, że nie trzeba inwestować 95% wypracowanych środków, można trochę zwolnić. Najlepsze swoje młodzieńcze lata, gdy już zarabiałem pieniądze spędziłem na budowaniu firmy 5 dni w tygodniu po 10h dziennie, w międzyczasie zrobiłem jeszcze doktorat, który zaczynałem pisać między 4 a 5 rano tak to do 6.30. Plus wszystkie niedziele do 12. Moje zwiedzanie świata odbywało się przy okazji odwiedzania fabryk - zjeździłem grubo ponad kilkaset fabryk, naście razy w Azji Południowo Wschodniej, Chiny zjeżdżone od południa do północy. I po tym wszystkim dochodzę do jednego wniosku - warto budować finansową niezależność, ale niekoniecznie trzeba to robić by przejść wcześnie na emeryturę. Warto gdzieś zachować umiar. Dziś mam firmę wartą pewnie trochę ponad 10 baniek, nie tak źle biorąc pod uwagę, że założyłem ją z 16k. Jeszcze jakiś majątek prywatny. Od 2023 roku dywidendy, czyli dochód z kapitału, są w naszym małżeństwie wyższe od dochodów z pracy, więc teoretycznie pozwalałyby na spokojne życie bez spiny i bez pracy. Dywidendy reinwestujemy, ale nie wszystkie, czasem nawet i połowę sobie zostawimy na przyjemności. Moim celem było FIRE w wieku 40 lat, wychodzi że osiągnąłem je w wieku 42 lat. I powiem szczerze - gdybym je osiągnął 3-4 lata później, a pojechałbym do tej Szwecji z Narzeczoną w 2005 r. - to nic by się nie zmieniło, poza tym, że mielibyśmy fajne wspomnienia. Więc nie warto sobie wszystkiego odmawiać, bo trzeba zrobić wczesne FIRE. Z tego Finansowa Niezależność Wczesna Emerytura - zostawcie sobie tylko pierwsze dwa człony. Dążcie do niezależności, ale nie za wszelką cenę i jak najszybciej. Z umiarem. Dziś staram się propagować ideę dziesięciny - odkładajcie dziesiątą część dochodu, regularnie, procent składany zrobi swoje. Lepiej zarabiający, czyli powyżej 1,5 średniej krajowej, może odkładać i 20%. Ale jeśli nie jesteście radiologiem zarabiający ćwierć bańki miesięcznie, to nie ma co zwiększać tej stopy oszczędności przy normalnych zarobkach. Jeżeli czegoś w życiu żałuję, a staram się nie żałować, to tego wyjazdu do Szwecji. I chociaż potem zabrałem Żonę w dziesiątki fajnych miejsc, to już nigdy nie będę w stanie zabrać Jej w naszym najlepszym wieku do Szwecji. Zarabiałem wtedy dobrze jak na warunki polskie, taki wyjazd to było może ok. 1/3 mojej wypłaty. W zamian zabrałem Ją do Słowacji. Nie mówię, że trzeba jeździć po świecie i wydawać pieniądze jak się da - jestem ostatni do tego. Po prostu warto znaleźć swój umiar i równowagę, która będzie dobra dla Was i Waszych najbliższych. #FIRE #finanse #oszczędzanie
Firma planuje zrobić nam integrację we wrześniu. Plan jest prosty. Najpierw mamy gdzieś pojechać i ścigać się jakimiś starymi samochodami po torze. Potem hotel. Kolacja. Nocleg. Rano śniadanie i powrót. Kilka dni temu HR wysłał maila organizacyjnego. Czytam. Godzina zbiórki. Adres. Co zabrać. I nagle: „Prosimy zabrać drugą parę butów, najlepiej taką, którą można ubrudzić.” Przeczytałem jeszcze raz. Drugą parę butów. Nie zrozumiałem. Przez chwilę myślałem, że to literówka. Może mieli na myśli: „drugą skarpetę”. To by miało sens. Człowiek ma dwie nogi. Potrzebuje dwóch skarpet. Ale dwie pary butów? Po co? Przecież nie da się nosić dwóch par jednocześnie. Zapytałem kolegę obok: - Ty rozumiesz, o co im chodzi z tymi butami? - No żeby mieć jedne na tor, a drugie później do hotelu. Spojrzałem na niego. - Jakie „drugie”? - No drugą parę. - Masz dwie pary butów? Zaśmiał się. Myślał, że żartuję. Nie żartowałem. - No pewnie. Mam więcej. Zrobiło mi się dziwnie. - Ile? - Nie wiem. Z osiem, może dziesięć. Dziesięć. Par. Czyli dwadzieścia butów. Dla jednego człowieka. Przy dwóch stopach. To jest pięciokrotne przewymiarowanie infrastruktury. Zacząłem pytać innych. Okazało się, że sytuacja jest dużo poważniejsza. Jeden miał buty do biegania. Buty na siłownię. Buty zimowe. Buty „na wyjście”. Jakieś sneakersy. Jakieś mokasyny. I osobne buty do garnituru. Siedem różnych klas aktywów opartych o jedną parę stóp. - A po co ci buty do biegania? – zapytałem. - Do biegania. - A w tych zwykłych się nie da? Popatrzył na mnie jak na wariata. Przez ostatnie sześć lat biegałem na autobus w tych samych butach, w których później siedziałem osiem godzin w biurze. Nigdy nie zgłaszały problemu. Wróciłem do maila. „Druga para do ubrudzenia.” Najbardziej zastanawiało mnie słowo „do ubrudzenia”. Przecież buty właśnie do tego są. Są między człowiekiem a ziemią. Ich podstawową funkcją jest przyjmowanie na siebie konsekwencji kontaktu z chodnikiem. Jeżeli boisz się ubrudzić buty, to znaczy, że kupiłeś złe buty. Albo za drogie. W domu spojrzałem na swoją parę. Czarne. Uniwersalne. Trochę starte z boku. Podeszwa już nie była może geometrycznie idealna, ale nadal oddzielała stopę od asfaltu. Czyli spełniała KPI. Miałem je od kilku lat. Były ze mną w pracy. Na weselach. Na pogrzebie. W górach raz też były, chociaż tego dnia faktycznie miały trochę gorsze wyniki. Ale przetrwały. Nie widziałem powodu, żeby teraz nagle tworzyć dodatkowy magazyn obuwia tylko dlatego, że firma wynajęła nam tor z samochodami. I pomyślałem sobie, jak bardzo konsumpcja weszła ludziom do głowy. Najpierw wmówili im, że potrzebują butów. Potem, że potrzebują różnych butów do różnych czynności. A na końcu stworzyli społeczeństwo, w którym dorosły mężczyzna jedzie na jedną noc do hotelu i zabiera ze sobą zapasowe obuwie. #FIRE #konsumpcja #buty #życie
Cestovatelská zpráva měsíce – Wizz Air spouští od prosince přímou linku Praha–Sarajevo, navíc za velmi dobrý peníz (od 1443,- zpátečka). Sarajevo jsem „objevil" teprve před dvěma roky, považuju to za jedno z nejzajímavějších měst v Evropě, velmi zvláštní atmosféra, křižovatka křesťanství a islámu, fantastický jídlo (burky plněné vším možný, čevapy, jehněčí, dezerty, bosenská káva, čajovny,...), parádní výlety do okolních kopců (na obě strany z údolí), všudypřítomná stopa českého architekta Karla Paříka (tam mu říkali Karlo Paržik), stejně tak symbol zimních olympijských her z roku 1984 – Vučko, pro většinu obyvatel města doposud ohromná věc. Mimochodem, když je sníh, dá se v Sarajevu i lyžovat, není to nejlepší lyžování na světě, ale jako zajímavost dobrý. Jel jsem tam původně na 3 noci, nakonec jsem dvakrát prodlužoval pobyt dohromady na celý týden. V momentě odjezdu, když jsem z apartmánu odnášel zavazadla do auta, mě zastavil starší pán a ptal se slušnou češtinou, jestli jsem z Prahy (viděl zaparkovanou karizónu s pražskou RZ), říkal jsem, že ne, ale Čech jsem. Pozval mě k nim domů na kafe, skvělý pokec, mimo jiné pán říkal, že je křesťan, manželka muslimka, žádné šátky, zahalování, nic. Ten původní bosenský islám je úplně jiná story než fanatici z Blízkého východu, říkalo mi to tam více bosenských muslimů, bohužel různé saúdské nadace otevírály a financovaly v Bosně mešity, nadace a různé neformální náboženské komunity, kde tlačí ten radikálnější islám (salafismus/wahhábismus), přitahuje to chudé místní kluky, pro které to může být slušná možnost „kariéry". I lokální muslimové cítí, že to není dobrý. Pán říkal, že v ČR 30 let žili, odvezli tam tehdy malého syna zraněného od granátu, v ČR ho zachránili, dnes je to zdravý dospělý chlap, pracuje prý na vyšší pozici ve Škoda Auto, třeba ho někdo znáte, k ČR měli hrozně pozitivní sentiment, fakt milé a zajímavé setkání. Rozhodně doporučuju, zvlášť kvůli té jinak komplikované dopravě – buď peklo po vlastní ose, nebo letecky s přestupem, ale za draho + časově delší :) Více info zde: https://t.co/v3ZO9sFRCz #Cestování #Sarajevo #WizzAir
The rise in the cost of servicing Poland's debt is due to competition from companies investing in AI and the increasing profitability of government bonds, which puts Poland in a difficult financial situation with high interest rates. (translated)
The American public debt has exceeded $40 trillion for the first time, driven by higher interest rates, increased defense spending, and a decline in customs revenue, further burdening state finances and highlighting the conflicting priorities of the administration. (translated)
